Przeglądając najnowsze interpretacje skarbówki, trafiłem na sprawę, w której fiskus musiał wycofać się ze swojego wcześniejszego stanowiska. Firma zapłaciła karę za opóźnioną dostawę i chciała wrzucić ją w koszty. Skarbówka najpierw powiedziała „nie”, ale po przegranej batalii sądowej zmieniła zdanie. Kluczowy okazał się jeden szczegół: towar nie miał żadnych wad.

Skarbówka nie jest nieomylna. Właśnie naprawiła swój błąd i zmieniła swoje stanowisko w sprawie kar umownych. Nie zrobiła tego jednak dobrowolnie, lecz dopiero po przegranym sporze z firmą przed sądem. Sprawa dotyczy spółki, która realizowała duży kontrakt dla państwa i korzystała przy tym z usług brytyjskiego podwykonawcy. Problem pojawił się, gdy podwykonawca nie dotrzymał terminu dostawy.
Kara za opóźnienie
Opóźnienie to miało poważne konsekwencje. Polska spółka nie zdążyła dostarczyć towaru w terminie, za co państwo naliczyło jej karę umowną. Firma ją zapłaciła, choć sam dostarczony towar nie miał żadnych wad. Następnie, zgodnie z wcześniejszą umową z podwykonawcą, spółka przeniosła na niego część kosztu kary.
Jak to rozliczyła? Wystawiła brytyjskiej firmie notę obciążeniową i otrzymała od niej odpowiednią kwotę. Spółka chciała jednak wiedzieć, jak całą operację rozliczyć dla celów podatku dochodowego. Zwróciła się więc do skarbówki z pytaniem, czy zapłaconą karę może potraktować jako koszt uzyskania przychodu, a pieniądze otrzymane od podwykonawcy jako przychód podatkowy.
Więcej w Bizblog Spider's Web o podatkach:
Początkowo skarbówka uznała, że nie można tego wrzucić w koszty. Firma nie zgodziła się jednak z taką oceną i zaskarżyła interpretację, a Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie przyznał jej rację. Tym razem skarbówka nie dała za wygraną, ale Naczelny Sąd Administracyjny umorzył postępowanie kasacyjne. To zamknęło sprawę, a skarbówka musiała uznać, że się myliła.
Skarbówka uznała, że się myliła
Teraz Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej, wykonując wyrok sądu, ostatecznie potwierdził stanowisko spółki. Uznał, że kara zapłacona za samo opóźnienie w dostawie towaru może być kosztem podatkowym. Kluczowe było to, że towar był pełnowartościowy i nie miał wad. Zdaniem organu taki wydatek był związany z działalnością firmy i realizacją kontraktu, z którego spółka uzyskiwała przychody.
Skarbówka zwróciła uwagę na przepisy ustawy o CIT dotyczące kar umownych. Wyjaśniła, że nie każda taka kara jest automatycznie wyłączona z kosztów podatkowych. Przepis obejmuje kary związane z wadami towarów lub usług oraz ze zwłoką w usuwaniu takich wad. Nie wymienia natomiast kar za zwykłą nieterminowość, jeśli dostarczony towar nie ma wad.
To oznacza, że w opisanej sytuacji sama kara za opóźnienie mogła zostać zaliczona do kosztów uzyskania przychodu. Pieniądze odzyskane od podwykonawcy trzeba jednak potraktować inaczej. Dyrektor KIS uznał, że otrzymana kwota jest dla spółki realnym przysporzeniem majątkowym, a więc stanowi przychód podatkowy w momencie jej otrzymania.
Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.