Gdy polscy przedsiębiorcy słyszą od rządu o wspieraniu biznesu, powinni najpierw sprawdzić, czy Ministerstwo Finansów nie szykuje im kolejnej podwyżki podatków. Jesteśmy bowiem świadkami sytuacji, w której małe firmy mają zapłacić znacznie więcej. Trudno się dziwić, że przedsiębiorcy apelują do prezydenta Karola Nawrockiego o weto dla kolejnego rządowego pomysłu.

Nie mam nic przeciwko temu, żeby państwo porządkowało rynek e-papierosów. Przeciwnie, na Bizblogu wielokrotnie pisaliśmy o lukach podatkowych, które pozwalają omijać akcyzę. Problem pojawia się wtedy, gdy w ramach tego porządkowania jednym przedsiębiorcom dokłada się nowych obciążeń, a innym nieoczekiwanie zdejmuje. Tak właśnie wygląda najnowszy spór o nowelizację ustawy o podatku akcyzowym. Sejm uchwalił ją 18 września, Senat przyjął bez poprawek sześć dni później. Teraz o przyszłości przepisów zdecyduje prezydent.
W piątek 9 października przedstawiciele Stowarzyszenia Obrony Praw Przedsiębiorców STOPP zorganizowali konferencję, podczas której zaapelowali do Karola Nawrockiego o zawetowanie ustawy. Zarzucają Ministerstwu Finansów nierówne traktowanie przedsiębiorców, złamanie wcześniejszych ustaleń dotyczących akcyzy i stworzenie mechanizmu, który uderzy przede wszystkim w polskie małe i średnie firmy.
Polski producent zapłaci więcej. Koncern dostaje korzystniejsze zasady
A zrozumieć, o co chodzi w tym sporze, trzeba przyjrzeć się dwóm grupom produktów. Pierwsza to płyny do e-papierosów, czyli tzw. e-liquidy. Druga to wymienne wkłady, nazywane podami.
Ministerstwo Finansów proponuje podniesienie akcyzy na płyny z obecnych 1,44 zł do 2,20 zł za mililitr od 1 stycznia 2027 r. To wzrost o prawie 53 proc. W przypadku popularnej butelki o pojemności 10 ml sam podatek zwiększy się z 14,40 zł do 22 zł.
Co więcej, zgodnie z wcześniej ustaloną mapą akcyzową stawka na 2027 r. miała wynosić 1,80 zł za mililitr. Ministerstwo postanowiło więc podnieść ją również ponad poziom, na który firmy wcześniej się przygotowywały.
Jednocześnie zmieniają się zasady opodatkowania wymiennych wkładów. Dotychczas określone konstrukcje podów mogły być traktowane jak e-papierosy i podlegać dodatkowej, 40-złotowej akcyzie. Nowa ustawa wyłącza same wkłady z definicji urządzeń objętych taką opłatą. Akcyza od znajdującego się w nich płynu pozostaje, podobnie jak podatek od odpowiednich urządzeń.
Dla sprzedawców wymiennych to istotna różnica. Dla polskich producentów płynów najważniejszą wiadomością jest kolejna podwyżka.
Przekładając to na liczby: w przypadku płynów do e-papierosów mamy do czynienia z podwyżką akcyzy o ponad 52 proc. (ze 1,44 zł na 2,20 zł za ml). Co istotne, jest to podwyżka ponad wcześniej planowaną mapę akcyzową, na którą branża dostosowywała swoje biznesy, kalkulacje zabezpieczeń, kontrakty z sieciami czy zakupy surowców – wskazuje mec. Krzysztof Rutkowski z kancelarii KDCP.
Ministerstwo Finansów zapomniało o własnej mapie akcyzowej?
W 2021 r. rząd przyjął mapę akcyzową, która miała zapewnić przedsiębiorcom przewidywalność podwyżek. Firmy wiedziały, jakich stawek mogą się spodziewać, i mogły odpowiednio planować działalność. Teraz okazuje się, że te ustalenia zostaną zmienione.
Najpierw wprowadzono opodatkowanie płynów, potem ustalono mapę drogową, a teraz w trakcie gry zmienia się zasady i podnosi stawki do drastycznych wartości – mówi Łukasz Miernik, przedsiębiorca i producent płynów do e-papierosów.
Trudno o lepszy przykład tego, jak podważa się zaufanie do państwa. Przedsiębiorca inwestuje w maszyny, zatrudnia pracowników, podpisuje kontrakty i planuje produkcję na podstawie obowiązujących regulacji, a potem dowiaduje się, że jego kalkulacje można wyrzucić do kosza, bo fiskus potrzebuje większych wpływów.
Tym bardziej, że wzrost akcyzy oznacza dla producentów nie tylko wyższy podatek. Firmy prowadzące składy podatkowe muszą również ustanawiać zabezpieczenia akcyzowe, które chronią interes fiskusa. Im wyższe potencjalne zobowiązania, tym większe mogą być wymagane zabezpieczenia.
Dla dużej korporacji to dodatkowa pozycja w finansowym zestawieniu. Dla niewielkiego producenta może oznaczać konieczność zamrożenia pieniędzy potrzebnych na surowce, pensje i bieżącą działalność.
Wiele małych polskich firm po prostu nie wytrzyma tego finansowo – konieczność podwojenia zabezpieczeń akcyzowych przy jednoczesnym spadku sprzedaży zamrozi ich płynność finansową – ostrzega Łukasz Miernik.
Szara strefa tylko czeka na kolejny prezent od fiskusa
Jest jeszcze jeden problem, o którym Ministerstwo Finansów powinno pamiętać, bo wydaje się, że chyba zapomniało. Szara strefa.
Na Bizblogu pisaliśmy już wielokrotnie o skali nielegalnego handlu e-papierosami. W przywoływanych wcześniej analizach Instytutu Fraunhofera szacowano, że nawet 58 proc. rynku może funkcjonować poza legalnym systemem podatkowym i kontrolnym.
To oczywiście szacunek, a nie wynik urzędowego spisu wszystkich transakcji. Jednak nawet jeżeli rzeczywista skala zjawiska jest mniejsza, trudno uznać problem za marginalny.
W kwietniu zwracałem uwagę na absurd sytuacji, w której państwo koncentrowało się na uszczelnianiu niewielkiego fragmentu rynku, choć znacznie większa część obrotu wymykała się skutecznej kontroli. Dziś sytuacja jest inna, bo nowelizacja obejmuje szeroką grupę urządzeń, ale pytanie o skuteczność walki z nielegalnym handlem pozostaje aktualne.
Podwyżka podatku zwiększa różnicę między ceną legalnego produktu a towarem oferowanym poza oficjalnym obiegiem. A płyny do e-papierosów, w przeciwieństwie do zaawansowanych urządzeń elektronicznych, są stosunkowo proste do wyprodukowania.
Płyny do e-papierosów są niezwykle wrażliwe na rozwój szarej strefy, ponieważ ich produkcja technologicznie jest relatywnie prosta – zauważa mec. Krzysztof Rutkowski.
Ekspert zwraca uwagę, że wysokie obciążenia podatkowe zwiększają opłacalność nielegalnej produkcji i importu. W jego ocenie nowelizacja może doprowadzić do dalszego ograniczenia legalnej sprzedaży, a zamiast oczekiwanych wpływów fiskus otrzyma jeszcze większy problem z egzekwowaniem podatku.
Nie twierdzę, że każda podwyżka akcyzy automatycznie oznacza rozwój przemytu. Ale trudno zignorować ekonomiczną zachętę do omijania podatku, kiedy legalny towar staje się wyraźnie droższy, a państwo już wcześniej miało kłopot ze skuteczną kontrolą rynku.
Polscy przedsiębiorcy proszą prezydenta o weto
Podczas konferencji STOPP Piotr Zieliński, prezes stowarzyszenia, podkreślał, że sprawa wykracza poza interes jednej branży.
Przedstawiliśmy petycję, która jest apelem o odciążenie polskich konsumentów oraz rozwój krajowego kapitału. Prosimy o jej uwzględnienie w oparciu o konstytucyjne zasady ochrony obywateli przed nadmiernym fiskalizmem, w trosce o ochronę polskiego sektora MŚP – mówił Piotr Zieliński.
Przedsiębiorcy podnoszą również problem tempa zmian. Ustawa przewiduje formalne wejście większości przepisów w życie po 14 dniach od ogłoszenia, choć ich stosowanie zostało odroczone o trzy miesiące. Wyższa stawka akcyzy na płyny ma natomiast obowiązywać od 1 stycznia 2027 r.
Nie oznacza to więc, że wszystkie nowe obowiązki zaczną działać po dwóch tygodniach. Nie zmienia to jednak faktu, że firmy muszą w krótkim czasie przygotować się do nowych zasad rozliczeń, zabezpieczeń i planowania produkcji.
Ministerstwo Finansów przedstawia nowelizację jako sposób na uporządkowanie rynku, ujednolicenie opodatkowania urządzeń i ograniczenie możliwości obchodzenia prawa. To cele, z którymi trudno polemizować. Problem polega na tym, że przedsiębiorcy oceniają nie tylko deklarowane intencje, lecz także konkretne skutki zmian.
Dlatego uważam, że prezydent powinien bardzo poważnie potraktować apel STOPP.
Nie chodzi bowiem o to, żeby państwo zrezygnowało z akcyzy, ale o to, żeby nie budowało systemu podatkowego, w którym polski producent musi coraz więcej płacić i ponosić coraz większe ryzyko, podczas inni korzystają na zmianie definicji produktu.
Rząd tak często mówi o wspieraniu polskich przedsiębiorców, że najwyższy czas zacząć sprawdzać te deklaracje na konkretnych ustawach.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.