Najazd górników na Warszawę odroczony. Kolejne ćwierć miliarda na nierentowny sektor
Górnicy nie popsują nikomu kampanii wyborczej i pod koniec lutego jednak nie odwiedzą Warszawy. Jeszcze raz udało im się skutecznie wystraszyć rządzących i przynajmniej w części spełnić swoje żądania. Pogotowia strajkowego jednak nie kończą, tylko zawieszają – tak na wszelki wypadek.
Górnicy mają dość importu węgla. Zablokowali tory, którymi do Polski suną wagony z Rosji
Górnicy najpierw napisali list do premiera Mateusza Morawickiego, w którym wzywali do konkretnych działań dotyczących wyhamowania importu węgla. A że się ich nie doczekali, to postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Przedstawiciele wszystkich trzynastu central związkowych działających w górnictwie węgla kamiennego zablokowali przeładunkowy terminal w Sławkowie koło Będzina.
Protest ostrzegawczy w PGG. Górnicy przerwali pracę i grożą marszem na Warszawę
Najpierw zatrudnieni w Polskiej Grupie Górniczej górnicy pobrali czternaste pensje, na co miało pójść ok. 311 mln zł. A dzisiaj – zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami – przeprowadzili we wszystkich kopalniach strajk ostrzegawczy. Następnym krokiem referendum i manifestacja w Warszawie.
Minister Sasin dwoi się i troi, próbując udobruchać górników. Na razie bezskutecznie
Wizja górników rzucających cegłami i palących opony na ulicach stolicy przeraziła rządzących. I to na tyle, że do Katowic pojechał wicepremier szef Ministerstwa Aktywów Państwowych. I prawie mu się udało odwieść związkowców od przyjazdu do Warszawy.
Koniec importu rosyjskiego węgla. Politycy wymierzają śmiertelne uderzenie w PGE, Taurona i Energę?
Polska Grupa Górnicza (PGG), krajowy potentat w wydobyciu węgla, ma rosnący problem z utrzymaniem płynności finansowej. Powodem jest brak reform w ostatnich latach. Jednak politycy już śpieszą na ratunek i szykują transfuzję, która postawi firmę na nogi. Przy okazji może umrzeć dawca krwi – krajowa energetyka. Kuracja nie gwarantuje również wyzdrowienia pacjenta.