Brytyjski konkurent Ryanaira zostanie przejęty przez amerykański kapitał. Linia lotnicza easyJet i amerykański fundusz Castlelake w końcu doszły do wstępnego porozumienia. Zarząd przewoźnika czeka jednak na ostateczną ofertę.

Amerykański fundusz inwestycyjny Castlelake ogłosił, że osiągnął wstępne porozumienie w sprawie przejęcia brytyjskich linii lotniczych easyJet. Transakcja wycenia przewoźnika na około 5,2 mld funtów i zakłada zapłatę 6,90 funta za akcję w gotówce. Zarząd spółki zapowiedział, że zarekomenduje ofertę akcjonariuszom, jeśli inwestor przedstawi wiążącą propozycję.
Kto kupuje easyJeta?
Co ciekawe, jeszcze całkiem niedawno taki scenariusz wydawał się mało prawdopodobny. W trakcie wielotygodniowych rozmów easyJet odrzucił cztery kolejne propozycje Castlelake, wynoszące od 5,60 do 6,50 funta za akcję. Władze przewoźnika przekonywały wówczas, że fundusz próbuje przejąć spółkę „za bezcen”. Dopiero obecna oferta została uznana za satysfakcjonującą.
Na wiadomość o porozumieniu natychmiast zareagowała giełda. W poniedziałek rano akcje easyJeta wystrzeliły aż o 11 proc. Oferowana cena oznacza premię wynoszącą około 24 proc. względem wcześniejszej wyceny rynkowej przewoźnika.
Rozmowy o przejęciu to efekt trudnej sytuacji całej branży lotniczej. Na wyniki przewoźników wpływają konflikt na Bliskim Wschodzie skutkujący wyższymi cenami i niedoborem paliwa lotniczego. Linie lotnicze narzekają też na mniejszą przewidywalność rezerwacji. Przed ujawnieniem negocjacji kurs akcji easyJet spadł w ciągu roku o ponad 30 proc.
Więcej o cenach biletów przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Opublikowany przez easyJeta raport za pierwsze półrocze bieżącego roku finansowego pokazuje, że spółka zanotowała stratę przed opodatkowaniem w wysokości 552 mln funtów. Rok wcześniej wynosiła ona 394 mln funtów. Przewoźnik zapewnia jednak, że pozostaje w dobrej sytuacji finansowej, dysponując płynnością na poziomie 4,7 mld funtów i aktywami własnymi wartymi około 5 mld funtów.
Duże straty, ale dużo asów w rękawie
To właśnie te zdrowe parametry sprawiają, że przewoźnik jest mimo bieżących strat atrakcyjnym celem dla inwestora. Linia zatrudnia około 19 tys. osób, dysponuje flotą ponad 350 samolotów i obsługuje ponad 1,2 tys. tras. Jej cennym atutem są prawa do startów i lądowań na najbardziej obleganych europejskich lotniskach oraz zakontraktowane dostawy nowych maszyn.
Spółka prowadzi też działania, które mają poprawić jej rentowność w kolejnych latach. Plan zakłada wycofanie starszych samolotów Airbus A319 do 2029 r., co ma przynieść około 250 mln funtów oszczędności rocznie. Równocześnie rozwijany jest segment easyJet holidays, odpowiadający za sprzedaż pakietów wakacyjnych.
Do finalizacji transakcji droga jest jednak jeszcze daleka. Zgodnie z brytyjskimi przepisami Castlelake ma czas do 3 sierpnia, aby złożyć wiążącą ofertę lub wycofać się z całego procesu. Dużą przeszkodą są unijne regulacje które mówią, że linie latające w UE muszą pozostawać w co najmniej 51 proc. pod kontrolą podmiotów lub obywateli Unii Europejskiej.
Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.