Co za bzdury! Polacy dostają szału, jak słyszą, że zarabiają prawie 5000 zł miesięcznie
4839 złotych i 24 grosze wyniosło przeciętne wynagrodzenie w drugim kwartale tego roku – podał parę dni temu Główny Urząd Statystyczny. Dla gospodarki, ekonomistów, analityków i generalnie wszystkich, którzy zajmują się czymś, co ma związek z tak zwaną makroekonomią, kluczowe jest to, że to o siedem procent więcej niż rok temu. Płace zatem rosną, i to nawet szybciej niż ceny, bo inflacja jest poniżej 3 procent, czyli rosną także realnie i to wyraźnie, czyli wszystko gra. I tyle. Koniec.