REKLAMA

Żarty się skończyły. Sprawą Brzoski zajmie się Sejm, właściciel Facebooka rejteruje

760 mln zł – tyle w ciągu roku Meta zarabia w Polsce na oszukańczych reklamach. Takie wyliczenia podała Fundacja Instrat. Kwota robi wrażenie, ale mnie poruszyło co innego. Wciąż dzwonią mi w uszach słowa Rafała Brzoski wypowiedziane w sierpniu o tym, że przecież ktoś może wymyślić sobie „kampanię reklamową”, w której poinformuje, że właśnie wojska rosyjskie przekroczyły granice Polski. To wcale nie przesada, że sprawą zajmuje się w czwartek Sejm, powinna też Bruksela.

Żarty się skończyły. Sprawą Brzoski zajmie się Sejm, właściciel Facebooka rejteruje

Fundacja Instrat opublikowała raport, z którego wynika, że oszukańcze reklamy mogą odpowiadać za 10,8 proc. zasięgu wszystkich reklam emitowanych na Facebooku, Instagramie i Whatsappie w Polsce.  Chodzi o 760 mln zł rocznie, 37 proc. przychodów Mety na polskim rynku.

Nie zamierzam grzęznąć w dyskusji o tym, czy właściwa wartość wynosi 760 mln, 600 mln czy 400 mln zł. Ta sprawa zaszła za daleko, żeby roztrząsać, czy to dużo, czy mało.

Brzoska: wyobraźcie sobie 7 rano

Uczestniczyłem pod koniec sierpnia w konferencji Rafała Brzoski. Jedna z jego wciąż siedzi mi w głowie. Brzoska mówił wtedy, że te same mechanizmy i te same farmy, które dzisiaj służą do produkowania scamów, można wykorzystać do rozprowadzania dezinformacji i siania chaosu i paniki na niewyobrażalną skalę. Podał konkretny przykład.

Proszę sobie wyobrazić, co by było, gdyby logo państwa redakcji z wizerunkiem prezydenta, premiera, ministrów, kluczowych ludzi świata biznesu, celebrytów, w tym samym momencie, jutro o 7 rano, powiedziały, że wojska rosyjskie właśnie stoją na granicy Polski. Czy ktoś ma wyobraźnię, co to spowoduje? – zapytał Rafał Brzoska.

Nie trzeba przejmować telewizji. Wystarczy kupić zasięg

Wyobraźmy sobie taki poranek. Nie trzeba włamywać się do telewizji. Nie trzeba przejmować serwisu PAP. Nie trzeba hakować konta premiera. Wystarczy materiał, który wygląda wystarczająco wiarygodnie, dorzucić znane logo, pasek z informacją, do tego film z prezydentem albo szefem rządu.

Pierwszy użytkownik pokazuje materiał żonie, ta spanikowana szeruje na fejsie, ktoś wysyła do znajomych na insta i whatsappie.  Po kilkunastu minutach nie walczymy już z jedną reklamą, tylko z informacją, która zaczęła żyć własnym życiem.

Ktoś jedzie po dzieci do szkoły, ustawia się w kolejce na stacji benzynowej i oczywiście do bankomatu. Ludzie dzwonią do rodzin. Kiedy pół godziny później państwo i wszystkie duże redakcje powiedzą: spokojnie, to fake – część odbiorców może już odpowiedzieć: a skąd wiadomo, że teraz mówicie prawdę?

To już jest wojny kognitywnej

NATO nazywa wojnę kognitywną działaniami mającymi wpływać na postawy i zachowania poprzez oddziaływanie na sposób myślenia jednostek, grup i całych społeczeństw. Nie musi ona oznaczać strzałów ani czołgów, wystarczy, że wykorzystuje dezinformację, technologie komunikacyjne i manipulowanie w postrzeganiu rzeczywistości. Cel nie musi polegać nawet na tym, żeby wszyscy uwierzyli w jedno wielkie kłamstwo. Jednej grupie pokażemy, że wydarzyło się A. Drugiej, że B. Trzeciej, że rząd, wojsko i media wszystko ukrywają.

Nie trzeba zbudować alternatywnej rzeczywistości. Wystarczy rozwalić zaufanie do tej prawdziwej. NATO zwraca uwagę, że przeciwnicy wykorzystują takie działania między innymi do osłabiania zaufania do informacji, instytucji i społeczeństw. Rosyjskie operacje informacyjne i dezinformacyjne są najlepszym przykładem.

Deepfake już mamy, automatyczne tworzenie wariantów reklam, farmy produkujące oszukańcze treści, targetowanie użytkowników i system pozwalający wykupić niewyobrażalne zasięgi – to wszystko już mamy. Wystarczy zapłacić.

Podczas sierpniowej konferencji eksperci Brzoski opisywali scam nie jako pojedyncze ogłoszenia, ale całe „fabryki”. Jedna reklama może żyć dwa-trzy dni, zniknąć, po czym automatycznie pojawić się w kolejnej wersji. Analizowane są tekst, obraz, film, głos, domeny i całe powiązania między kampaniami. Dzisiaj celem tej infrastruktury jest przede wszystkim portfel, ale też zaufanie do państwa, mediów albo wojska.

Premier Donald Tusk ostrzegał niedawno, że po otrzymaniu raportu od szefa CIA Polska i cała Europa muszą przygotować się na różne scenariusze rosyjskich prowokacji i działań hybrydowych na wschodniej flance UE. Rząd mówił też wprost o ryzyku prób destabilizacji, sabotażu i uderzeń w newralgiczne punkty na granicach z Ukrainą – czyli dokładnie o takim środowisku, w którym masowa dezinformacja mogłaby stać się dodatkową bronią.

760 mln zł przestaje być tylko problemem konsumentów

Według Instratu Meta mogła uzyskać z oszukańczych reklam około 760 mln zł rocznie. Fundacja podaje też, że tylko w 2025 r. straty Polaków w oszustwach internetowych Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości szacowało na 537 mln zł. Rafał Brzoska stawia sprawę jeszcze ostrzej.

W rozmowie z Business Insiderem zarzuca Mecie świadome promowanie scamu i mówi, że przestaliśmy jego zdaniem zadawać właściwe pytanie. Nie wystarczy pytać, ile podejrzanych reklam firma usunęła. Trzeba pytać, ile na nich zarobiła i dlaczego system w ogóle pozwolił je rozpowszechniać. Brzoska zapowiada też, że swojej batalii nie zamierza kończyć.

Nie odpuszczę – zapowiedział prezes InPostu.

Meta może podważać raport. Ja chcę odpowiedzi na inne pytanie

Meta może kwestionować wyliczenia Instratu. Jeżeli uważa, że 760 mln zł jest kwotą nieprawdziwą, niech przedstawi własne dane. Warto też, by pokazała, jak weryfikuje płatników reklam, jak sprawdza domeny, wyjaśniła, dlaczego kampanie wykorzystujące skradzione wizerunki przechodzą przez jej system.

I najważniejsze: czy człowiek, który dzisiaj może kupić zasięg dla fałszywego filmu z Brzoską zachęcającym do inwestycji, jutro może spróbować kupić zasięg dla filmu z fałszywym premierem informującym o rosyjskim ataku?

Problem trafił do Sejmu

Czwartkowe posiedzenie sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii zaplanowano w bardzo dobrym momencie. Informacje mają przedstawić minister cyfryzacji, minister spraw wewnętrznych i administracji oraz minister sprawiedliwości.

Meta nie zamierza uczestniczyć w tym posiedzeniu.

Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.