Pokaz biznesowego geniuszu Trumpa. Na Kremlu Stolicznaja leje się strumieniami
Donald Trump chce zakończyć wojnę na Ukrainie. Jednocześnie jednak ułatwia zarabianie państwu, które ją wywołało i własną niemoc wyładowuje teraz, bombardując domy zwykłych ludzi. Do tego prezydent USA obiecuje Amerykanom tańsze paliwo dzięki dostawom z kraju, który tego paliwa nie ma. Normalnie geniusz.

Donald Trump ogłosił w sobotę porozumienie z Władimirem Putinem w sprawie dostaw rosyjskiego diesla. Waszyngton czasowo poluzował sankcje na to paliwo. Trump zapowiada miliony ton, ale dostarczenie dodatkowych 3 mln uzależnia od stanu rosyjskich rafinerii. Innymi słowy: ustępstwo już jest, część towaru będzie, jeśli pozwolą możliwości produkcyjne.
Każdy właściciel małej firmy wie, że przed ogłoszeniem świetnego interesu warto sprawdzić, czy kontrahent może dostarczyć zamówienie. Z pomocą od razu przyszedł Radosław Sikorski, który przypomniał, że w tej chwili paliw brakuje nawet w Moskwie.
To skąd wezmą się nadwyżki na eksport? – zastanawia się polski minister spraw zagranicznych.
To nie dowodzi, że Rosja niczego nie wyeksportuje, ale pokazuje, że między obietnicą Putina a paliwem w zbiorniku pozostaje przestrzeń, którą w tej chwili wypełnia jedynie entuzjazm Trumpa.
Jeszcze ciekawszy jest polityczny koszt transakcji. Według Axios Trump chciał jednostronnego wstrzymania ukraińskich ataków na rafinerie. Zełenski proponował wzajemność: jak Rosja przestanie bombardować ukraińskie elektrownie, to Ukraina wstrzyma ataki na rosyjskie rafinerie. Oczywiście zero reakcji.
W dyplomacji uskutecznianej przez Trumpa rosyjska rafineria staje się dobrem wartym amerykańskiej ochrony, bo produkuje paliwo. Ukraińska elektrownia powinna najpierw przedstawić atrakcyjną ofertę eksportową.
Tańszy diesel byłby dobrą wiadomością dla rolników, przewoźników i konsumentów. Uczciwy bilans musi jednak uwzględniać trzy pozycje:
- ulgę w sankcjach, którą Rosja już otrzymała;
- dodatkowe przychody, które mogą pomóc jej finansować wojnę;
- trwałą obniżkę cen paliw, której porozumienie nie gwarantuje.
Po ogłoszeniu umowy kontrakty na diesel potaniały, ale cytowani przez Reutersa analitycy studzili nadzieje na trwały efekt. Reakcja giełdy to jeszcze nie długoterminowa oszczędność przy dystrybutorze.
Trump zachowuje się jak przedsiębiorca, który tak ucieszył się z obiecanego rabatu, że przestał czytać warunki umowy. Kremlowi pozostaje życzyć sobie jak najwięcej takich geniuszów biznesu. Na jednym kieliszku Stolicznej, ulubionej wódki Putina, na pewno się nie skończyło.
Fot. White House, Kremlin.ru, sztuczna inteligencja
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.