REKLAMA

Z Dubaju za 350 zł. Leciałem nową linią, która rzuca wyzwanie Emirates

Nowy gigant lotniczy wyrasta na Bliskim Wschodzie. Trzy lata temu książę Mohammed bin Salman ogłaszał powstanie nowego narodowego przewoźnika, który miał podjąć próbę rywalizacji z Emirates i Qatar Airways. Dziś Riyadh Air lata już do Londynu, ma zgodę na obsługę połączeń do Stanów Zjednoczonych i szykuje się do dalszej ekspansji. 

Arabia Saudyjska buduje lotniczego giganta od zera. Leciałem Riyadh Air

Przewoźnik ma do 2030 roku obsługiwać ponad sto kierunków na całym świecie, wykorzystując położenie Arabii Saudyjskiej na styku Azji, Afryki i Europy. Linia ma stworzyć ponad 200 tysięcy miejsc pracy i dołożyć PKB warty około 20 miliardów dolarów. Co ważne, nie będzie on bezpośrednio związany z paliwami, a to kluczowe dla gospodarki, która stara się odejść od kopalin.

Na czele Riyadh Air stanął Tony Douglas, wcześniej przez cztery lata szef Etihad Airways, czyli konkurencyjnego przewoźnika z Abu Dhabi. Douglas nazywa linię największym globalnym startupem lotniczym we współczesnej historii branży.

Podobnie, jak w przypadku linii Saudia, tak i tu przed lotem słyszymy modlitwę o jego powodzenie
(fot. Karol Kopańko/Bizblog Spider's Web)

Start w najgorszym momencie

W czerwcu Riyadh Air uruchomił swoje pierwsze połączenie do Londynu na Heathrow, korzystając z floty Dreamlinerów. Premiera zbiegła się w czasie z poważnymi zakłóceniami w regionie, spowodowanymi konfliktem USA z Iranem. Wojna uderzyła we wszystkie linie i wywołała chaos w ruchu lotniczym.

Douglas przyznał wtedy, że mniejsza flota jego przewoźnika w pewnym sensie ochroniła firmę przed skalą problemów, jakie dotknęły większych rywali. Zaznaczył też, że część podróżnych zaczęła postrzegać stolicę Arabii Saudyjskiej jako bezpieczniejszy punkt tranzytowy niż inne lotniska w regionie, ponieważ Rijad uniknął bezpośrednich zakłóceń związanych z konfliktem.

Nowe samoloty oznaczają świetne ekrany i dwa porty do ładowania USB C
(fot. Karol Kopańko/Bizblog Spider's Web)

22 miasta do marca 2027 roku

Przewoźnik stale poszerza siatkę połączeń. Wśród ogłoszonych dotąd kierunków znalazły się Bangkok, Mumbaj, Kair, Dubaj, Dżudda, Madryt i Manchester. Prawdopodobne są również kolejne trasy do Indii i USA. W czerwcu tego roku amerykański Departament Transportu wydał zgodę na obsługę połączeń do i z Ameryki. Riyadh Air ma tu współpracować z Deltą, która zapowiedziała uruchomienie bezpośrednich lotów z Atlanty (największe lotnisko na świecie) do Rijadu już w październiku.

Szybka ekspansja - zarówno jeśli chodzi o flotę i połączenia - sprawia, że zaostrza się konkurencja na Bliskim Wschodzie. Sam na trasie z Dubaju zdecydowałem się na Riyadh Air ze względu na cenę. Bilet do Rijadu z wliczonym bagażem i posiłkiem (zdjęcie poniżej) kosztowało mnie 350 zł. Szczególnego „ucyfrowienia oferty czy doświadczenia” póki co jednak nie doświadczyłem.

Posiłek w samolotach Riyadh Air
(fot. Karol Kopańko/Bizblog Spider's Web)

Więcej ciekawostek o Arabii Saudyjskiej przeczytasz w materiałach Karola

Karol Kopańko
Redaktor

Dyżurny spec Bizbloga od startuperii, botów, kryptokasy i wszelakich fanaberii szejków. Specjalista nowych technologii z doświadczeniem ze starych mediów. Zajmuje się opisywaniem sukcesów i porażek startupów, rozwojem rynku kryptowalut i cyfrowych finansów. Autor dwóch książek „Bitcoin. Złoto XXI wieku” i „Polski e-sport”. Publikował w „Pulsie Biznesu” i „Gazecie Wyborczej”, w „CD-Action”, „Newsweeku”, „Gościu Niedzielnym” i „Wprost”. Współtworzył Sondę 2. Uczestnik Intel Extreme Master 2021, komentował wydarzenia technologiczne dla TVN, Polsatu i Tok FM. Teraz krąży gdzieś między Rijadem a Abu Zabi.