Ostatnia sesja lipca przyniosła gwałtowną poprawę nastrojów na światowych giełdach. Koreański KOSPI wzrósł w ciągu jednego dnia niemal o 18 proc., ustanawiając historyczny rekord. Fala optymizmu dotarła również do Polski: złoty się umocnił, ale jednocześnie inflacja wróciła do 3 proc., a rynek przestał liczyć na szybkie obniżki stóp procentowych.

Największą sensacją piątkowej sesji był KOSPI. Główny indeks giełdy w Seulu wzrósł dokładnie o 17,91 proc., co było jego największym jednodniowym skokiem w historii. Warto jednak pamiętać, że nie był to początek spokojnej hossy, lecz gwałtowne odbicie po równie gwałtownej wyprzedaży. W ciągu trzech poprzednich sesji indeks stracił 17,2 proc., a cały lipiec zakończył około 22 proc. pod kreską.
W górę wystrzeliły przede wszystkim spółki produkujące układy pamięci wykorzystywane w centrach danych. Samsung Electronics zyskał niemal 27 proc., a SK Hynix doszedł do dziennego limitu wzrostu. Impulsem były wyniki i zapowiedzi amerykańskich gigantów technologicznych, które pokazały, że mimo narastających obaw nadal zamierzają wydawać ogromne pieniądze na infrastrukturę dla sztucznej inteligencji.
Choć samo odbicie jest mocne, oba główne czynniki ryzyka – napięcia na Bliskim Wschodzie i obawy o kondycję branży AI – pozostają aktualne – zauważa Michał Stajniak, CFA, wicedyrektor Działu Analiz XTB.
To ważne zastrzeżenie. Wzrost o 18 proc. wygląda imponująco, ale w dużej mierze był odreagowaniem wcześniejszego załamania oraz zamykaniem pozycji przez inwestorów, którzy obstawiali dalsze spadki. Nie przesądza więc, że problemy koreańskiego rynku zostały rozwiązane.
Jen najpierw wystrzelił, a potem oddał część wzrostów
Dużo działo się także w Japonii. Bank Japonii zgodnie z oczekiwaniami pozostawił główną stopę procentową na poziomie 1 proc. Za utrzymaniem dotychczasowej polityki opowiedziało się ośmiu z dziewięciu członków władz banku. Jeden z nich chciał natychmiastowego podniesienia stopy do 1,25 proc.
XTB wskazuje, że decyzję poprzedziła interwencja japońskich władz na rynku walutowym. Jen początkowo umocnił się wobec dolara nawet o 3,3 proc., a kurs USD/JPY spadł poniżej 160. Po decyzji banku dolar ponownie zaczął jednak odrabiać straty.
Sytuację uspokoiły dopiero wypowiedzi prezesa Banku Japonii Kazuo Uedy. Zasygnalizował on, że inflacja może w drugiej części roku fiskalnego przekroczyć cel banku, a dalsze podwyżki stóp mogą zostać przyspieszone.
Dla Polaków ten fragment światowej układanki ma znaczenie przede wszystkim przy planowaniu wyjazdów do Japonii albo zakupie towarów wycenianych w jenach. Słabsza japońska waluta obniża ich koszt, ale tak gwałtowne wahania kursów oznaczają, że sytuacja może zmienić się w ciągu kilku godzin.
Złoty się umacnia, inflacja wraca do 3 proc.
Poprawa nastrojów na światowych rynkach osłabiła dolara i pomogła polskiej walucie. Po godz. 11.00 za dolara płacono około 3,74 zł, za euro 4,31 zł, za franka 4,64 zł, a za funta nieco ponad 5,03 zł. Na koniec tygodnia kurs złotego ukształtował się następująco:
- EURPLN: 4,3081
- USDPLN: 3,7360
- CHFPLN: 4,6216
- GBPPLN: 5,0349
Mocniejszy złoty to dobra wiadomość dla osób wyjeżdżających za granicę oraz kupujących produkty sprowadzane z innych krajów. Może też z czasem ograniczać wzrost cen paliw, elektroniki czy części samochodowych, choć firmy nie przenoszą zmian kursowych na klientów natychmiast.
Gorsza informacja przyszła z GUS. Według szybkiego szacunku przywołanego przez XTB inflacja w lipcu wzrosła do 3 proc. r/r. W porównaniu z czerwcem ceny podniosły się o 0,8 proc. Ekonomiści spodziewali się takiego wyniku, ponieważ na stacjach mocno drożały paliwa, a ropa na światowych giełdach odbiła po eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie.
Inflacja rośnie zgodnie z oczekiwaniami. Choć samo odbicie jest mocne, główny wskaźnik CPI pozostaje pod kontrolą, wewnątrz zakresu celu inflacyjnego – wskazuje Michał Stajniak.
Cel inflacyjny NBP wynosi 2,5 proc. z dopuszczalnym odchyleniem o 1 pkt proc. w każdą stronę. Odczyt na poziomie 3 proc. nadal mieści się więc w tym przedziale, ale pokazuje, że szybki powrót wyraźnie niższej inflacji nie jest przesądzony.
Kredytobiorcy poczekają na niższe raty
Jeszcze na początku lipca prezes NBP Adam Glapiński dopuszczał możliwość powrotu do obniżek stóp procentowych. Od tego czasu sytuacja zmieniła się jednak pod wpływem konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz wzrostu cen ropy i paliw.
Według XTB rynek nie zakłada już obniżki stóp. Jednocześnie inwestorzy nie spodziewają się bardzo ostrego zacieśniania polityki pieniężnej. Jeszcze kilka dni wcześniej wyceniali dwie podwyżki po 0,25 pkt proc. w ciągu roku, obecnie zakładają jeden taki ruch.
Wydaje się jeszcze za wcześnie, aby wskazywać, że inflacja w Polsce stanie się na tyle poważnym problemem, że obecny poziom stóp procentowych będzie niewystarczający – uważa Michał Stajniak.
Dla kredytobiorców oznacza to przede wszystkim odsunięcie perspektywy niższych rat. Nie widać jeszcze powodów do gwałtownego wzrostu oprocentowania, ale szybkie i zdecydowane cięcia stóp również zniknęły z podstawowego scenariusza.
Europa też ma problem z cenami
Inflacja w strefie euro wzrosła w lipcu do 2,9 proc. z 2,8 proc. miesiąc wcześniej. Najmocniej drożała energia – jej ceny były o 10 proc. wyższe niż przed rokiem.
Inflacja bazowa, czyli liczona z pominięciem najbardziej zmiennych cen, wyniosła według danych przywołanych przez XTB 2,5 proc. zamiast oczekiwanych 2,4 proc. To pozostawia Europejskiemu Bankowi Centralnemu możliwość podniesienia stóp we wrześniu, szczególnie gdyby paliwa nadal drożały.
Ostatni dzień lipca przyniósł więc wyraźną ulgę na giełdach, ale nie usunął najważniejszych zagrożeń. Inwestorzy znów kupują akcje technologiczne, a złoty korzysta na słabszym dolarze. Konsumenci i kredytobiorcy nadal muszą jednak liczyć się z wysokimi cenami paliw i brakiem szybkiej ulgi w oprocentowaniu kredytów.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.