Polska branża meblarska powoli wychodzi z kryzysu, ale na szybki powrót do dobrych wyników nie ma szans. Eksperci tłumaczą, że w eksport polskich mebli uderza słaby popyt w Europie oraz coraz mocniejsza konkurencja z Chin.

Analitycy banku Crédit Agricole przyjrzeli się kondycji polskich producentów mebli i nie mają zbyt dobrych wiadomości. Wskazują, że branża wciąż zmaga się ze słabym popytem w Europie, a do tego dochodzi rosnąca konkurencja z Chin. W tym roku wartość polskiego eksportu mebli prawdopodobnie spadnie o 2 proc., a poprawa może nastąpić dopiero w przyszłym roku.
Słaby popyt uderza w branżę meblarską
Eksperci zwracają uwagę, że polscy producenci mebli są mocno uzależnieni od zagranicznych klientów. W 2025 r. eksport odpowiadał za 62 proc. przychodów całej branży, a w największych firmach, zatrudniających ponad 250 osób, było to aż 69 proc. Najważniejszym odbiorcą pozostają Niemcy, na które przypadało 34,6 proc. wartości eksportu mebli z Polski. Kolejne miejsca zajmowały Francja, Holandia i Czechy.
Problem polega na tym, że europejscy klienci w ostatnich latach ostrożniej wydawali pieniądze na wyposażenie domów. Branżę wcześniej osłabiły pandemia i wojna w Ukrainie, a później utrzymujący się słaby popyt na trwałe dobra, szczególnie w Niemczech. Według analityków Crédit Agricole sytuacja powinna się stopniowo poprawiać, ale wiele zależy od tego, czy europejscy konsumenci zaczną chętniej kupować meble.
W ostatnich latach aktywność w polskiej branży meblarskiej pozostawała na obniżonym poziomie. Początkowo było to w dużym stopniu konsekwencją szoków związanych z pandemią COVID-19 oraz wybuchem wojny w Ukrainie, a w kolejnych latach istotnym ograniczeniem dla sektora pozostawał słaby popyt na dobra trwałego użytku w Europie, w tym przede wszystkim w Niemczech - czytamy w raporcie.
Większym problemem jest konkurencja z Chin. W pierwszej połowie roku chińskie meble odpowiadały już za jedną czwartą całego importu do Unii Europejskiej. To więcej niż w 2025 r., gdy ich udział wynosił 23 proc. Dla polskich firm oznacza to trudniejszą walkę o klientów i większą presję cenową. Nawet gdy popyt w Europie wzrośnie, sprzedaż polskich producentów może odbudowywać się powoli.
Więcej wiadomości na temat rynku pracy można przeczytać poniżej:
Pewnym wsparciem może być sytuacja na rynku niemieckim. Crédit Agricole prognozuje, że po wzroście gospodarczym na poziomie 0,3 proc. w 2025 r. niemiecki PKB zwiększy się o 1 proc. w 2026 r. i o 1,1 proc. w 2027 r. To szansa dla polskich eksporterów, ale nie gwarancja szybkiego wzrostu zamówień. Analitycy przewidują, że eksport mebli z Polski wzrośnie o 1,5 proc. w 2027 r., po spadku o 2 proc. w tym roku.
Ratunek w polskim rynku
Więcej powodów do ostrożnego optymizmu daje polski rynek, szczególnie ważny dla mniejszych producentów. Sprzedaży powinny pomagać nowe mieszkania, remonty oraz wymiana wyposażenia. Skala poprawy może być jednak ograniczona przez droższy kredyt konsumpcyjny oraz umacniającego się złotego, który wpływa na opłacalność sprzedaży za granicę.
Niepokój budzą też planowane zmiany amerykańskich ceł od stycznia 2027 r. Stawki na wybrane meble tapicerowane mają wzrosnąć z 25 do 30 proc., a na szafki kuchenne i łazienkowe z 25 do 50 proc. Dla produktów z Unii Europejskiej ma zostać utrzymany limit łącznej stawki celnej na poziomie 15 proc.
Ponieważ USA odpowiadają za mniej niż 4 proc. polskiego eksportu mebli, bezpośrednie skutki nie będą mocno odczuwalne, ale branża może to odczuć pośrednio. Wyższe cła w USA mogą skłonić chińskich producentów do kierowania większej części towarów na rynek unijny, gdzie już teraz mocno konkurują ceną.
Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.