NSA właśnie uchylił wyrok w sprawie odsetek za spóźnione odszkodowanie za ziemię pod drogę. Spór mężczyzny, który przejął prawo do pieniędzy od właściciela działki z gminą trwa od lat. Do tej pory triumfowali samorządowcy, ale losy właśnie się odwróciły.

Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok w sprawie wieloletniego sporu o odsetki za opóźnioną wypłatę odszkodowania za grunty przejęte pod drogę blisko 30 lat temu. NSA uchylił wcześniejszy, korzystny dla gminy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu i skierował sprawę do ponownego rozpoznania.
Handlarz roszczeniami wchodzi do gry
Spór dotyczy działki przejętej w 1997 r. przez gminę Tarnowo Podgórne pod budowę drogi. Właściciel nieruchomości przez wiele lat starał się o wypłatę odszkodowania. Po pewnym czasie zniechęcił się i podpisał jednak umowę, na mocy której prawo do otrzymania pieniędzy przekazał innemu mężczyźnie. To właśnie ta decyzja stała się osią całego sporu.
Postępowanie administracyjne ruszyło na nowo w roku 2007, gdy pojawił się wniosek o ustalenie odszkodowania. Starosta uznał prawa nowego nabywcy wierzytelności i przyznał mu świadczenie. Gmina nie zgadzała się jednak z wyceną nieruchomości i próbowała podważyć tę decyzję. Ostatecznie wojewoda oraz Wojewódzki Sąd Administracyjny podtrzymali ustalone wcześniej odszkodowanie.
Choć wysokość odszkodowania została potwierdzona, wypłata pieniędzy przeciągała się przez kolejne lata. Gmina wpłaciła środki do depozytu sądowego, tłumacząc to wątpliwościami dotyczącymi ważności umowy przekazującej prawo do świadczenia handlarzowi roszczeniami. Dopiero w 2015 r. pieniądze trafiły do mężczyzny. Opóźnienie w wypłacie wyniosło ponad cztery lata.
Więcej o interpretacjach podatkowych w Bizblog Spider's Web
Po otrzymaniu odszkodowania mężczyzna wystąpił o wypłatę odsetek za wieloletnie opóźnienie. Starosta i wojewoda przyznali mu rację oraz nakazali gminie wypłatę dodatkowej kwoty obejmującej lata 2010-2015. Samorząd nie zgodził się z tym i skierował sprawę do sądu administracyjnego. Gmina twierdziła, że urzędy nie powinny były uznawać mężczyzny za stronę postępowania.
Sprawa jest skomplikowana
Jednym z głównych argumentów gminy były wątpliwości dotyczące samej umowy cesji. Przed sądem cywilnym toczyło się bowiem postępowanie dotyczące jej ważności. Samorząd wskazywał również na ważną uchwałę NSA z 2022 r. Sąd uznał wtedy, że prawa do odszkodowania za wywłaszczenie nie można skutecznie przenieść zwykłą umową cywilną w taki sposób, by nowy nabywca zastąpił właściciela przed urzędem.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu przyznał rację gminie i uchylił decyzje przyznające odsetki. Sąd uznał, że świadczenie związane z wywłaszczeniem powinno przysługiwać wyłącznie osobie, której odebrano nieruchomość, albo jej spadkobiercom. Według tego stanowiska mężczyzna, który przejął wierzytelność, nie miał prawa domagać się odsetek w postępowaniu administracyjnym.
Trzeba jednak zaznaczyć, że NSA nie przesądził ostatecznie, kto ma rację w sporze. Uznał tylko, że wcześniejszy wyrok wymaga ponownej oceny i zawierał błędy prawne. Sprawa wróci teraz do poznańskiego WSA, który ponownie zbada wszystkie okoliczności. Na razie gmina musi zwrócić handlarzowi roszczeniami 14,4 tys. zł kosztów postępowania kasacyjnego.



















