REKLAMA

Laweta ma konkurenta. Finowie chcą wozić auta po Polsce jak Uber

Ktoś kupił auto w salonie po drugiej stronie kraju. Dealer potrzebuje, żeby jedno z aut wróciło z filii do magazynu. Firma leasingowa odbiera flotę po zakończeniu umów. We wszystkich tych przypadkach przez lata odpowiedź była taka sama: laweta albo pracownik z biletem powrotnym. Fiński startup Flovi twierdzi, że zna lepszy sposób i właśnie mocno wchodzi z nim do Polski.

Uber, ale dla samochodów. Finowie chcą wywrócić do góry nogami logistykę samochodów w Polsce
REKLAMA

Model jest prosty: klient składa zlecenie przez platformę, algorytm dobiera kierowcę-partnera, auto trafia pod wskazany adres. Michał Borek, zarządzający operacjami Flovi w Polsce, lubi porównanie do Ubera, choć szybko zaznacza, że tu chodzi o coś więcej.

Naszym celem jest przedefiniowanie standardów logistyki pojazdów w Polsce. Flovi działa w modelu zbliżonym do 'Ubera dla branży automotive' - klient zamawia relokację na platformie w kilka minut, natychmiast widzi przejrzystą wycenę i na tym jego rola się kończy.

REKLAMA

Filozofia firmy zamyka się w haśle: „zamów i zapomnij”

Flovi bierze na siebie pełną odpowiedzialność za auto od momentu odbioru do dostarczenia, łącznie z gwarancją do 100 tys. euro na szkody. Klient nie musi się martwić ani o ubezpieczenie na czas transportu, ani o to, czy kierowca dotrze na czas.

Czytaj więcej w Bizblog Spider's Web

REKLAMA

Średni czas realizacji? 23 godziny od złożenia zlecenia

Kluczem do całego modelu jest technologia. Flovi buduje własny silnik optymalizacyjny.

REKLAMA

Celem nie jest tylko wyznaczenie trasy z punktu A do B. Priorytetem jest zbudowanie siatki logistycznej, w której kierowca-partner ma zapewniony powrót, żeby zamiast jechać w jedną stronę i wracać na pusto, mógł realizować przejazdy w układzie A→B→A albo A→B→C→A - tłumaczy Borek.

To ma bezpośrednie przełożenie na ekonomikę całego modelu. Im więcej zleceń w sieci, tym lepiej algorytm dopasowuje kierowców do tras, redukując puste przebiegi, które są zmorą całej branży transportowej. Dziś w Europie Flovi realizuje ponad 800 relokacji dziennie. W Polsce liczba ta rośnie w tempie 50 proc. miesięcznie. Startup przekroczył już pułap tysiąca zleceń miesięcznie.

REKLAMA

Kto jeździ cudzymi autami?

Flovi ma w Polsce już ponad tysiąc kierowców-partnerów.

REKLAMA

Dla nas aktywny kierowca-partner to osoba, która wykonuje około trzech przejazdów miesięcznie. Zazwyczaj są to ludzie pracujący na co dzień, którzy poszukują dodatkowych opcji zarobku - mówi w rozmowie z Bizblog.pl Michał Borek.

To studenci, emeryci, fani motoryzacji, osoby, które i tak jadą gdzieś pociągiem i wolą wziąć auto oraz po drodze zarobić. Ten ostatni przypadek jest zresztą dość ciekawy: zamiast kupować bilet, jedziesz cudzym autem i jeszcze zarabiasz za każdy przejechany kilometr.

REKLAMA

A jakie to auta? Niekoniecznie budżetowe. Wśród realizowanych zleceń pojawiały się Porsche Macan GTS, Mercedes GLS czy Alpine. Dla kogoś, kto lubi motoryzację, to całkiem niezła zachęta.

Rejestracja przebiega w pełni zdalnie: formularz, weryfikacja dokumentów przez partnera flotowego Ravapi, sprawdzenie prawa jazdy i znajomości języka polskiego. Po akceptacji kierowca dostaje dostęp do aplikacji, w której widzi dostępne trasy, stawki i terminy. Może ustawiać alerty na konkretne miasta i trasy. Najlepsze zlecenia znikają podobno w ciągu kilku sekund.

Polska to trzeci rynek dla Flovi

Choć firma działa od 2008 roku, to przez lata skupiała się na Skandynawii. Na polski rynek firma weszła w październiku 2025 roku.

Widzimy tu rynek niezagospodarowany, który bardzo szybko rośnie i jest otwarty na nowe technologie. Do tego jest tu wiele talentów. Wierzymy, że sukces startupu zależy przede wszystkim od ludzi - mówi Borek.

W ciągu kilku miesięcy Flovi pozyskało ponad 30 klientów z różnych segmentów: dealerów, wypożyczalni, firm leasingowych. Cel na ten rok to 20 tys. relokacji w naszym kraju.

REKLAMA

Flovi nie priorytetyzuje jeszcze rentowności

Pierwszym rentownym rokiem ma być 2028. Na poziomie marży operacyjnej (czyli bez inwestycji) firma jest jednak na plusie od pierwszego dnia w Polsce. Tydzień temu Flovi otworzył czwarty rynek - Hiszpanię. Do końca 2028 roku firma chce być obecna na dziesięciu rynkach - nawet poza Europą.

REKLAMA
Karol Kopańko
Redaktor

Dyżurny spec Bizbloga od startuperii, botów, kryptokasy i wszelakich fanaberii szejków. Specjalista nowych technologii z doświadczeniem ze starych mediów. Zajmuje się opisywaniem sukcesów i porażek startupów, rozwojem rynku kryptowalut i cyfrowych finansów. Autor dwóch książek „Bitcoin. Złoto XXI wieku” i „Polski e-sport”. Publikował w „Pulsie Biznesu” i „Gazecie Wyborczej”, w „CD-Action”, „Newsweeku”, „Gościu Niedzielnym” i „Wprost”. Współtworzył Sondę 2. Uczestnik Intel Extreme Master 2021, komentował wydarzenia technologiczne dla TVN, Polsatu i Tok FM. Teraz krąży gdzieś między Rijadem a Abu Zabi.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA