Letnie wyprzedaże kuszą mocniej niż zwykle, a sklepy coraz częściej podpowiadają klientom prosty scenariusz: weź teraz, zapłać później. Problem w tym, że odroczona płatność nie sprawia, że zakup staje się tańszy. Przesuwa tylko moment, w którym trzeba za niego zapłacić.

UOKiK przypomina, że przy promocjach, rabatach i wakacyjnych okazjach łatwo pomylić wygodę z bezpieczeństwem. Zwłaszcza gdy płatność można odsunąć o 30 dni albo rozbić na raty bez większego zastanowienia.
Pamiętajmy, odroczona płatność to kredyt upakowany w wygodę, szybkość i spełnianie marzeń – mówi Agnieszka Kowalska z Departamentu Komunikacji UOKiK.
To ważne ostrzeżenie, bo mechanizm „kup teraz, zapłać później” działa psychologicznie inaczej niż zwykła płatność kartą albo przelewem. Klient dostaje produkt od razu, ale ciężar finansowy pojawia się dopiero później. A gdy takich drobnych decyzji jest kilka albo kilkanaście, z pozoru niewinne zakupy mogą szybko zamienić się w realne obciążenie domowego budżetu.
Małe kwoty też potrafią zrobić duży problem
Największym ryzykiem nie musi być jeden duży zakup. Częściej problemem staje się suma małych decyzji: ubranie z promocji, kosmetyki, elektronika, akcesoria, wakacyjne dodatki. Każda płatność osobno wygląda niewinnie. Razem mogą utworzyć rachunek, którego konsument nie planował.
UOKiK zwraca uwagę, że to właśnie kumulacja płatności odroczonych i rat może prowadzić do utraty kontroli nad wydatkami. Dlatego przed kliknięciem „zapłać później” warto policzyć nie tylko cenę konkretnego produktu, ale wszystkie zobowiązania, które już mamy.
Dużo kupujemy w ten sposób? Uważajmy, to właśnie suma małych decyzji najczęściej nadmiernie obciąża nasz budżet. Możemy stracić kontrolę nad zakupami i nadmiernie się zadłużyć – ostrzega Agnieszka Kowalska.
Ten mechanizm dobrze pasuje do szerszego problemu opisanego w poradniku UOKiK „Ty też masz wpływ”. Urząd przypomina w nim, że konsumenci są poddawani wielu technikom wpływu: presji ograniczonej dostępności, autorytetom, sympatii do osób polecających produkty, społecznemu dowodowi słuszności czy regule wzajemności. W praktyce chodzi o komunikaty w rodzaju: „tylko dziś”, „zostały 3 sztuki”, „bestseller”, „polecane przez ekspertów” albo „wszyscy już to mają” .
Promocja trwa chwilę, dług zostaje dłużej
Najprostsza zasada jest brutalna: wyprzedaż mija, ale zobowiązanie zostaje. To, że sklep daje dodatkowe 30 dni na zapłatę, nie oznacza, że klient dostał prezent. Dostał czas. I właśnie ten czas może uśpić czujność.
Dlatego przed skorzystaniem z odroczonej płatności warto zadać sobie trzy pytania: czy naprawdę potrzebuję tego zakupu, ile wynoszą wszystkie moje raty i odroczone płatności razem oraz czy będę w stanie spokojnie zapłacić, gdy przyjdzie termin.
Wyprzedaże trwają krótko, a zobowiązania finansowe zostają z nami na dłużej. Lepiej odroczyć zakup, a nie płatność. W wielu przypadkach oszczędzanie okazuje się tańsze niż pożyczanie – podkreśla Agnieszka Kowalska z UOKiK.
To nie znaczy, że każda odroczona płatność jest zła. Dla części konsumentów może być wygodnym narzędziem, na przykład gdy ktoś czeka na wypłatę albo chce przymierzyć produkt przed ostateczną decyzją. Ale wygoda nie zwalnia z rachunku. A rachunek przychodzi zawsze.
Najbezpieczniej traktować „kup teraz, zapłać później” nie jak promocję, ale jak zobowiązanie finansowe. Bo właśnie tym jest.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.