Blik wyrósł nam na prawdziwego płatniczego potwora. Ponoć to dopiero początek
W pierwszym półroczu Polacy wykonali nim 1,6 mld transakcji o wartości 244,8 mld zł. Średnio wychodzi ponad 100 operacji na sekundę. Mnie bardziej od kolejnego rekordu interesuje jednak to, jak bardzo zmienia się sposób, w jaki korzystamy z Blika. Kod wpisywany przy zakupach w internecie jest już tylko częścią tej historii.

Od stycznia do czerwca liczba transakcji Blikiem wzrosła o 13 proc. r/r, a ich wartość o 18 proc. Przeciętnie użytkownicy wykonywali 8,7 mln operacji dziennie, a w rekordowym dniu było ich 12,6 mln. Na koniec czerwca system miał już 21,6 mln aktywnych użytkowników, o ponad 2 mln więcej niż rok wcześniej.
Przy takiej skali dwucyfrowe tempo wzrostu robi wrażenie. Znacznie łatwiej rosnąć szybko z niewielkiej bazy niż wtedy, gdy z usługi korzystają już dziesiątki milionów ludzi.
Internet nadal króluje, ale Blik rośnie gdzie indziej
E-commerce pozostaje największym zastosowaniem Blika. W pierwszym półroczu Polacy zapłacili nim w internecie 766,7 mln razy, wydając łącznie 124,5 mld zł. Liczba takich transakcji zwiększyła się o 16 proc., a ich wartość aż o 22 proc. r/r. Internet odpowiada jednak już za mniej niż połowę wszystkich operacji – dokładnie 48,5 proc.
Więcej wpisów o Bliku
Potężną skalę osiągnęły przelewy na telefon. Od stycznia do czerwca wykonaliśmy ich 393,6 mln o wartości 67,6 mld zł. To średnio 2,2 mln takich przelewów dziennie. Sześciu na dziesięciu aktywnych użytkowników korzysta już z co najmniej dwóch funkcji Blika. To wydaje mi się ważniejsze niż kolejne rekordy. Blik zdobył już ogromną bazę klientów. Teraz największą przestrzeń do wzrostu ma w przekonywaniu ich, żeby używali go częściej i do kolejnych rzeczy.
Blik znalazł sobie nowy silnik wzrostu
Najbardziej efektownie wyglądają płatności powtarzalne. W pierwszej połowie roku wykonano ich 3,6 mln – aż 20 razy więcej niż rok wcześniej. Ich łączna wartość wyniosła 166 mln zł. Usługa działa już u ponad 100 partnerów, m.in. OpenAI, Canal+, Allegro, PZU.
20-krotny wzrost brzmi imponująco, ale warto zachować proporcje. Wobec 1,6 mld wszystkich transakcji Blikiem nadal jest to niewielka część systemu. Potencjał jest spory.
Każda kolejna kategoria cyklicznych płatności zwiększa liczbę sytuacji, w których użytkownik może wybrać Blika – wskazuje Katarzyna Matuszczyk, członek zarządu ds. finansowych Polskiego Standardu Płatności.
Blik zaczyna więc wchodzić w obszar subskrypcji i regularnych opłat, gdzie płatność odbywa się automatycznie, bez każdorazowego wpisywania kodu.
Teraz czas na iPhone'y
Drugim dużym polem do wzrostu są sklepy stacjonarne. W pierwszym półroczu użytkownicy wykonali w terminalach 378,8 mln transakcji Blikiem. Aż 175,5 mln z nich stanowiły płatności zbliżeniowe. Teraz operator szykuje się do udostępnienia tej funkcji użytkownikom iPhone'ów. Pierwsza pilotażowa transakcja na iOS w PKO BP już została wykonana, a szersze wdrożenie ma nastąpić w najbliższych miesiącach.
To bardzo aktywna transakcyjnie grupa, która często wydaje na zakupy kwoty powyżej średniej – mówi Katarzyna Matuszczyk, członkini zarządu ds. finansowych Polskiego Standardu Płatności.
Blik ma z czego finansować dalszy rozwój. W 2025 r. Polski Standard Płatności osiągnął 489,5 mln zł przychodów i 198,1 mln zł zysku netto, a marża EBITDA wyniosła 47 proc.
Kapitał inwestujemy przede wszystkim w rozwój technologii i nowych usług, bezpieczeństwo systemu oraz ekspansję na kolejnych rynkach. Możemy dzięki temu planować z wyprzedzeniem – budować rozwiązania i infrastrukturę, które będą odpowiadały za kolejne źródła wzrostu BLIKA w następnych latach – podkreśla Monika Król, wiceprezeska Polskiego Standardu Płatności.
Blik zdobył już polskie smartfony. Teraz walczy o to, żebyśmy używali go nie tylko do zakupów w sieci i przelewów znajomym, ale również przy kasie, do subskrypcji i codziennych rachunków.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.