REKLAMA

Najtańsza dzielnica nie zawsze ma najwięcej tanich mieszkań. Dane z dużych miast pokazują paradoks

Szukasz nowego mieszkania i zaczynasz od rankingu najtańszych dzielnic? To dobry punkt wyjścia, ale sama średnia cena za metr może prowadzić do błędnych wniosków.

Najtańsza dzielnica nie zawsze ma najwięcej tanich mieszkań. Dane z dużych miast pokazują paradoks
REKLAMA

Dane BIG DATA RynekPierwotny.pl pokazują, że dzielnica z najniższą średnią nie zawsze oferuje największy wybór mieszkań w niższym przedziale cenowym. Czasem znacznie więcej takich lokali znajdziesz w części miasta, która na pierwszy rzut oka wydaje się wyraźnie droższa.

REKLAMA

Dobrze widać to w Krakowie, Gdańsku i Poznaniu.

Kraków: droższe Podgórze ma więcej tanich mieszkań niż Wzgórza Krzesławickie

We wrześniu 2026 r. najniższą średnią cenę nowych mieszkań w Krakowie odnotowano na Wzgórzach Krzesławickich – około 12,7 tys. zł za mkw.

REKLAMA

Cała oferta tej części miasta obejmowała jednak tylko 197 lokali. Spośród nich 68 kosztowało nie więcej niż 12 tys. zł za mkw.

Na Podgórzu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Średnia cena wynosiła około 17,8 tys. zł za mkw., czyli była wyższa o ponad 5 tys. zł. Mimo to deweloperzy oferowali tam 174 mieszkania kosztujące do 12 tys. zł za mkw.

REKLAMA

To ponad dwa razy więcej niż na Wzgórzach Krzesławickich.

Jeśli więc szukasz mieszkania do określonej ceny za metr, nie zakładaj, że najwięcej ofert znajdziesz automatycznie w dzielnicy z najniższą średnią.

REKLAMA

Podgórze jest znacznie większym i bardziej zróżnicowanym rynkiem. Droższe inwestycje podnoszą jego średnią, ale jednocześnie nadal możesz znaleźć tam dużą liczbę lokali z niższego przedziału cenowego.

Gdańsk: 32 tańsze mieszkania na Osowej i 358 na Oruni Górnej

Jeszcze wyraźniej widać tę zależność w Gdańsku.

REKLAMA

We wrześniu 2026 r. najniższą średnią cenę nowych mieszkań miała Osowa – około 11,5 tys. zł za mkw. Problem w tym, że cała oferta obejmowała tam tylko 36 lokali.

Zaledwie 32 kosztowały nie więcej niż 12 tys. zł za mkw.

REKLAMA

Na Oruni Górnej-Gdańsku Południe skala rynku była zupełnie inna. Deweloperzy oferowali tam 528 mieszkań, z czego aż 358 mieściło się w cenie do 12 tys. zł za mkw.

Jeśli zależy ci więc przede wszystkim na dużym wyborze, sama najniższa średnia niewiele ci powie.

REKLAMA

W tym przypadku znacznie ważniejsza jest liczba mieszkań, które rzeczywiście spełniają twoje kryterium cenowe.

Poznań: Jeżyce są tańsze średnio, ale większy wybór daje Stare Miasto

Podobny mechanizm działa w Poznaniu.

REKLAMA

Spośród dawnych dzielnic najniższą średnią cenę miały Jeżyce – około 13,8 tys. zł za mkw.

W ofercie znajdowały się tam 382 mieszkania kosztujące maksymalnie 12 tys. zł za mkw.

REKLAMA

Na Starym Mieście średnia była wyższa – około 15,1 tys. zł za mkw. – ale liczba mieszkań poniżej analizowanego progu wynosiła aż 787.

To ponad dwa razy więcej niż na Jeżycach.

REKLAMA

W tym przypadku trzeba jednak uważać na samą nazwę dzielnicy. Dane dotyczą dawnych dzielnic Poznania, a dawne Stare Miasto obejmuje nie tylko ścisłe centrum, ale także rozległe północne obszary zabudowy mieszkaniowej.

Jeśli więc zainteresuje cię konkretna oferta, sprawdź jej dokładną lokalizację zamiast kierować się wyłącznie nazwą obszaru w statystykach.

REKLAMA

Dlaczego średnia cena może wprowadzać w błąd?

Średnia cena za metr powstaje na podstawie wszystkich mieszkań dostępnych w danym momencie.

Jeśli w dużej części miasta jednocześnie sprzedawane są drogie apartamenty i znacznie tańsze mieszkania, te pierwsze mogą mocno podnosić średnią. Nie oznacza to jednak, że w tej samej dzielnicy nie znajdziesz wielu lokali z niższego przedziału cenowego.

REKLAMA

W mniejszej dzielnicy sytuacja może wyglądać odwrotnie. Jedna lub dwie tańsze inwestycje obniżą średnią, ale do wyboru będziesz mieć tylko kilkadziesiąt mieszkań.

– Najtańsza dzielnica nie zawsze jest najlepszym miejscem do szukania niedrogiego mieszkania. Dla kupującego równie ważna jak średnia cena jest wielkość konkretnej oferty – zwraca uwagę Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Dlatego jeśli szukasz mieszkania w konkretnym budżecie, patrz nie tylko na średnią, ale też na liczbę ofert spełniających twoje kryteria.

Tańszych mieszkań jednocześnie ubywa

Jest jeszcze jedna ważna zmiana. Mieszkania kosztujące do 12 tys. zł za mkw. nadal znajdziesz w największych miastach, ale w wielu lokalizacjach jest ich mniej niż rok wcześniej.

Na gdańskim Jasieniu liczba takich lokali spadła z 578 do 287, czyli o połowę.

Na poznańskich Jeżycach zmniejszyła się z 555 do 382, czyli o 31 proc., a na Starym Mieście była o 39 proc. niższa niż rok wcześniej.

We Wrocławiu na Krzykach liczba mieszkań w tym przedziale cenowym zmniejszyła się z 470 do 151, czyli aż o 68 proc.

To pokazuje, że średnia cena może zmieniać się stosunkowo wolno, podczas gdy wybór najtańszych mieszkań kurczy się znacznie szybciej.

Jeśli masz ograniczony budżet, właśnie liczba dostępnych ofert może być dla ciebie ważniejszą informacją niż przeciętna stawka dla całej dzielnicy.

Cena za metr to dopiero pierwszy filtr

Jeśli porównujesz ceny mieszkań w różnych miastach i dzielnicach na stronie https://rynekpierwotny.pl/ceny/mieszkania/, nie zatrzymuj się na jednej średniej.

Najwięcej powiedzą ci trzy informacje:

  • średnia cena za metr kwadratowy,
  • liczba wszystkich mieszkań dostępnych w sprzedaży,
  • liczba lokali mieszczących się w twoim przedziale cenowym.

Kraków, Gdańsk i Poznań dobrze pokazują, dlaczego takie porównanie ma znaczenie. Część miasta z wyższą średnią ceną może oferować kilka razy więcej relatywnie tanich mieszkań niż statystycznie najtańsza dzielnica.

Jeśli więc szukasz nowego mieszkania, traktuj ranking średnich cen jako punkt startowy. Później sprawdź, ile konkretnych ofert faktycznie mieści się w twoim budżecie i gdzie dokładnie są zlokalizowane.

Redakcja Bizblog
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA