REKLAMA

Rachunki za prąd to wina Brukseli? Rząd sprytnie steruje niezadowoleniem związkowców

Rząd starał się jak mógł i w końcu zrobił energetyczny szpagat. Górników uspokoił umową społeczną, z kolei energetyków i ciepłowników udało się przekonać, że to Bruksela każe nam szybko wyganiać węgiel. I to administracja UE powinna być adresatem wszelkich o polską transformację energetyczną, a nie premier Morawiecki i jego ekipa.

zwiazki-zawodowe-prawo

O zaplanowanej na 9 czerwca w Warszawie demonstracji organizowanej przez Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy Spółek Energetyczno-Górniczych, Okołoenergetycznych i Ciepłowniczych mówiło się od paru tygodni. Związkowcy, z którymi o tym rozmawiałem, przekonywali, że w ten sposób chcą przypomnieć rządowi, że energetyka to nie tylko górnicy. I żeby w końcu premier Mateusz Morawiecki inaczej spojrzał na polską transformację energetyczną.

Jednak niejako w rozkroku stoi „Solidarność” Piotra Dudy, któremu nie do końca pasuje wieszanie psów na obecnej władzy. Dlatego dość umiejętnie kieruje gniew związkowców w stronę Brukseli.

Bo Bruksela chce zabrać polskie miejsca pracy

Związkowcy przekonują, że tak rozpisana transformacja energetyczna skazuje nas na import energii. Ich zdaniem bardzo dobrze to ukazała ostatnia awaria w Elektrowni Bełchatów, która – jak twierdzą organizatorzy manifestacji w Warszawie - „doprowadziła do pięciokrotnego wzrostu cen zakupu energii”. Uważają jednocześnie, że bez „stabilnego systemu energetycznego i ciepłowniczego, opartego na krajowych zasobach uzależnieni będziemy od dostaw węgla i gazu z krajów sąsiednich”.

„Będziemy za to płacić w comiesięcznych rachunkach za prąd i ciepło – gdzie dowolność regulacji ceny będzie dniem powszednim dla obcego kapitału” - ostrzegają związkowcy.

A wszystkiemu podobno jest winna Bruksela. Dlatego trzeba UE powiedzieć głośne „nie” i należy wskazać unijnym urzędnikom, że „energetyka w Polsce winna być oparta na krajowych rozwiązaniach”. Rewolucja energetyczna na innych zasadach - jak twierdzą związkowcy - będzie oznaczać likwidację wielu miejsc pracy. Nie ma też zgody na wzrost „parapodatku za emisję” w systemie ETS, ponieważ „miliony Polaków na własnych barkach odczuwają rygorystyczna politykę Unii Europejskiej”.

Transformacja energetyczna: Turów już pokazał taktykę rządu

Związkowcom w żadnym stopniu nie przeszkadza, że tak po prawdzie Bruksela nic im nie obiecywała. O neutralności klimatycznej na głos na unijnych korytarzach zaczęto mówić wszak już w 2018 r. Potem Komisja Europejska przedstawiła główne założenia Zielonego Ładu, a Parlament Europejski zgodził się na nowy cel klimatyczny: redukcja emisji CO2 o 55 proc. do 2030 r. W tym roku zaś cenowe harce zaczął wyprawiać unijny system handlu emisjami ETS. Cena wyemitowania jednej tony dwutlenku węgla w ciągu raptem paru miesięcy najpierw przebiła granicę, 30, potem 40 i 50 euro.

To wszystko było już wiadome we wrześniu 2020 r., kiedy rząd podpisał z górnikami harmonogram zamykania poszczególnych kopalni, rozpisany do 2049 r. Zresztą w tym dokumencie, a póżniej w samej umowie społecznej zapisano, że te wszystkie spisane postulaty wejdą w życie, o ile zgodzi się na nie Komisja Europejska. Od początku widziałem w tym zagrożenie, że rząd nie obroni swoich ustaleń z górnikami w Brukseli i cała złość za źle rozpisaną transformację energetyczną spadnie na Komisję Europejską, a nie na rząd. 

I tego właśnie teraz jesteśmy świadkami. Zresztą podobną taktykę polski rząd zastosował, jeżeli chodzi o Turów. Przecież Czesi od miesięcy chcieli na ten temat rozmawiać. Wysyłali przedstawicieli swojego rządu do Warszawy. Ale władza w Polsce nie miała do tego akurat głowy. I teraz zamiast bić się za to w pierś woli rozpętać awanturę z Czechami (być może zaraz też z Niemcami) na całą Europę. Winny temu ma być TSUE. Polski rząd znowu umywa ręce.

Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.