REKLAMA

Już wiem, gdzie naprawdę ucieka woda. Nie mogę uwierzyć, ile można zaoszczędzić

Zajrzałam do danych o zużyciu wody w budynkach. Okazało się, że inteligentne liczniki mogą ograniczyć zużycie nawet o 25 proc., a dodatkowy monitoring pozwala szybciej wykrywać wycieki i miejsca, w których pieniądze uciekają rurami. W dużych obiektach nawet drobna awaria może przez kilka dni generować poważne straty.

Już wiem, gdzie naprawdę ucieka woda. Nie mogę uwierzyć, ile można zaoszczędzić

Ekologiczne zarządzanie budynkiem nadal nie jest normą. Wiąże się ono bowiem z wieloma wyzwaniami dla właścicieli, którzy często po prostu nie mają wiedzy lub odpowiednich narzędzi, aby wprowadzić odpowiednie zmiany. Działania Unii Europejskiej pokazują, że w optymalnym zarządzaniu coraz większe znaczenie mają dane, monitoring i szybkie wykrywanie strat. Komisja Europejska, pracując nad planem cyfryzacji branży wodnej, wskazuje, że inteligentne liczniki mogą pomóc ograniczyć zużycie wody nawet o 25 proc., systemy cyfrowe przynieść dodatkowe 5–8 proc. oszczędności, a techniki wykrywania wycieków zmniejszyć zużycie o kolejne 7–14 proc.

Ma to szczególne znaczenie w dużych obiektach, w których funkcjonuje wiele punktów poboru wody. Nawet niewielka usterka baterii, zaworu lub fragmentu instalacji, jeśli pozostanie niezauważona przez kilka dni, może wygenerować istotne straty. Problemem jest nie tylko dodatkowy pobór wody, ale również ryzyko zalania pomieszczeń, uszkodzenia infrastruktury technicznej lub zakłócenia pracy obiektu. Skala konsekwencji bywa więc większa, niż sugerowałaby sama wielkość awarii, a zapobieganie takim sytuacjom może być bardzo proste z odpowiednim systemem.

W starszych nieruchomościach, które nie mają takiej infrastruktury, kluczowe pozostają regularne obchody techniczne, inspekcje instalacji i doświadczenie zespołu serwisowego. Wyciek nie zawsze jest widoczny od razu, dlatego prewencja i szybkie reagowanie są znacznie tańsze niż usuwanie skutków zaniedbań – wyjaśnia Dorota Włodarczyk-Strugalska, kierownik grupy projektów w SPIE Building Solutions.

Brak danych utrudnia kontrolę kosztów

Właściciel budynku powinien wiedzieć nie tylko ile wody zużywa obiekt, ale przede wszystkim, gdzie to zużycie powstaje. Sam licznik główny nie daje pełnego obrazu. Dopiero podliczniki na wybranych obiegach pozwalają wskazać największe koszty, możliwe straty i obszary, w których modernizacja jest najefektywniejsza – dodaje Dorota Włodarczyk-Strugalska.

Eksperci podkreślają, że jest to szczególnie istotne w zakładach produkcyjnych i obiektach technicznych, gdzie woda jest elementem procesów operacyjnych. Jej zużycie wpływa nie tylko na rachunki, ale także na rentowność, stabilność pracy instalacji oraz ciągłość działania. Jako przykład podają nawadnianie terenów zielonych, w przypadku którego opłaty za ścieki często naliczane są na podstawie zużycia wody. Dlatego brak osobnego opomiarowania może prowadzić do zawyżonych rozliczeń. W dużych obiektach, gdzie zużycie liczone jest w setkach metrów sześciennych, skala takich nadpłat szybko rośnie.

Najpierw pomiar, potem modernizacja

Efektywność wodna nie zawsze wymaga kosztownych inwestycji. Często pierwsze efekty przynoszą podstawowe działania: montaż perlatorów, baterii bezdotykowych, oszczędnej armatury, sprawnych spłuczek czy dodatkowych zaworów odcinających. Warunkiem jest jednak wcześniejsze rozpoznanie, gdzie zużycie wody faktycznie powstaje.

Z perspektywy zarządzania technicznego kluczowe jest jednak to, aby decyzje o ich wymianie lub modernizacji wynikały z danych: przeglądów instalacji, monitoringu zużycia oraz oceny miejsc, w których można osiągnąć największy efekt kosztowy i operacyjny – tłumaczy ekspertka.

Wyjaśnia również, że zarządzanie wodą powinno zaczynać się od przeglądu instalacji i opomiarowania. Dopiero w następnym etapie należy podejmować decyzje o zainstalowaniu dodatkowych podliczników, wdrożeniu zdalnych odczytów, rozbudowie systemu BMS lub modernizacji wybranych urządzeń. Podkreśla, że takie podejście pozwala spojrzeć na wodę nie tylko jako na pozycję w rachunku za media, ale również jako na obszar realnego ryzyka operacyjnego. Im lepszy pomiar i monitoring, tym większa szansa, że zarządca zareaguje, zanim niekontrolowane zużycie, awaria lub niewłaściwie dobrana instalacja przełożą się na straty finansowe i zakłócenia w pracy budynku.

Natasza Żukowska
Redaktor