Polacy rezygnują z wakacji przez drożyznę. Rząd już myśli o przedłużeniu bonu turystycznego
W pierwszej kolejności wysokie ceny, ale też częstsze niż zwykle strajki na lotniskach nakłaniają Polaków do wprowadzenia solidnych korekt w swoich planach na wakacje. Rząd chce to zmienić i też rzucić koło ratunkowe całej branży turystycznej, która wciąż nie podniosła się po koronawirusowych lockdownach. Coraz bardziej prawdopodobne jest przedłużenie bonu turystycznego o miesiąc lub dwa.
Wciąż nie zrealizowaliśmy prawie miliona bonów turystycznych. Te wakacje to może być ostatni dzwonek
Do wykorzystania bonu turystycznego uprawnionych jest 4,3 mln osób, ale do dziś nie 895 tys. bonów nie zostało uaktywnionych, a wiele kolejnych nie zostało wykorzystanych w całości. To 500 zł, po które wystarczy się schylić, a potem można je wydać na hotel czy inne usługi turystyczne. Jeśli nie zrobimy tego w te wakacje, może nie będziemy mieć już do tego okazji. Po 30 września pieniądze te przepadną bezpowrotnie.
Bon turystyczny to taki niewypał, że Polska Organizacja Turystyczna wstydzi się tego, dokąd trafiły pieniądze
ZUS za to się nie wstydzi albo nie zorientował się, że może powinien i ujawnił dane, kto zyskał najwięcej na bonie turystycznym. I wiecie co? Największym wygranym jest park rozrywki Energylandia. Nie zdziwiłabym się, gdyby bon turystyczny dla seniora, o który walczyli jakiś czas temu politycy, też tam właśnie trafił. I to byłby jeszcze większy przypał, wtedy to nawet pewnie ZUS nabrałby wody w usta. Fot.: Photo_Olivia/Shutterstock
Polska branża turystyczna zawalona klientami, ale skubie nas aż miło. Jeszcze płacze: dej, mam chory hotel
Polacy rzucili się na wakacje w kraju, popyt na usługi turystyczne tak wybuchł, że jest nawet wyższy niż przed pandemią w rekordowym 2019 r., a ceny wariują – za hotel nad Bałtykiem trzeba zapłacić dwa razy więcej niż w Chorwacji czy Grecji i prawie pięć razy więcej niż w Turcji. Oczywiście więcej również niż rok temu. Zarezerwowanie noclegu na wakacje zaraz będzie graniczyło z cudem, a branża turystyczna i tak płacze i mówi rządowi: dej, mam chory hotel i domaga się bonu turystycznego dla seniorów. Ale nie, nie teraz, lepiej od jesieni, żeby zapełnić sobie miejsca po sezonie.
Trzeba to w końcu głośno powiedzieć. Nie stać nas na 500+ dla bogatych
Pięćset złotych to dla nich raczej dodatek do kieszonkowego dla dziecka, niż pieniądze przesądzające o tym, w jakich warunkach żyje ich pociecha. O kim mowa? O wąskiej grupie najzamożniejszych Polaków, do których transferujemy co roku miliardy złotych. To fanaberia, na którą w czasach covidu najzwyczajniej w świecie nas nie stać.