NSA właśnie zakończył spór o karę za spóźnione zgłoszenie auta. Firma tłumaczyła opóźnienie pandemią, ale sąd uznał, że nie zwalniało jej to z obowiązku. Ostatecznie karę musi zapłacić.

Naczelny Sąd Administracyjny wydał prawomocny wyrok w sprawie 200 zł kary za spóźnione zgłoszenie nabycia samochodu. Cała sprawa sięga początku pandemii Covid-19, gdy działanie urzędów było mocno utrudnione. Firma twierdziła, że wyjątkowe przepisy covidowe zawiesiły termin na zgłoszenie auta. NSA uznał jednak inaczej i ostatecznie stanął po stronie urzędu.
Wybuch pandemii a sprawy urzędowe
Sprawa zaczęła się od nałożenia 200 zł kary za spóźnione zgłoszenie nabycia samochodu. Firma kupiła auto 24 lutego 2020 r., więc miała czas do 25 marca na poinformowanie urzędu. Zrobiła to jednak dopiero 1 kwietnia, siedem dni po terminie. Tłumaczyła, że był to sam początek pandemii, a funkcjonowanie urzędów było wtedy mocno utrudnione.
Urzędnicy uznali, że doszło do naruszenia obowiązku, i nałożyli na spółkę karę. Takie stanowisko podtrzymało też Samorządowe Kolegium Odwoławcze, do którego odwołała się firma. Spółka nie zgodziła się także z tą decyzją i skierowała sprawę do sądu. Przekonywała, że w czasie pandemii obowiązywały szczególne przepisy, które mogły wpływać na bieg terminów.
Więcej naszych wpisów o podatkach
W pierwszej instancji firma wygrała. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi uznał, że przepisy covidowe zawiesiły bieg terminów w postępowaniach administracyjnych od 14 marca do 23 maja 2020 r. W ocenie WSA oznaczało to, że termin na zgłoszenie auta również został objęty zawieszeniem. Kara została więc uchylona, a postępowanie umorzono.
Nie każdy termin został zawieszony
To rozstrzygnięcie nie zakończyło jednak sprawy. Samorządowe Kolegium Odwoławcze złożyło skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. NSA zajął się więc pytaniem, czy przepisy wprowadzone na początku pandemii rzeczywiście sprawiły, że termin na zgłoszenie nabycia samochodu przestał w tym przypadku biec.
Naczelny Sąd Administracyjny w wydanym właśnie wyroku nie zgodził się z WSA. Uchylając jego wyrok, odrzucił przyjęcie, że termin został automatycznie zawieszony tylko dlatego, że obowiązywały przepisy covidowe. Oznacza to, że samo zgłoszenie dokonane 1 kwietnia nie mogło zostać uznane za złożone w terminie na podstawie argumentacji przyjętej przez sąd pierwszej instancji.
NSA prawomocnie oddalił skargę spółki. W praktyce oznacza to, że firma ostatecznie przegrała sądowy spór z urzędem, a kara w wysokości 200 zł pozostała w mocy. To pokazuje, że nie każdy termin urzędowy został w czasie pandemii automatycznie zawieszony.
Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.