REKLAMA

Wybuch optymizmu za Odrą. Niemcy wstają z kolan

Tylu optymistów nikt się w Niemczech nie spodziewał. Widoki na przyszłość największej w Europie gospodarki z miesiąca na miesiąc się poprawiają – wskazują najnowsze dane instytutu ZEW.

Wybuch optymizmu za Odrą. Niemcy wstają z kolan

Obrazujący nastroje gospodarcze w Niemczech indeks ZEW wzrósł w lipcu do 26,3 pkt. – podał we wtorek Leibniz-Zentrum für Europäische Wirtschaftsforschung (Centrum Badań nad Gospodarką Europejską im. Leibniza). To trzeci z rzędu wzrost wskaźnika, którego odczyt po raz kolejny okazał się lepszy od przewidywań analityków.

Lepsze perspektywy dla Niemiec

Już w czerwcu indeks ZEW sprawił niemałą niespodziankę, wspinając się powyżej neutralnego poziomu (wynosi 0 – więcej o indeksie przeczytasz w dalszej części tekstu), podczas gdy oczekiwania rynkowe pozostawały pod kreską. Różnica między tzw. konsensusem rynkowym a rzeczywistością przekroczyła wówczas 16 pkt.

W lipcu rynek również nie doszacował niemieckiego potencjału, choć tym razem pomylił się nieco mniej. Co nie znaczy, że niewiele: tym razem skala niedoszacowania wyniosła blisko 9 pkt.

A jeszcze większy okazał się wzrost samego wskaźnika, który w miesiąc zyskał prawie 16 pkt.

Tak wyraźna poprawa wskazuje, że nastroje wśród niemieckich analityków i inwestorów uległy zdecydowanemu wzmocnieniu, a perspektywy dla największej gospodarki Europy są oceniane bardziej optymistycznie niż wcześniej – czytamy w komentarzu XTB do najnowszej publikacji instytutu ZEW.

Zdaniem jego autorów wynik, który potwierdza znaczący wzrost optymizmu wśród niemieckich analityków i inwestorów, sugeruje rosnącą wiarę w poprawę sytuacji gospodarczej Niemiec w kolejnych miesiącach; jest też pozytywnym sygnałem dla euro i europejskich rynków.

W podobnym tonie wypowiadają się zresztą autorzy badania, którzy wskazują na poprawę perspektyw gospodarczych, która nastąpiła u naszego zachodniego sąsiada w pierwszym miesiącu drugiego półrocza.

Wydaje się, że reformy przynoszą efekty. Trwały wzrost odnotowują zwłaszcza sektory zorientowane na eksport, a także popyt krajowy – relacjonuje dr Achim Wambach, prezes ZEW.

W komentarzu do bieżących wyników zwraca jednak uwagę na utrzymującą się niepewność związaną z rozwojem sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz cenami ropy naftowej.

Pozostaje ona kluczowym czynnikiem wpływającym na perspektywy ożywienia niemieckiej gospodarki – uważa prezes ZEW.

ZEW w pigułce

Indeks ZEW to jeden z ważniejszych wskaźników koniunktury gospodarczej w Europie. Tworzy go co miesiąc Centrum Badań nad Gospodarką Europejską im. Leibniza (Leibniz-Zentrum für Europäische Wirtschaftsforschung) z siedzibą w Mannheim.

Instytut przeprowadza miesięczną ankietę wśród ok. 200–300 analityków, inwestorów instytucjonalnych oraz ekspertów finansowych (m.in. z banków, funduszy, firm ubezpieczeniowych i dużych korporacji). Ankietowani odpowiadają na pytania dotyczące przewidywanego kierunku zmian w gospodarce (Niemiec, strefy euro, USA i Chin) w perspektywie kolejnych sześciu miesięcy. Oceniają m.in. perspektywy wzrostu gospodarczego, inflacji, stóp procentowych, kursów walut, ceny ropy, a także sytuacji w poszczególnych branżach niemieckiej gospodarki.

Wynik indeksu to tzw. saldo opinii netto. Wylicza się je jako różnicę między odsetkiem ankietowanych spodziewających się poprawy sytuacji a odsetkiem oczekujących jej pogorszenia. Poziom 0 pkt jest neutralny – oznacza równowagę optymistów i pesymistów. Wynik dodatni (np. 26,3 pkt odnotowane w lipcu) oznacza większość optymistów, ujemny – wskazuje na przewagę pesymistów.

Indeks ZEW jest tzw. wskaźnikiem wyprzedzającym (leading indicator). Publikuje się go zazwyczaj w połowie miesiąca, przed innymi popularnymi odczytami (takimi jak indeks Ifo czy wskaźniki PMI). Dlatego daje inwestorom pierwszy w danym miesiącu sygnał o kierunku, w jakim zmierza największa gospodarka Europy.

Na początku trzeciego kwartału poprawiły się też oczekiwania dotyczące przyszłości strefy euro – w lipcu wynik poprawił się o prawie 14 pkt wobec czerwca i osiągnął poziom 23,4 pkt.

Poprawa szeroką ławą

Najnowsze dane wskazują, że w lipcu poprawiły się wyniki dla większości analizowanych przez ZEW branż w Niemczech. Perspektywy są lepsze, jak wskazują badacze, szczególnie w przemyśle maszynowym oraz w zakresie popytu krajowego (wzrost w ciągu miesiąca odpowiednio o 14,5 pkt i 14,7 pkt).

Wzrosły też oceny dotyczące przyszłości przemysłu chemicznego, farmaceutycznego oraz metalowego, choć pozostają one w lipcu w strefie wartości ujemnych. Neutralne zero przekroczył – choć minimalnie – sektor budowlany (wzrost o 12,7 pkt).

Znacznie gorzej wygląda sytuacja w sektorze motoryzacyjnym. Borykająca się z problemami branża (ich konsekwencją są m.in. zapowiadane zwolnienia w Volkswagenie rzędu 100 tys. osób) odnotowała w lipcu spadek o ponad 11 pkt – do -46,6 pkt.

Więcej artykułów o Niemczech w Bizblog Spider's Web

Gospodarka w opłakanym stanie

Powyższe wyniki ankiet ZEW odnoszą się do przyszłości. Oceny bieżącej sytuacji niemieckiej gospodarki są bowiem w lipcu znacznie gorsze. Dowodzi tego choćby fakt, iż wśród ankietowanych ekspertów nie znalazł się nikt, kto oceniłby ją jako dobrą. Zdecydowana większość, sięgająca 78 proc., oceniła jej stan jako zły. I taki też wynik (-77,6 pkt), choć nieco lepszy niż w czerwcu, osiągnął indeks ZEW obrazujący ocenę obecnej sytuacji ekonomicznej Niemiec. Zresztą kiepskie oceny bieżącej sytuacji są już stałym elementem niemieckiego krajobrazu gospodarczego: utrzymują się poniżej zera od grudnia 2021 r.

Ocena gospodarki całej strefy euro jest nieco lepsza, ale daleko jej do ideału.

Nadal jest negatywna, choć poprawiła się o 5,7 pkt, osiągając poziom -37,7 punktu – czytamy w komentarzu ZEW do lipcowych danych.

Bartosz Krzyżaniak
Redaktor

Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).