REKLAMA

10 mld dolarów za klub sportowy? AI na stadionie nie ma szans

Sztuczna inteligencja potrafi w kilka sekund wygenerować piosenkę, film albo gotowe narzędzie biznesowe. Właśnie to doprowadziło do spadku wycen firm takich jak Salesforce czy ServiceNow. Jest jednak jedna branża, która w tym samym czasie zawstydza rynek akcji: sport. AI nie potrafi podrobić sportowych emocji i nieprzewidywalności.

kapital ucieka na stadiony

Globalny rynek sportowy ma w tym roku osiągnąć wartość około 522 mld dolarów, wobec 495,4 mld dolarów rok wcześniej. Wzrost napędzają w dużej mierze fundusze private equity, które między 2019 a 2024 rokiem zainwestowały w aktywa związane ze sportem ponad 55 mld dolarów. Jeszcze gwałtowniejszy skok widać w samych usługach sportowych: wartość transakcji private equity w tym segmencie wzrosła z 8,81 mld dolarów w 2023 roku do 31,64 mld dolarów rok później. Chodzi tu przede wszystkim o agencje marketingu sportowego, operatorów praw medialnych, firmy zarządzające obiektami i wydarzeniami oraz spółki technologiczne obsługujące ligi i kluby, czyli całą infrastrukturę stojącą za widowiskiem.

Zacznijmy jednak od samych klubów. Za Oceanem największą transakcją ubiegłego roku stała się sprzedaż Los Angeles Lakers Markowi Walterowi za 10 mld dolarów. Była to największa transakcja w historii amerykańskiego sportu zawodowego. Wcześniejszy rekord należał do Boston Celtics - 6,1 mld dolarów. W sierpniu tego roku Bob Iger i Joshua Kushner za Lakersów zaproponowali 12.5 mld dol. Transakcja musi jeszcze zostać zaakceptowana. A po co kupować klub? Dla inwestorów oznacza to przewidywalny strumień przychodów - z mediów, sponsoringu i biletów, który nie podlega tym samym cyklom co inne segmenty gospodarki. Ale to nie wszystko...

Aktywa odporne na AI

Algorytm stworzy dowolną liczbę fikcyjnych scenariuszy meczowych, ale nie jest w stanie stworzyć dramaturgii finału Ligi Mistrzów, Wimbledonu czy finałów NBA. Wartość tych wydarzeń bierze się właśnie stąd, że ich wyniku nie zna nikt, łącznie z samymi zawodnikami. Sport z definicji nie jest powtarzalny. Niepewność wyniku, wysiłek fizyczny i emocjonalna stawka to elementy, których nie da się zaprogramować.

Widać to świetnie w wynikach telewizyjnych. Widzowie masowo odchodzą od tradycyjnej telewizji na rzecz streamingu i treści na żądanie. Sport jest jedyną kategorią, która się temu procesowi opiera. W 2024 roku aż 72 ze 100 najchętniej oglądanych transmisji telewizyjnych w USA stanowiły mecze NFL, a rok wcześniej odsetek ten sięgnął aż 93 na 100.  Reklamodawcy doskonale to rozumieją. Transmisje sportowe na żywo generuj około 40 proc. krajowych wydatków na reklamę telewizyjną w Stanach Zjednoczonych. 

Skoro widz jest gotów oglądać wyłącznie na żywo i tylko sport, prawa medialne stają się najcenniejszym towarem, jaki liga może sprzedać. Premier League sprzedała krajowe prawa telewizyjne na lata 2025-2029 za 8 mld euro. Bundesliga zawarła pięcioletni kontrakt wart 4,484 mld euro, a Serie A porównywalny, sięgający 4,5 mld euro.

Polska liga też na tym korzysta

Ten sam mechanizm, choć w znacznie mniejszej skali, widać nad Wisłą. Prawa telewizyjne do polskiej Ekstraklasy, należące dziś do Canal+, wycenia się na około 65,8 mln euro rocznie. Obecny, czteroletni kontrakt z nadawcą, obowiązujący od końca tego sezonu i jest wart blisko 1,3 mld zł. To największa umową w historii polskiej piłki klubowej. Po zakończeniu ubiegłego sezonu do klubów Ekstraklasy trafiło z tego tytułu ponad 301 mln zł. Liga przygotowuje się już do kolejnego przetargu i celuje w dalsze zwiększenie wartości kontraktu.

Rośnie również sport kobiecy. W tym roku jego przychody mają po raz pierwszy przekroczyć 3 mld dolarów (o 25 proc. więcej niż rok wcześniej).

To nie będzie druga bańka internetowa

W przeciwieństwie do pompowania wycen startupów internetowych bez przychodów, sport opiera się na realnym popycie. Jego ograniczenie - jak w przypadku mundialowych meczów sprzed kilku miesięcy - winduje ceny biletów. Monetyzować można jednak również całą otoczkę, również z wykorzystaniem najnowszych technologii, co świetnie pokazało wykorzystanie NFT do zwiększania zaangażowania kibiców. Choć tokeny okazały się ślepą uliczką, to w świecie zalanym treściami cyfrowymi, bilet na trybuny i prawo do transmisji meczu na żywo zyskują wartość, jakiej nie miały od dekad.

Karol Kopańko
Redaktor

Dyżurny spec Bizbloga od startuperii, botów, kryptokasy i wszelakich fanaberii szejków. Specjalista nowych technologii z doświadczeniem ze starych mediów. Zajmuje się opisywaniem sukcesów i porażek startupów, rozwojem rynku kryptowalut i cyfrowych finansów. Autor dwóch książek „Bitcoin. Złoto XXI wieku” i „Polski e-sport”. Publikował w „Pulsie Biznesu” i „Gazecie Wyborczej”, w „CD-Action”, „Newsweeku”, „Gościu Niedzielnym” i „Wprost”. Współtworzył Sondę 2. Uczestnik Intel Extreme Master 2021, komentował wydarzenia technologiczne dla TVN, Polsatu i Tok FM. Teraz krąży gdzieś między Rijadem a Abu Zabi.