Finansowanie sporu sądowego w zamian za udział w wygranej trzeba obłożyć VAT-em na zasadach ogólnych. Skarbówka uznała, że pokrywanie kosztów procesu z ubezpieczycielem nie stanowi pożyczki ani gwarancji finansowej.

Skarbówka przeanalizowała przypadek przedsiębiorcy, który postanowił finansować klientom koszty sporów z ubezpieczycielami, ale oczywiście nie za darmo. W zamian za pokrycie opłat sądowych, egzekucyjnych i kosztów prawnika chciał dostawać aż połowę wygranej. Mężczyzna uważał, że takie rozwiązanie przypomina usługę finansową i dlatego jego wynagrodzenie powinno być zwolnione z VAT-u.
Umowa o success fee
We wniosku o interpretację indywidualną mężczyzna wyjaśnił, że planuje zawierać z klientami „umowy pokrycia kosztów”. W takim przypadku nie pobierałby od nich opłat na początku sprawy ani zaliczek. Brałby natomiast na siebie ryzyko przegranej. Jeśli klient niczego nie odzyska, firma nie otrzyma wynagrodzenia. Przy wygranej przedsiębiorca miałby jednak dostać 50 proc. kwoty zasądzonej lub faktycznie odzyskanej przez klienta.
To właśnie ten sposób rozliczenia był kluczowy w pytaniu do skarbówki. Przedsiębiorca przekonywał, że udostępnia klientowi finansowanie i przejmuje ryzyko braku zwrotu poniesionych kosztów. Jego zdaniem ekonomicznie przypominało to pożyczkę lub kredyt. Uważał wręcz, że chroni klienta przed finansowymi skutkami prowadzenia sporu, więc jego usługa może przypominać zabezpieczenie finansowe.
O kontrolach skarbówki przeczytacie w tych tekstach
W wydanej interpretacji Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej zupełnie nie zgodził się z tym podejściem. Przypomniał, że zwolnienia z VAT-u są wyjątkiem od zasady powszechnego opodatkowania, dlatego przepisy o nich trzeba interpretować ściśle. Skarbówka uznała, że w tej sprawie nie można było uznać, że przedsiębiorca udziela pożyczki lub kredytu, bo nie przekazuje klientowi pieniędzy do swobodnego wykorzystania, które później miałyby zostać zwrócone.
Czy to pośrednik finansowy?
Według skarbówki przedsiębiorca finansuje konkretne koszty związane z postępowaniem, a nie udostępnia klientowi kapitał na zasadach typowych dla pożyczki. Nie ma też klasycznego obowiązku zwrotu przekazanych środków. Wynagrodzenie zależy natomiast od wyniku sprawy. Skarbówka uznała, że sam fakt ponoszenia kosztów i przejęcia ryzyka finansowego nie wystarcza, by zastosować zwolnienie przewidziane dla usług związanych z pożyczkami i kredytami.
KIS odrzucił też argument o gwarancji lub poręczeniu, bo stwierdził, że takie usługi dotyczą zabezpieczenia wykonania konkretnego zobowiązania przez dłużnika. Wyjaśnił, że w opisanym modelu przedsiębiorca nie gwarantuje, że ubezpieczyciel zapłaci należne pieniądze. Finansuje tylko dochodzenie roszczenia, pokrywając koszty procesu i egzekucji. Nie pełni więc funkcji typowej dla gwaranta lub poręczyciela.
Dla skarbówki przedsiębiorca nie działa też jako pośrednik finansowy. Wyjaśniła, że pośrednik powinien pomagać w doprowadzeniu do zawarcia transakcji między innymi stronami, sam nie będąc stroną realizującą własny interes gospodarczy w jej treści. Tutaj firma finansuje sprawę we własnym interesie, licząc na udział w odzyskanej kwocie. Nie kojarzy więc stron żadnej transakcji finansowej.
Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.