REKLAMA

Emerytury artystów to przygrywka. Wkrótce Polacy wystawią państwu rachunek za śmieciówki i B2B

Popieram pomoc dla najmniej zarabiających artystów. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego że chciałbym, by ta ustawa otworzyła rozmowę o emeryturze obywatelskiej. Gdy w starość zacznie wchodzić pokolenie śmieciówek i B2B, problem niewystarczających świadczeń będzie dotyczył znacznie szerszego grona niż 21 tys. artystów.

Emerytury artystów to przygrywka. Wkrótce Polacy wystawią państwu rachunek za śmieciówki i B2B
REKLAMA

Sejm uchwalił ustawę przewidującą dopłaty do składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne dla artystów. Pieniądze mają trafiać bezpośrednio do ZUS i uzupełniać składki do poziomu liczonego od minimalnego wynagrodzenia. Wsparcie będzie zależeć od dochodów: średnia z trzech poprzednich lat nie może przekraczać 125 proc. rocznej płacy minimalnej. Według resortu kultury rozwiązanie obejmie około 21 tys. osób.

REKLAMA

Rozumiem sens tej pomocy. Praca od projektu do projektu oznacza miesiące bez przychodów, po których czasem przychodzi większe honorarium, a potrzeba leczenia i zabezpieczenia na starość pozostaje niezależna od kalendarza zleceń.

Państwo pomoże, gdy komisja potwierdzi zawód

Właściwie od samego początku, gdy tylko pojawił się pomysł, by artystom dopłacać do emerytur wprost z budżetu, na pomysł wylewany są wiadra pomyj. Ustawę krytykuje się za uprzywilejowanie jednej grupy zawodowej i komplikowanie systemu, wskazując, że podobne problemy mają inni freelancerzy, dziennikarze, programiści, rzemieślnicy. Jakby tego było mało, autorzy ustawy (resort kultury) wymyślili, że administrowaniem dopłatami zajmie się nowo utworzony urząd.

REKLAMA

Najmocniej przemawia do mnie właśnie ten ostatni zarzut. Ustawa przewiduje powołanie 15-osobowej rady programowo-naukowej oraz 145-osobowej (!) komisji opiniującej. Rada ma badać sytuację artystów, a komisja oceniać wykonywanie zawodu i dorobek. Status przyzna dyrektor instytucji, a o dopłatach zdecyduje ZUS.

Obsługą statusu artysty ma się zająć Centrum Edukacji i Pracy Artystycznej, powstałe z przekształcenia istniejącego Centrum Edukacji Artystycznej. Dostajemy więc rozszerzenie zadań instytucji, nowe gremia i osobny obieg decyzji.

REKLAMA

Liczebność komisji nie dowodzi jeszcze marnotrawstwa. Moja wątpliwość dotyczy czegoś bardziej podstawowego: żeby uzyskać ochronę, człowiek będzie musiał najpierw udowodnić przynależność do odpowiedniej grupy zawodowej.

Więcej naszych wpisów systemie emerytalnym

REKLAMA

Przy pomocy adresowanej do konkretnej branży taka weryfikacja jest zrozumiała. Ale co z osobą, która ma identyczne dochody, równie nieregularne zlecenia i równie słabą perspektywę emerytalną, tylko wykonuje inny zawód? Każdej kolejnej grupie będziemy tworzyć własną komisję?

Historia pracy dłuższa niż historia składek

No właśnie. W grudniu 2025 r. ZUS wykazał ponad 459 tys. osób pobierających emerytury obliczone według nowych zasad w wysokości niższej od ustawowego minimum. Dziesięć lat wcześniej było ich 76,3 tys. Wśród świadczeń poniżej minimum 8,9 tys. nie przekraczało 100 zł miesięcznie...

REKLAMA

Emerytury groszowe są skrajnymi przypadkami bardzo małego kapitału składkowego. Gwarancja podwyższenia emerytury do minimum wymaga odpowiedniego stażu ubezpieczeniowego. Samo osiągnięcie wieku emerytalnego nie zapewnia jeszcze godnego świadczenia.

Tymczasem obawiam się, że najtrudniejszy sprawdzian dopiero przed nami. Myślę o dzisiejszych czterdziesto- i pięćdziesięciolatkach, którzy znaczną część kariery spędzili na umowach cywilnoprawnych, samozatrudnieniu i przechodzeniu od projektu do projektu. O ludziach, których historia pracy może być znacznie dłuższa niż historia regularnie opłacanych składek.

REKLAMA

Oczywiście te sytuacje się różnią. Umowa o dzieło co do zasady nie jest oskładkowana, zlecenie zazwyczaj jest, choć dopiero od 2016 r. Na B2B składki emerytalne można opłacać od podstawy znacznie niższej niż rzeczywisty dochód. Wysoka faktura nie musi więc oznaczać proporcjonalnie wysokiej przyszłej emerytury. (ZUS o umowach, zasady naliczania składek)

To ryzyko opisano w raporcie przygotowanym przez Ministerstwo Finansów i NBP dla Komisji Europejskiej. Autorzy wskazują, że pokolenia rozpoczynające karierę po 1999 r. doświadczyły wysokiego bezrobocia oraz upowszechnienia umów cywilnoprawnych i samozatrudnienia wiążących się z niższymi dochodami podlegającymi składkom. Te doświadczenia mają pogarszać perspektywy emerytalne kolejnych roczników.

REKLAMA

Nie przesądzam, że całe pokolenie dostanie groszowe świadczenia. Jak na dłoni widać jednak problem pokoleniowy: lata aktywności zawodowej mogą zakończyć się emeryturą, która nie wystarcza na podstawowe potrzeby. I nie chodzi wcale w tym wypadku o słynną stopę zastąpienia, którą straszy się pracujących na etatach.

To państwo ustalało zasady oskładkowania form pracy. Dlatego trudno mi przyjąć, że odpowiedzialność za ich skutki powinniśmy sprowadzić wyłącznie do indywidualnej zaradności. Podejrzewam, że wkrótce ten problem wybuchnie politykom w twarz. Ciekawe, jak wtedy będą tłumaczyć przywileje dla „luminarzy” kultury polskiej. No chyba że szanowna komisja opiniująca zacznie zaliczać do tego szacownego grona również kucharzy, szewców czy dziennikarzy…

REKLAMA

I wtedy na białym koniu wjedzie ona – emerytura obywatelska

Zobaczycie, że w ciągu najbliższych 10 lat politycy nagle odkryją, że odsądzany do tej pory od czci i wiary pomysł wprowadzenia jednego równego świadczenia dla wszystkich obywateli wcale nie jest taki głupi. Taka emerytura finansowana z podatków i dostępna po osiągnięciu ustawowego wieku zapewniałaby Polakom podstawowe bezpieczeństwo finansowe. Ci, którzy marzą o spokojnej starości w Hiszpanii czy we Włoszech, powinni zacząć oszczędzać w PPK.

Prawo do zabezpieczenia na starość nie wymagałoby potwierdzenia przez komisję, że ktoś wykonuje właściwy zawód. Obejmowałoby także osoby z przerwami w zatrudnieniu, latami nieregularnych dochodów i niewielkimi składkami, na które latami zezwalało państwo.

REKLAMA

W tym wypadku podstawowe bezpieczeństwo na starość powinno wynikać z przynależności do wspólnoty. Możemy różnić się zarobkami, majątkiem i poziomem konsumpcji, ale każdy powinien mieć pewność, że odsłużeniu swojego ku chwale PKB Polski, otrzyma publiczne świadczenie pozwalające pokryć podstawowe potrzeby.

Dlatego popieram pomoc dla artystów, choć mam zastrzeżenia do sposobu jej organizacji. Sama ustawa nadal opiera się na składkach i wyodrębnia konkretną grupę. Popieram, bo chciałbym, żeby ten pomysł stał się impulsem do rozmowy o rozwiązaniu powszechnym.

REKLAMA

Warto zacząć rozmawiać o tym już teraz. Zanim pokolenie śmieciówek i B2B zacznie odbierać z ZUS decyzje, z których dowie się, że państwo ich wykiwało.

Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.

REKLAMA
REKLAMA