REKLAMA
  1. bizblog
  2. Felieton
  3. Zdrowie

Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz jakimś germańskim tlenem. Zignorowaliśmy ofertę pomocy

Prawdziwy Polak powinien leczyć się w polskim szpitalu. Albo umrzeć. W końcu trzeba być twardym i mieć swoją godność. Jak Francuzi i Czesi jej nie mają, to niech sobie korzystają z niemieckim respiratorów. 

06.11.2020
12:55
Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz jakimś germańskim tlenem. Zignorowaliśmy cenną ofertę pomocy
REKLAMA

W wielu miejscach w Polsce brakuje już respiratorów, choć rząd zarzeka się, że wszystko jest pod kontrolą. Niby w skali kraju są jeszcze wolne maszyny, ale punktowo, jak w Warszawie, nie ma już ani jednego, a przynajmniej nie było w poniedziałek, jak wynika z nagrania rozmowy dyspozytorki pogotowia w ratownikiem medycznym, które wyciekły do mediów

REKLAMA

Brakuje też łóżek dla pacjentów covidowych. Albo zaraz ich zabraknie. Pandemia się rozkręca, a dzienna liczba nowych zakażeń na poziomie ok 25 tys. powoduje, że jesteśmy w niechlubnej światowej czołówce. Już pod koniec października mieliśmy więcej nowych dziennych potwierdzonych przypadków niż Niemcy, mimo że populacja Niemiec jest ponad dwukrotnie większa niż Polski.

Widzą to nasi zachodni sąsiedzi, którzy mają lepiej przygotowaną infrastrukturę, więcej sprzętu, więcej personelu i solidarnie oferują pomoc - możemy dać Wam trochę naszych respiratorów, polscy pacjencji mogą się leczyć w niemieckich szpitalach. Ładnie z ich strony. Ale… Polska nie ma zamiaru korzystać z pomocy Niemców.

Dzięki, ale nikogo nie ma w domu

Sytuacja jest wręcz kuriozalna, bo gdyby nie interwencja dziennikarzy Onetu, prezydent Andrzej Duda prawdopodobnie nawet nie raczyłby odpowiedzieć niemieckim sąsiadom na ich propozycję.

To było tak: Niemcy otwarcie mówią, że mogą pomóc krajom, które raza sobie z pandemią gorzej niż oni. Już wiosną z niemieckiej pomocy skorzystały Włochy, Hiszpania i Francja najbardziej wówczas dotknięte pandemią. Pod koniec października niemiecki minister ds. europejskich Michael Roth pisze na Twitterze: 

Tweet jest po polsku, to wyciągnięcie ręki właśnie do nas. 

Korespondent niemieckiego dziennika „Die Welt” twittuje zdumiony, że choć polski „system ochrony zdrowia stoi na krawędzi załamania (…) a ludzie umierają przed szpitalami” to „proszenie o pomoc nie pasuje do strategii komunikacyjnej polskiego rządu, a zwłaszcza proszenie Niemców, które w Polsce są zawsze obwiniane o całe zło w UE”.

Jednocześnie mimo wszystko zachęca niemieckich polityków, by nie czekali, aż Polska poprosi o pomoc, ale sami otwarcie ją zaproponowali.

W końcu sam prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier przesłał odręcznie podpisany list do prezydenta Andrzeja Dudy, w którym nie tylko życzył mu powrotu do zdrowia, ale napisał również, że „śledzi dramatyczny rozwój pandemii”, dodając: „daj mi proszę znać, czy w obecnej sytuacji możemy coś zrobić dla Polski”.

Co zrobił prezydent Duda?

Nic. Dosłownie nic. Z informacji Onetu, który nagłośnił tę sprawę wynika, że nikt z Kancelarii Prezydenta nawet nie miał zamiaru odpisać prezydentowi Niemiec. Ręce w tej sprawie umywało Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ministerstwo Zdrowia.

W końcu po dociekaniach dziennikarzy Kancelaria Prezydenta odpowiedziała Niemcom w środę 4 listopada. Duda wytłumaczył się, że był chory na COVID-19, dlatego nie odpisywał niemieckiemu koledze prawie przez tydzień. „Dziękuję za życzliwą ofertę pomocy. Pamiętaj, proszę, że również Niemcy mogą liczyć na Polskę” - napisał Andrzej Duda do prezydenta Niemiec. Ofertę niemieckiej pomocy, ignorując.

REKLAMA

Tymczasem pod koniec października 100 niemieckich respiratorów trafiło do Czech, gdzie sytuacja również jest bardzo trudna. Z niemieckiej pomocy korzystają również obecnie Francuzi, którzy część pacjentów lada chwila przetransportują do niemieckich szpitali, bo we francuskich kończą się już wolne miejsca, szczególnie trudna sytuacja jest w północnych regionach Owernia-Rodan-Alpy i Hauts-de-France.

Ale nie, my mamy swoją godność.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA