Za bardzo pilnujemy portfeli. Rozczarowaliśmy ekonomistów
Sprzedaż detaliczna w maju wzrosła realnie o 3 proc. rok do roku. To wynik dodatni, ale słabszy od oczekiwań. Rynkowy konsensus zakładał wzrost o 3,6 proc. Dane GUS pokazują więc, że konsumenci nadal wydają pieniądze, ale mniej, niż oczekiwali ekonomiści.

Główny Urząd Statystyczny podał, że sprzedaż detaliczna w cenach stałych była w maju o 3 proc. wyższa niż rok wcześniej. Dla porównania w maju 2025 r. roczny wzrost wynosił 4,4 proc. W ujęciu miesięcznym sprzedaż spadła o 1,7 proc.
To nie jest obraz załamania konsumpcji. To raczej sygnał, że odbicie w handlu pozostaje nierówne. Jedne kategorie rosną wyraźnie, inne pokazują, że gospodarstwa domowe nadal pilnują portfeli.
Sprzedaż detaliczna w cenach stałych w maju 2026 r. była wyższa niż przed rokiem o 3,0 proc. (wobec wzrostu o 4,4 proc. w maju 2025 r.). W porównaniu z kwietniem 2026 r. nastąpił spadek sprzedaży detalicznej o 1,7 proc. – podał GUS.
Konsument nie zniknął, ale nie ciągnie gospodarki z pełną siłą
Majowy odczyt jest ważny, bo sprzedaż detaliczna pokazuje realne zachowania konsumentów. Nie chodzi tylko o to, ile pieniędzy przepływa przez kasy sklepowe, ale o to, czy Polacy faktycznie kupują więcej towarów po uwzględnieniu zmian cen.
Właśnie dlatego najważniejszy jest wskaźnik w cenach stałych. Ten wzrósł o 3 proc. r/r, czyli mniej niż zakładał konsensus. W okresie od stycznia do maja sprzedaż była wyższa o 2,9 proc. niż rok wcześniej. Rok wcześniej w analogicznym okresie wzrost wynosił 3,5 proc.
Po wyrównaniu sezonowym obraz wygląda trochę lepiej. GUS podał, że po usunięciu wpływu czynników sezonowych sprzedaż detaliczna była w maju o 3,7 proc. wyższa niż rok wcześniej i o 0,4 proc. wyższa niż w kwietniu.
To oznacza, że maj nie był tak słaby, jak sugeruje sam miesięczny spadek niewyrównanych danych. Ale nawet po tym zastrzeżeniu trudno mówić o mocnym konsumpcyjnym boomie.

Najbardziej ciągnęły paliwa, kosmetyki i farmaceutyki
Największe wzrosty rok do roku GUS odnotował w kategoriach „pozostałe”, która obejmuje m.in. zabawki oraz zegarki i biżuteria (wpływ sezonu komunijnego i Dnia Dziecka?) wzrosła realnie o 10,8 proc. r/r. Paliwa stałe, ciekłe i gazowe były wyżej o 9,9 proc., a farmaceutyki, kosmetyki i sprzęt ortopedyczny o 9,3 proc.
Wzrost pojawił się też w sprzedaży mebli, RTV i AGD. W tej grupie sprzedaż była o 4,5 proc. wyższa niż rok wcześniej. Tekstylia, odzież i obuwie urosły o 3,8 proc., a pojazdy samochodowe, motocykle i części o 2,1 proc.
Na papierze wygląda to całkiem dobrze. Problem w tym, że najsłabiej wypadła grupa o największym udziale w sprzedaży detalicznej, czyli żywność, napoje i wyroby tytoniowe. Tam GUS odnotował realny spadek sprzedaży o 2,8 proc. r/r.
To ważny sygnał. Jeżeli gospodarstwa domowe kupują mniej w podstawowej kategorii, trudno mówić o pełnym komforcie konsumentów. Może to oznaczać, że część klientów ogranicza zakupy, szuka tańszych zamienników albo mocniej pilnuje promocji.
Jedzenie pod kreską, paliwa wysoko nad nią
Dane GUS dobrze pokazują, jak nierówny jest obecnie handel detaliczny. Sprzedaż paliw realnie wzrosła o 9,9 proc. r/r, a w cenach bieżących aż o 22,4 proc. To oznacza, że w tej kategorii mamy zarówno większy wolumen sprzedaży, jak i silny efekt cenowy.
Z kolei w żywności, napojach i wyrobach tytoniowych sprzedaż realna spadła o 2,8 proc., a w cenach bieżących była niższa o 1,4 proc. niż rok wcześniej. To szczególnie istotne, bo ta grupa odpowiada za największą część sprzedaży detalicznej. Według GUS jej udział w sprzedaży w cenach bieżących wynosił w maju 25,4 proc.
W praktyce oznacza to, że ogólny wzrost sprzedaży został podbity przez wybrane kategorie, ale najważniejszy segment codziennych zakupów nadal wygląda słabo. Dla sieci handlowych to sygnał, że walka o klienta w koszyku spożywczym pozostaje bardzo ostra.
Więcej makroekonomii
Internet znowu urósł
Majowe dane pokazują też dalsze przesuwanie zakupów do sieci. GUS podał, że wartość sprzedaży detalicznej przez internet w cenach bieżących była o 9,9 proc. wyższa niż przed rokiem. Udział e-commerce w sprzedaży ogółem zwiększył się z 8,8 proc. do 9,2 proc.
To nie jest gwałtowny skok, ale kolejny krok w stronę większej roli kanału internetowego. Szczególnie wyraźnie widać to w kategoriach, które od dawna dobrze sprzedają się online.
W grupie meble, RTV i AGD udział internetu wzrósł z 17,3 proc. do 19,4 proc. W prasie, książkach i pozostałej sprzedaży w wyspecjalizowanych sklepach zwiększył się z 19,2 proc. do 20,4 proc. W tekstyliach, odzieży i obuwiu udział sprzedaży internetowej pozostał bardzo wysoki, ale lekko spadł z 23,7 proc. do 23,6 proc.
Nawet jeśli klienci nie uciekają masowo z galerii handlowych, to coraz większa część sprzedaży w wybranych kategoriach przechodzi do sieci. Dla małych firm oznacza to, że obecność online przestaje być dodatkiem, a coraz częściej staje się warunkiem utrzymania sprzedaży.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.