REKLAMA

100 tys. zł zysku bez podatku Belki. Tak wygląda OKI w praktyce

Sejm przyjął ustawę o Osobistych Kontach Inwestycyjnych. Nowe rozwiązanie ma zachęcić Polaków do inwestowania, bo zyski kapitałowe do 100 tys. zł mają być zwolnione z podatku Belki. Brzmi świetnie, ale powyżej limitu pojawi się zupełnie nowy podatek od aktywów. Będzie trzeba zapłacić go nawet wtedy, gdy inwestor straci.

zysk-z-obligacji-podatek-belki
REKLAMA

Osobiste Konto Inwestycyjne ruszy 1 stycznia 2027 r., choć ustawa po decyzji Sejmu musi jeszcze przejść przez Senat i trafić do podpisu prezydenta. Dla rynku kapitałowego to może być jedna z najważniejszych zmian od lat. Dla zwykłych inwestorów – również. Nie wszyscy powinni jednak czytać ją jako proste „żegnaj, podatku Belki”.

Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy inFaktu, ocenia, że OKI to krok w dobrym kierunku, ale niepozbawiony wad. I właśnie w tych wadach kryje się najważniejsza część tej reformy.

REKLAMA

W mojej ocenie OKI to krok w dobrym kierunku, choć nie pozbawiony wad. Zwolnienie z podatku Belki do 100 000 zł to realna zachęta do długoterminowego inwestowania i uzupełnienie dotychczasowej oferty – IKE, IKZE czy PPK – o rozwiązanie bez sztywnego rocznego limitu wpłat – uważa Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy inFaktu.

Do 100 tys. zł inwestor może spać spokojniej

OKI ma być dobrowolnym mechanizmem oszczędzania i inwestowania z preferencją podatkową. W ramach konta zyski kapitałowe do 100 tys. zł rocznie będą zwolnione z 19-procentowego podatku od zysków kapitałowych, czyli podatku Belki.

Zwolnienie nie obejmie jednak wszystkiego bez wyjątku. Będzie dotyczyło tzw. aktywów kwalifikowanych. Chodzi m.in. o akcje, obligacje, listy zastawne, ETF-y notowane na rynku regulowanym i denominowane w złotym, a także fundusze, w tym zagraniczne, pod warunkiem że co najmniej 70 proc. ich portfela stanowią polskie aktywa w PLN.

Dla bezpieczniejszych instrumentów przewidziano niższy limit. Lokaty bankowe, obligacje oszczędnościowe Skarbu Państwa czy fundusze rynku pieniężnego mają mieć wspólny podlimit 25 tys. zł. Ten limit mieści się w ogólnym limicie 100 tys. zł.

REKLAMA

Dla początkujących inwestorów i osób budujących pierwszy większy kapitał to może być realna zmiana. Do tej pory państwo zabierało 19 proc. od zysku. W OKI, przy portfelu mieszczącym się w limicie, ten podatek ma zniknąć.

Z drugiej strony przy inwestycjach do 100 tys. zł w 2027 roku możemy spać bezpiecznie pod względem podatkowym – wskazuje Piotr Juszczyk.

To jest najmocniejsza strona OKI. Państwo daje zachętę do inwestowania, nie zamyka pieniędzy tak sztywno jak w produktach emerytalnych i nie nakłada rocznego limitu wpłat. Z perspektywy rynku kapitałowego może to być impuls, na który giełda czekała od lat.

REKLAMA

Powyżej limitu zaczyna się nowy podatek

Cała konstrukcja staje się mniej oczywista po przekroczeniu progu zwolnienia. Nadwyżka ponad 100 tys. zł nie zostanie po prostu opodatkowana tak jak dotychczas. Zamiast podatku od zysku pojawi się nowy podatek od aktywów.

To zasadnicza różnica. Podatek Belki płaci się wtedy, gdy inwestor zarobi. Podatek od aktywów będzie liczony od wartości portfela ponad limit. Nie od zysku. Nie od wypłaty. Nie od tego, czy rok był udany. Od samego posiadania aktywów.

Stawka ma odpowiadać 19 proc. stopy referencyjnej NBP z 31 października roku poprzedzającego, ale nie mniej niż 0,1 proc. Przy dzisiejszej stopie dawałoby to ok. 0,71 proc. W pierwszym roku obowiązywania przepisów, czyli w 2027 r., ustawodawca zdecydował się jednak na sztywną stawkę 0,85 proc.

REKLAMA

To właśnie ten element budzi największe zastrzeżenia eksperta.

Niepokoi mnie także konstrukcja nowego podatku od aktywów – to danina od samego posiadania majątku, niezależna od tego, czy inwestycja przyniosła zysk czy stratę, a jej stawka w pierwszym roku (0,85 proc.) jest wyraźnie wyższa niż wynikałoby to z bieżącej stopy referencyjnej NBP – podkreśla Piotr Juszczyk.

W praktyce oznacza to, że OKI może być bardzo korzystne dla jednego inwestora i niekorzystne dla innego. Wszystko zależy od wartości portfela, wyników inwestycyjnych i tego, jak często przyjdą słabsze lata.

REKLAMA

Milion złotych na OKI. Tu widać różnicę

Najlepiej pokazuje to przykład inwestora z portfelem o wartości 1 mln zł. Pierwsze 100 tys. zł mieści się w limicie zwolnienia. Pozostałe 900 tys. zł podlega nowemu podatkowi od aktywów. W 2027 r., przy stawce 0,85 proc., taki inwestor zapłaci 7650 zł podatku rocznie. W kolejnych latach, przy stawce ok. 0,71 proc., byłoby to ok. 6390 zł.

Więcej wpisów o oszczędzaniu

REKLAMA

Jeżeli portfel zarobi w skali roku 5 proc., czyli 50 tys. zł, OKI wypada korzystniej niż obecne zasady. Podatek Belki wyniósłby 9500 zł, bo byłby liczony jako 19 proc. od zysku. Podatek od aktywów w 2027 r. wyniósłby 7650 zł. Różnica na korzyść OKI to 1850 zł.

Na pierwszy rzut oka wygląda dobrze. Problem pojawia się wtedy, gdy inwestycje nie zarabiają.

Przy takim zysku OKI wypada korzystniej: oszczędność wynosi 1850 zł. To porównanie działa jednak na korzyść OKI tylko przy dodatnim wyniku inwestycyjnym. Gdyby ten sam portfel stracił na wartości, na starych zasadach nie zapłacilibyśmy nic (bo nie ma zysku), a na nowych zasadach i tak trzeba zapłacić 7650 zł podatku od aktywów – gdyż nie zależy on od wyniku inwestycyjnego, lecz od samej wartości portfela – wyjaśnia Piotr Juszczyk.

To jest najważniejszy fragment całej reformy. OKI nie jest po prostu kontem bez podatku Belki. Jest kontem, które przy małych portfelach daje ulgę, a przy większych portfelach zmienia sposób opodatkowania. Z podatku od zysku na podatek od majątku zgromadzonego na rachunku.

Dla wytrawnych inwestorów może to być opłacalne. Ale tylko wtedy, gdy wyniki portfela będą wystarczająco dobre. Juszczyk zwraca uwagę, że w OKI inwestor nie bierze na siebie wyłącznie ryzyka rynkowego.

Oczywiście dla wytrawnych inwestorów może przynosić OKI realne korzyści, ale warto zwrócić uwagę, że nie dość że podejmujemy ryzyko inwestycyjne, to jeszcze podatkowe – zauważa Piotr Juszczyk.

Konto założysz w banku, domu maklerskim albo TFI

OKI będzie można otworzyć w banku, biurze maklerskim, firmie ubezpieczeniowej, towarzystwie funduszy inwestycyjnych, a także za pośrednictwem pracodawcy prowadzącego dobrowolny fundusz emerytalny.

REKLAMA

Konto ma być jednoosobowe. Ustawa nie przewiduje kont wspólnych ani małżeńskich. To kolejny punkt, na który zwraca uwagę ekspert inFaktu.

Uważam, że nad wspólnym limitem warto się zastanowić. Dziś już małżeństwa mają wspólne rozliczenie PIT, ale również wyższy limit dla najmu, który analogicznie mógłby funkcjonować w OKI – wskazuje Piotr Juszczyk.

Jedna osoba będzie mogła mieć jednocześnie kilka kont OKI. Nie oznacza to jednak mnożenia limitów. Limit zwolnienia będzie wspólny dla wszystkich rachunków. Jeżeli więc inwestor założy OKI w banku, domu maklerskim i TFI, nie dostanie trzech osobnych limitów po 100 tys. zł.

REKLAMA

Rozliczanie i informacje o koncie mają odbywać się wyłącznie przez e-Urząd Skarbowy. To może uprościć kontrolę limitów, ale dla części inwestorów będzie oznaczało kolejne miejsce, które trzeba regularnie sprawdzać.

Stare inwestycje trzeba będzie sprzedać

Jedną z największych praktycznych wad OKI może być brak możliwości przeniesienia już posiadanych inwestycji na nowe konto. To ważne zwłaszcza dla osób, które od lat mają portfele akcji, funduszy albo ETF-ów i chciałyby po prostu przenieść je do nowego systemu. Z materiału inFaktu wynika, że tak łatwo nie będzie. Aby skorzystać z ulgi, inwestor będzie musiał sprzedać dotychczasowe aktywa, rozliczyć podatek na starych zasadach, a dopiero potem wpłacić nowe środki na OKI.

To może bardzo osłabić atrakcyjność nowego rozwiązania. Szczególnie dla osób, które mają duże niezrealizowane zyski i nie chcą uruchamiać podatku Belki tylko po to, żeby wejść do nowego systemu.

REKLAMA

Moje wątpliwości budzi jednak brak możliwości przeniesienia istniejących inwestycji na nowe konto – inwestor, który chce skorzystać z ulgi, musi najpierw sprzedać dotychczasowy portfel i zapłacić podatek na starych zasadach, co w praktyce może zniechęcać do zmiany – zauważa Piotr Juszczyk.

To bardzo konkretny problem. Nowy inwestor zacznie z czystą kartą. Stary inwestor może zostać ukarany za to, że zaczął oszczędzać wcześniej.

Są jeszcze niewiadome

Ustawa zostawia kilka kwestii, które będą wymagały doprecyzowania w praktyce. Wątpliwości budzi m.in. sposób opodatkowania dywidend wypłacanych na OKI. Nie do końca jasna jest także kwalifikacja podatkowa aktywów, które nie spełniają wymogu 70 proc. udziału polskich aktywów w portfelu funduszu.

REKLAMA

To ważne, bo od takich szczegółów zależy, czy inwestor będzie wiedział, w co dokładnie może inwestować bez ryzyka podatkowej niespodzianki.

Jest też kwestia opłat. Ustawa ma gwarantować bezpłatne prowadzenie samego konta, ale nie ogranicza wysokości prowizji transakcyjnych pobieranych przez instytucje finansowe. A to oznacza, że koszt OKI może różnić się w zależności od banku, domu maklerskiego albo TFI.

Dla inwestora wniosek jest prosty: nie wystarczy sprawdzić, czy konto jest darmowe. Trzeba będzie porównać prowizje, opłaty za transakcje, dostępne instrumenty i zasady obsługi rachunku.

REKLAMA

To nie koniec Belki, tylko nowy wybór

OKI jest dobrym pomysłem tam, gdzie zachęca ludzi do długoterminowego inwestowania i pozwala małym inwestorom zatrzymać całość zysków w limicie 100 tys. zł. To może pomóc gospodarstwom domowym, giełdzie i firmom, które potrzebują kapitału. Ale nie wolno sprzedawać tego rozwiązania jako prostego końca podatku Belki. Dla części inwestorów będzie to ulga. Dla innych – zamiana podatku od zysku na podatek od aktywów.

Sejm powiedział OKI. Teraz inwestorzy powinni przeczytać drobny druk.

REKLAMA
Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA