Krach na akcjach IBM. To jest zaraźliwe, inni giganci już też tracą

To może być najgorsza sesja IBM od 40 lat. Akcje jednego z największych i najstarszych koncernów technologicznych runęły we wtorek o blisko 24 proc. Powodem nie były słabsze od oczekiwań wyniki finansowe. Inwestorzy bardziej wystraszyli się wyjaśnienia, dlaczego gigant nie dowiózł prognoz.

Krach na akcjach IBM. To jest zaraźliwe, inni giganci już też tracą

Okazuje się, że gigantyczne wydatki na rozwój sztucznej inteligencji zaczynają zmieniać strukturę budżetów największych firm technologicznych. Rosnące ceny i niedobory pamięci sprawiają, że pieniądze są przesuwane z jednych inwestycji do innych. Pierwsze skutki odczuł IBM.

Zdaniem Kamila Szczepańskiego, analityka XTB, sama skala rozczarowania wynikami nie tłumaczy tak gwałtownej reakcji inwestorów.

Publikacja nie usprawiedliwia tak głębokiej przeceny. Prawdziwy powód objaśniają komentarze CEO – uważa Kamil Szczepański, analityk XTB.

Wyniki były słabsze. Ale nie aż tak

Gigant z Armonk w stanie Nowy Jork niespodziewanie opublikował wstępne wyniki za drugi kwartał, choć pełny raport miał zostać przedstawiony dopiero 22 lipca. Przychody wyniosły 17,2 mld dol. i wzrosły o 1 proc. rok do roku. Analitycy oczekiwali jednak około 17,9 mld dol. Skorygowany zysk wyniósł 2,93 dol. na akcję wobec oczekiwanych około 3,02 dol.

Różnice nie były więc ogromne. Problem pojawił się gdzie indziej. Przychody działu oprogramowania wzrosły o 5 proc., ale segment infrastruktury skurczył się o 7 proc. Prezes IBM Arvind Krishna przyznał, że wyniki były gorsze od oczekiwań również z powodu słabszej sprzedaży systemów z17 i powiązanego z nimi oprogramowania.

Największe zaniepokojenie wywołała jednak informacja o nagłej zmianie sposobu wydawania pieniędzy przez klientów.

W ostatnich tygodniach czerwca firmy zaczęły przesuwać swoje budżety inwestycyjne w stronę serwerów, pamięci masowych i układów pamięci. Chciały zabezpieczyć dostawy przed spodziewanymi podwyżkami cen. Skala tej zmiany zaskoczyła IBM, a część dużych kontraktów nie została zamknięta w zakładanym terminie.

Pamięć miała napędzać AI. Zaczyna być problemem

Od kilku lat inwestorzy zakładali, że setki miliardów dolarów przeznaczane na rozwój centrów danych będą napędzać cały sektor technologiczny. Rosnący popyt na pamięci DRAM i HBM był traktowany jako dowód, że rewolucja AI przyspiesza. Teraz ten sam boom zaczyna tworzyć wąskie gardła. Jeżeli większa część budżetu musi zostać przeznaczona na zakup kluczowych podzespołów, to mniej pieniędzy zostaje na inne inwestycje, w tym oprogramowanie i rozwiązania oferowane przez IBM.

Ceny pamięci DRAM szybko przekształciły się w największą przeszkodę dla branży – wyrokuje Kamil Szczepański z XTB.

Nie oznacza to, że firmy rezygnują z budowy centrów danych albo ograniczają ambicje związane ze sztuczną inteligencją. Zmienia się jednak harmonogram inwestycji.

Część kontraktów może zostać przesunięta na kolejne kwartały. Dla spółek giełdowych ma to ogromne znaczenie. Przychód, który miał pojawić się dziś, ale zostanie zaksięgowany dopiero za rok, jest dla inwestorów mniej wart. Rynek musi więc obniżyć wcześniejsze prognozy i uwzględnić opóźnienie.

To jeszcze nie pęknięcie bańki AI

Krach na akcjach IBM błyskawicznie odbił się na innych firmach technologicznych. Akcje Microsoftu, Salesforce, ServiceNow i Intuit traciły od 3 do 5 proc., a indeks skupiający amerykańskie spółki technologiczne związane z oprogramowaniem spadł o ponad 4 proc. Inwestorzy zaczęli obawiać się, że problem IBM może dotyczyć większej części branży. Szczepański studzi jednak nastroje.

Nie oznacza to, że „boom AI” się kończy – podkreśla analityk XTB.

Jego zdaniem nie ma na razie sygnałów świadczących o spadku łącznych nakładów na sztuczną inteligencję. Firmy nadal inwestują ogromne kwoty, ale część pieniędzy zaczyna płynąć w innym kierunku.

Największa presja może pojawić się po stronie dostawców sprzętu i oprogramowania obsługujących największe koncerny technologiczne. Jeżeli priorytetem staną się procesory, pamięć i budowa centrów danych, część innych wydatków będzie musiała poczekać.

Nie musi to jeszcze oznaczać problemów dla największych operatorów chmurowych i firm rozwijających modele AI. Pokazuje jednak, że boom nie będzie napędzał wszystkich spółek jednakowo.

Rynek czeka na znacznie groźniejszy sygnał

Wtorkowa przecena IBM jest ostrzeżeniem, ale jeszcze nie dowodem, że inwestycyjna gorączka wokół sztucznej inteligencji dobiega końca. Prawdziwym alarmem byłaby sytuacja, w której jedna z największych firm technologicznych zaczęłaby wycofywać się z zapowiadanych inwestycji.

Alarmem byłoby wyraźne wycofanie się którejś z dużych spółek ze zobowiązań CAPEX [ang. Capital Expenditures – nakłady inwestycyjne – przyp. red.] – wskazuje Kamil Szczepański.

Kluczowa jest różnica między opóźnieniem a rezygnacją. Jeżeli inwestycje zostaną jedynie przesunięte, boom AI może trwać dalej, choć część spółek będzie musiała pogodzić się ze słabszymi wynikami w najbliższych kwartałach. Znacznie poważniejszym sygnałem byłoby anulowanie projektów, ograniczenie budowy centrów danych albo trwałe obniżenie budżetów inwestycyjnych przez największe koncerny.

Na razie nic takiego się nie wydarzyło.

Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.