Dlaczego startupy zakładane przez kobiety wciąż mają dużo trudniejszy dostęp do finansowania niż firmy tworzone przez mężczyzn? Zdaniem Agnieszki Jórczyk, założycielki Zenergetic Advisory i autorki serii Founder 2.0, problem tkwi nie tylko w dostępie do kapitału, ale także w sposobie działania rynku Venture Capital.

Ekspertka zwraca uwagę, że banki i fundusze VC podejmują decyzje inwestycyjne w zupełnie inny sposób. Banki opierają się przede wszystkim na twardych danych finansowych – przychodach, rentowności czy przepływach pieniężnych. Scoring kredytowy jest w dużej mierze matematyczny i zautomatyzowany.
Fundusze Venture Capital działają inaczej. Inwestują w startupy bardzo wcześnie, często zanim firma zacznie generować stabilne przychody. W efekcie decyzje inwestycyjne są znacznie bardziej uznaniowe.
VC szuka founderów podobnych do wcześniejszych sukcesów
Fundusze VC angażują kapitał na znacznie wcześniejszym etapie rozwoju, zanim spółka osiągnie próg rentowności – wskazuje Agnieszka Jórczyk.
Jak tłumaczy ekspertka, przy braku twardych danych inwestorzy często kierują się intuicyjnym szukaniem founderów podobnych do tych, którzy wcześniej odnieśli sukces.
Lukę informacyjną wynikającą z braku twardych danych historycznych często zastępuje tzw. pattern matching – zauważa Jórczyk.
Problem polega na tym, że przez lata rynek VC był zdominowany przez bardzo jednorodne środowisko inwestorów.
W Polsce aż 91 proc. decydentów inwestycyjnych to mężczyźni. W efekcie mechanizm ten podświadomie faworyzuje profil założyciela, który inwestorzy najlepiej znają – podkreśla ekspertka.
To właśnie runda VC często decyduje o przyszłości startupu
Zdaniem Jórczyk największy problem pojawia się na bardzo wczesnym etapie rozwoju firm technologicznych. Startupy, które nie przekonają funduszu do siebie na początku działalności, często mogą już nie mieć szansy dojść do momentu, w którym uzyskają stabilne wyniki finansowe pozwalające na bardziej tradycyjne finansowanie.
To właśnie na etapie rund VC decyduje się los wielu kobiecych biznesów – wskazuje ekspertka.
Jak dodaje, finansowanie bankowe pojawia się zwykle dopiero wtedy, gdy firma ma już historię finansową i zdolność kredytową.
Spółki, które z powodu subiektywnej oceny nie przekonają do siebie inwestorów na wczesnym etapie, nigdy nie dotrą do momentu, w którym ich wyniki finansowe pozwoliłyby im ubiegać się o neutralny i obiektywny kredyt bankowy – zauważa Jórczyk.
Więcej o startupach w Bizblogu Spider's Web
Inwestorzy inaczej rozmawiają z kobietami i mężczyznami
Ekspertka przywołuje także badania dotyczące sesji pytań i odpowiedzi podczas TechCrunch Disrupt. Wynika z nich, że inwestorzy podświadomie inaczej prowadzą rozmowy z founderami i founderkami. Mężczyźni częściej słyszą pytania dotyczące wzrostu i potencjału biznesu, natomiast kobiety są częściej pytane o ryzyka, bezpieczeństwo i ochronę kapitału.
Zespoły, którym zadawano pytania promocyjne, zbierały średnio dwukrotnie większe rundy – podkreśla Jórczyk.
Jej zdaniem founderki powinny świadomie przejmować narrację podczas rozmów z funduszami i nawet odpowiadając na pytania o ryzyko, kierować rozmowę w stronę skali biznesu oraz potencjału wzrostu.
„Niedowartościowane aktywo” rynku VC
Zdaniem ekspertki rynek Venture Capital może dziś niedoszacowywać potencjału startupów zakładanych przez kobiety.
Największe stopy zwrotu generują te inwestycje, w których dostrzeże się potencjał niedoszacowanego aktywa zanim zauważy go szeroki rynek. Kobiece biznesy w świecie VC są dziś dokładnie takim – wciąż niedowartościowanym – aktywem – ocenia Jórczyk.



















