Bilet za 119 zł, odszkodowanie 600 euro. Tania promocja nie oznacza tańszych praw
Ryanair kusi Polaków biletami od 119 zł. Tani bilet ma jednak jedną bardzo ważną cechę, o której łatwo zapomnieć: daje dokładnie takie same prawa jak ten kupiony za 800 zł. A jeśli lot zostanie odwołany, w określonych przypadkach pasażer może dostać nawet 600 euro odszkodowania.

Ryanair uruchomił promocję „Fly into Summer” i zachęca Polaków do spontanicznych wyjazdów jeszcze pod koniec wakacji. Linia proponuje m.in. Bari, Bratysławę i Malagę, a bilety mają zaczynać się od 119 zł. Promocja obejmuje podróże od sierpnia do października.
119 zł za lot za granicę brzmi świetnie. Jest tylko jedna rzecz, o której szczególnie warto pamiętać przy takich okazjach. Niska cena nie oznacza, że w razie problemów linia lotnicza może potraktować nas jak pasażera drugiej kategorii.
Wręcz przeciwnie.
Cena biletu nie ma żadnego wpływu na zakres praw pasażera. Niezależnie od tego, czy za lot zapłaciliśmy 119 zł, czy 800 zł, obowiązują nas te same zasady – mówi Katarzyna Nizioł, radca prawny w AirCashBack.
Zapłaciłeś 119 zł? Możesz dostać 250, 400, a nawet 600 euro
To chyba najbardziej zaskakujący element całej historii. Wysokość ewentualnego odszkodowania nie jest liczona jako procent ceny biletu. Nie działa więc zasada: skoro zapłaciłem niewiele, mogę odzyskać najwyżej niewiele.
Cena biletu i wysokość odszkodowania to dwie odrębne kwestie. Odszkodowanie nie jest wyliczane na podstawie ceny biletu – jego wysokość zależy przede wszystkim od długości trasy – wskazuje Katarzyna Nizioł.
Dlatego nawet pasażer, który upolował lot za 119 zł, może mieć prawo do:
- 250 euro odszkodowania,
- 400 euro,
- a w niektórych przypadkach nawet 600 euro.
Nie oznacza to oczywiście, że każda anulowana podróż automatycznie kończy się takim przelewem. Jak zaznacza ekspertka AirCashBack, znaczenie mają m.in. przyczyna odwołania lotu oraz to, z jakim wyprzedzeniem przewoźnik poinformował pasażera o zmianie. Każdy przypadek trzeba więc oceniać indywidualnie.
Ryanair nie może po prostu oddać 119 zł i powiedzieć: do widzenia
Załóżmy jednak gorszy scenariusz. Kupuję w promocji bilet za 119 zł, pakuję walizkę, rezerwuję nocleg, a potem dostaję informację, że lot został odwołany. Linia nie może po prostu oddać mi 119 zł i uznać, że sprawa została załatwiona.
Według Katarzyny Nizioł pasażer powinien mieć do wyboru zwrot ceny biletu wraz z lotem powrotnym do pierwszego miejsca odlotu w najwcześniejszym możliwym terminie albo zmianę planu podróży do miejsca docelowego. Ta druga opcja może dotyczyć zarówno najwcześniejszego możliwego terminu, jak i późniejszego, dogodnego dla pasażera, zależnie od dostępności miejsc.
Co szczególnie ważne, sam zwrot pieniędzy za bilet nie musi zamykać drogi do odszkodowania.
Zwrot ceny biletu nie wyklucza prawa do dodatkowego odszkodowania za odwołany lot – podkreśla Katarzyna Nizioł.
Dlatego tani bilet może paradoksalnie prowadzić do sytuacji, która dla wielu osób będzie wyglądała bardzo dziwnie: przewoźnik oddaje nam 119 zł za bilet, a osobno możemy mieć prawo do wielokrotnie wyższego odszkodowania.
Bilet kosztował 119 zł, nowy kosztuje 1500 zł. I co wtedy?
Jest jeszcze bardziej bolesny wariant. Promocyjny lot przepada, a kiedy zaczynam szukać alternatywy, okazuje się, że zamiast 119 zł muszę zapłacić 800, 1000 albo nawet 1500 zł. Ekspertka AirCashBack wskazuje, że niska cena pierwotnego biletu nie powinna działać wtedy na niekorzyść pasażera.
Jeśli przewoźnik odwołał lot, ma obowiązek zaproponować zmianę trasy do miejsca docelowego w najwcześniejszym możliwym terminie – mówi Katarzyna Nizioł.
Jeżeli linia tego nie zrobi, a pasażer musi sam kupić droższy bilet na alternatywne połączenie, może domagać się zwrotu uzasadnionych kosztów transportu, w szczególności różnicy pomiędzy ceną pierwotnego biletu a kosztem nowego, porównywalnego połączenia – wskazuje radca prawny.
W takiej sytuacji kluczowa jest dokumentacja. Warto zachować potwierdzenie anulowania lotu, korespondencję z przewoźnikiem, potwierdzenie pierwotnej rezerwacji oraz rachunki i potwierdzenia płatności za transport zastępczy.
Promocja jest promocją. Praw pasażera przecenić się nie da
Ryanair zachęca do wykorzystania ostatnich dni lata, wskazując Bari, Bratysławę i Malagę jako kierunki na końcówkę wakacji. Z Polski do Bari linia lata m.in. z Katowic, Krakowa, Poznania i Warszawy, do Bratysławy m.in. z Warszawy i Gdańska, a do Malagi m.in. z Warszawy, Wrocławia, Gdańska, Krakowa i Łodzi.
Dzięki promocji Fly into Summer podróżni z Polski mogą zarezerwować loty już od 119 zł i odkrywać najciekawsze europejskie kierunki od sierpnia do października – mówi Alicja Wójcik-Gołębiowska, Head of Comms CEE & Baltics w Ryanair.
Sam bym więc na takie promocje patrzył bez uprzedzeń. 119 zł za lot może być bardzo dobrą okazją.
Ale jeśli później przewoźnik odwoła połączenie, argument „przecież bilet był tani” nie powinien nas interesować. Cena może być promocyjna. Prawa pasażera – nie.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.