W PRL każdy chciał mieć taki domek, teraz można kupić cały ośrodek wczasowy. Cena? Tanio nie jest
Była już moda na zakup pałaców i zamków, niekoniecznie z królewskim wykończeniem, ale potrzebujących często całkowitej renowacji. Wciąż trwa trend na kupno niedrogiej, murowanej „chaty” na wsi do kapitalnego remontu, albo siedliska, by rozkoszować się ciszą. Tym razem na portale sprzedażowe wjechały relikty z czasów PRL, a nawet legendy z tego okresu w postaci ośrodków wypoczynkowych. (Domek letniskowy typu „Brda” obok hali „Mostostalu” fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)
Czas, by Polskę urządzili mądrzy i bogaci. Gówniarz, który chce mieszkanie, niech spada na wieś
Podzielmy Polaków na trzy grupy w zależności od bogactwa, a właściwie wysokości płaconych podatków. Jak ktoś płaci dużo, jego głos w wyborach waży więcej. I nie będziemy mieć też w końcu takich idiotycznych dyskusji, że mieszkanie prawem, a nie towarem, że mikrokawalerki mają metraż mniejszy niż przepisowy kojec dla psa. No i może w końcu ludzie przestaną wycinać sobie metki z drogich ubrań, wstydząc się swojego bogactwa. W końcu będą dumni, bo będą urządzać Polskę.
Te złoża mogą uczynić Polskę najbogatszym krajem na świecie. Szejkowie z ropą niech się schowają
Legendarne złoża tytanu i wanadu na Suwalszczyźnie rozpalają wyobraźnię Polaków już od dobrych kilku lat. I choć geolodzy studzą entuzjazm, to wciąż pojawiają się głosy, że Polska to najbogatszy kraj na świecie.
Nie tak dawno w Polsce mieliśmy inflację ponad 1000 procent. Nie było sensu zapamiętywać cen
Słowo „inflacja” znają wszyscy, ale czy pamiętacie o hiperinflacji? W 1990 roku to zjawisko niszczyło w Polsce rodzinne budżety i wymazywało oszczędności życia. Ceny zmieniały się codziennie, a klienci łapali się za głowę, słysząc, ile przyszło im zapłacić. Hiperinflacja pojawiła się historii polskiej gospodarki dwa razy. (Fot. Sludge G/Flickr (CC BY-SA 2.0)
PRL to nie tylko mięso na kartki i wódka po trzynastej. To też breloki
Początek zwykle wyglądał tak samo. Jakaś ciocia z zagranicy przysłała list, za co zapłaciła znaczkiem pocztowym. I zaczynały wypełniać się klasery. Potem były monety, etykiety po zapałkach, puszki po piwie, paczki papierosów i breloki do kluczy. Tak rodziły się kolekcje. W przypadku breloków ekspertem jest Piotr Żabowski. Ma ich przeszło 8400. Chciałby je pokazać w Muzeum Narodowym w Warszawie.