REKLAMA

Wielka rekrutacja do zbrojeniówki. Szukają każdego

Polski sektor obronny rośnie na każdym poziomie, a wraz z tym nim zapotrzebowanie na nowych pracowników. Do zbrojeniówki coraz łatwiej wejść nie tylko osobom z wojskowym doświadczeniem. Informatyk, kierowca, specjalista od HR – dziś niemal każdy może znaleźć tu dla siebie miejsce.

zarobki wojsko żołnierz
REKLAMA

Zbrojeniówka coraz mocniej wychodzi poza własne granice. Wciąga do swojego ekosystemu kolejne branże, firmy i specjalistów. W oficjalnej bazie przedsiębiorców sektora obronnego, prowadzonej przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii, znajduje się obecnie 318 firm. To przedsiębiorstwa oferujące produkty, technologie i usługi związane z obronnością oraz rozwiązania podwójnego zastosowania. Niemal każda z nich potrzebuje pracowników.

REKLAMA

Zbrojeniówka potrzebuje niemal każdego

Za rosnącą skalą sektora idzie ogromny popyt na pracowników. Sama Polska Grupa Zbrojeniowa prowadzi obecnie rekrutację na ponad 220 stanowisk. Oprócz tego, także 12 tys. prywatnych przedsiębiorstw, które współpracują z Polską Grupą Zbrojeniową, poszukuje pracowników do realizacji zamówień.

Według analiz Grupy Progres na tym zapotrzebowanie się nie kończy. Kadr poszukują instytucje podległe resortowi obrony, producenci, podwykonawcy oraz dostawcy technologii i usług. Są to m.in. firmy zajmujące się produkcją komponentów i obróbką metali, elektroniką, automatyką, IT i cyberbezpieczeństwem, a także transportem, logistyką, serwisem i usługami technologicznymi.

REKLAMA

Polska nie jest wyjątkiem. W całej Europie firmy z tego sektora zwiększają zatrudnienie i coraz mocniej konkurują o pracowników z innymi gałęziami gospodarki. Jak wynika z analizy Indeed Hiring Lab, w kwietniu 2026 r. liczba ofert pracy publikowanych przez 25 największych europejskich firm z sektora obronnego była o 65 proc. wyższa niż średnia z 2021 r. i o 14 proc. wyższa niż w ubiegłym roku.

Dla sektora obronnego największym wyzwaniem nie jest dziś wyłącznie znalezienie osób z branżowym doświadczeniem. Równie ważne staje się pozyskiwanie pracowników z innych gałęzi przemysłu i przygotowanie ich do pracy przy projektach związanych z obronnością – komentuje Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres.

REKLAMA

Studia wojskowe największym trendem 2026

Zbrojeniówka nie czeka jednak wyłącznie na gotowych specjalistów. Coraz intensywniej szuka także ludzi, których dopiero trzeba przygotować do pracy w sektorze, chętnie oferując kursy uzupełniające braki w umiejętnościach ale także robiąc miejsce na studentów, którzy w tym roku była szczególnie zainteresowana studiami wojskowymi.

Liczba zgłoszeń całkowicie wybiegła poza wszelkie oczekiwania. W roku akademickim 2026/2027 cztery uczelnie wojskowe mogą przyjąć łącznie 2631 kandydatów na studia dla przyszłych żołnierzy zawodowych. A już jedna z nich, Wojskowa Akademia Techniczna, odnotowała niemal 30 tys. zgłoszeń na studia wojskowe i cywilne. Liczba chętnych na poszczególne kierunki wzrosła niekiedy o 30–40 proc. rok do roku.

REKLAMA

Uczelnia przyjęła 1280 podchorążych, najwięcej w swojej historii, a kształci niemal 10 tys. studentów, w tym ok. 4,5 tys. wojskowych. Rekordową rekrutację odnotowała także Lotnicza Akademia Wojskowa w Dęblinie, gdzie na 213 miejsc zgłosiło się ok. 1400 kandydatów. Są to tylko dwa z wielu podobnych przykładów.

Takie studia przygotowują m.in. do pracy w obszarze ochrony ludności, zarządzania kryzysowego i obrony cywilnej. Obecnie największym zainteresowaniem cieszą się kierunki takie jak kryptologia i cyberbezpieczeństwo, inżynieria bezpieczeństwa, logistyka ekonomiczna oraz nawigacja. Oferta wychodzi jednak poza tradycyjne kierunki wojskowe i stosunkowo się powiększa. W tym roku uruchomiono np. nowy kierunek „Ochrona Ludności i Obrona Cywilna”, realizowany wspólnie przez Akademię Sztuki Wojennej, Akademię Policji w Szczytnie i Akademię Pożarniczą w Warszawie.

REKLAMA

Prawdziwa skala zmian

Według analityków polska zbrojeniówka przestaje być zamkniętym światem, a staje się bardziej zorganizowanym ekosystemem, który drastycznie się rozrasta. Ministerstwo Obrony Narodowej planuje w 2027 roku powołać do 20 tys. osób do zawodowej służby wojskowej, 35 tys. do dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej, 40 tys. do terytorialnej służby wojskowej i 5,8 tys. do aktywnej rezerwy. Dodatkowo 200 tys. osób może zostać powołanych na ćwiczenia wojskowe.

To są maksymalne limity powołań, ale pokazują skalę potencjalnego zapotrzebowania kadrowego, a nawet wykorzystanie części tych limitów oznaczałoby zaangażowanie dziesiątek tysięcy osób.

REKLAMA

Co ważne, nie chodzi tylko o to, żeby znaleźć ludzi do już istniejących miejsc pracy. Przy takiej skali inwestycji będą powstawały nowe stanowiska, nowe specjalizacje i nowe ścieżki wejścia do branży – podsumowuje Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres.

Natasza Żukowska
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA