Już nigdy nie będzie tak dobrze jak przed epidemią. Wirus zmroził Polakom portfele, a teraz je wydrenuje
Po czwartkowym odczycie produkcji przemysłowej w piątek GUS znowu uraczył nas kolejnymi informacjami ze sparaliżowanej epidemią gospodarki, informując tym razem o sprzedaży detalicznej w kwietniu. Ekonomiści są zgodni, że to koniec spadków. Niestety nie oznacza to końca złych wiadomości. Z koronakryzysu wszyscy wyjdziemy mocno poobijani. I sporo biedniejsi.
Polacy musieli zacisnąć pasa. Sprzedaż w sklepach załamała się. GUS podał najnowsze dane
9 proc. – tyle – jak wyliczył GUS – spadła sprzedaż detaliczna w marcu. Główny powód to oczywiście epidemia COVID-19 i lockdown: zamknięcie galerii handlowych.
Koszyk zakupowy Nielsena. Co tam zające z czekolady, zawitała do nas nowa wielkanocna tradycja
Na podstawie danych zebranych w polskich sklepach przed Wielkanocą Nielsen przedstawił preferencje zakupowe Polaków. I są niespodzianki, mniej kupiliśmy majonezu i łakoci, a to, co zaoszczędziliśmy, wydaliśmy na kiełbasę i… farbę do włosów.
Sprzedaż detaliczna rozwaliła system. Spadek po epidemii będzie bolesny
W cenach stałych sprzedaż wzrosła, przebijając oczekiwania analityków o 3,2 proc. W cenach bieżących wzrost wyniósł aż 9,6 proc. Produkcja budowlana skoczyła od 5,5 proc. Ekonomiści spodziewali się wzrostu zaledwie o 0,9 proc. W kolejnych miesiącach czeka nas jednak gwałtowne hamowanie.
PKB poleci na złamanie karku. Sorry, ale zakupy w Lidlu i Biedronce to za mało, żeby uratować gospodarkę
Zakupy w dyskontach nie uratują nam PKB. Co z tego, że sprzedaż detaliczna wzrosła w grudniu o 5,7 proc., skoro obciążenia nakładane na firmy prywatne powodują, że produkcja i inwestycje coraz bardziej gasną?