REKLAMA

Pilates zamiast siłowni. Chcą przemeblować rynek kart sportowych

Już od lat firmowa karta sportowa jest standardowym benefitem pracowniczym. Daje dostęp do siłowni i basenu, ale bardziej zaawansowane ćwiczenia, jak pilates na reformerach, Hyrox czy padel zwykle wymagają dopłat albo osobnego karnetu. Teraz - dla pokolenia Z i młodszych millenialsów, których nudzi rutyna jednej siłowni - powstała aplikacja dająca dostęp do “aktywności premium”.

Pilates zamiast siłowni. Chcą przemeblować rynek kart sportowych
REKLAMA

Właśnie ta “rutyna jednej siłowni” zainspirowała Jakuba Witowskiego i Mateusza Sieńczuka do stworzenia aplikacji BodyVibes. W nieco ponad dwa lata zbudowali platformę, która współpracuje już ze 170 studiami w Warszawie i Krakowie.

REKLAMA

Witowski, który pracował w bankowości inwestycyjnej w Szwajcarii i w BCG w Berlinie, tłumaczy, że BodyVibes celuje w inną grupę niż Multisport, Medicover Sport czy PZU Sport. Karty te to przede wszystkim benefity pracownicze: dostajesz je od pracodawcy albo wcale. BodyVibes kupuje się samemu, w aplikacji, a oferta obejmuje segment średni i premium: reformery, pilates, Hyrox, padel czy saunę.

To zdecydowanie zakup indywidualny, a nie karnet od pracodawcy. Mamy zresztą bardzo dużo osób, które równolegle korzystają z tradycyjnej karty sportowej, ponieważ my oferujemy zupełnie inny wachlarz zajęć - mówi Witowski.

REKLAMA

Od zagranicznych konkurentów, takich jak ClassPass czy Urban Sports Club, ma odróżniać go dopasowanie do polskich realiów: ceny uwzględniające lokalne zarobki i integracje z systemami rezerwacji używanymi przez polskie studia.

REKLAMA

Ceny mają być niższe nawet o połowę

Model rozliczeń opiera się na stałych stawkach przypisanych do kategorii zajęć, na przykład osobno dla zajęć grupowych i treningów na reformerach. Studio dostaje określoną kwotę za każde wejście użytkownika, bez opłat wstępnych i stałych. 

Działamy dla studiów jak kanał sprzedaży. Bierzemy na siebie całą pracę związaną z pozyskaniem klienta - wyjaśnia Witowski.

REKLAMA

Niższe ceny subskrypcji, sięgające według założycieli nawet 50 proc. w porównaniu z pojedynczymi wejściami, mają wynikać z wolumenu i przewidywalności: użytkownicy kupują pakiety z góry, coraz częściej na 6 i 12 miesięcy.

Pozostaje pytanie o kanibalizację własnych karnetów studiów. Założyciele odpowiadają limitami wejść do pojedynczego miejsca w każdym pakiecie. Jeśli ktoś ćwiczy stale w jednym klubie, platforma sama zachęca go do zakupu karnetu bezpośrednio u partnera.

REKLAMA

Według Witowskiego rezygnacje ze współpracy zdarzają się rzadko i dotyczą mniej niż 10 proc. partnerów rocznie. Większość sieci to niezależne, często rodzinne studia butikowe, ale BodyVibes wchodzi też do większych graczy: niedawno podpisał umowę z ActiveZone, która obejmuje ponad 13 lokalizacji w Warszawie.

BodyVibes deklaruje około 3 mln zł rocznych przychodów (ARR)

Nie znamy jednak liczby użytkowników, wskaźnika odejść ani rentowności. Witowski podkreśla, że spółka mocno inwestuje we wzrost, a ofertę zmienia niemal co tydzień. Nie ujawnia też wyceny ani struktury udziałowców.

REKLAMA

Wśród ponad 20 aniołów biznesu, którzy wspierają spółkę, są menedżerowie związani z Google, Allegro, McKinsey i BCG. Witowski zaznacza przy tym, że firma nie zamknęła się na fundusze VC: od początku zależało im na inwestorach wnoszących doświadczenie operacyjne i wiedzę o marketplace'ach.

BodyVibes stawia na influencerów

Co miesiąc z platformą współpracuje ponad 110 osób, które publikują ponad 200 filmów.

REKLAMA

Nie chcemy, żeby reklamowali tylko aplikację. Chcemy, żeby pokazywali, jak świetne są studia sportowe, prowadzący je ludzie i sama atmosfera zajęć. Kiedy ktoś zobaczy, że zajęcia na reformerze albo trening Hyrox to coś dla niego, produkt rośnie naturalnie. To dla nas także sposób, aby dać partnerom widoczność, na którą sami często nie mieliby budżetu - wyjaśnia szef startupu.

Firma intensywnie bada też własnych klientów, także tych, którzy odchodzą: w ciągu ostatnich sześciu tygodni przeprowadziła ponad 120 rozmów, korzystając m.in. z platformy Reason8, gdzie bot oparty na ElevenLabs rozmawia z użytkownikami. Wnioski posłużyły do przygotowania nowego modelu biznesowego, bez żadnych dodatkowych opłat.

REKLAMA

Cel: ponad tysiąc obiektów

W kolejnym etapie rozwoju BodyVibes planuje rozbudowę sieci do ponad 1000 obiektów i rozważa ekspansję na kolejne rynki Europy Środkowo-Wschodniej.

Jest nas około 15 osób podzielonych między obszary partnerstw, growth i technologii. Świadomie budujemy mały, zgrany zespół i dużo automatyzujemy – także za pomocą AI – zamiast skalować się liczbą etatów - dodaje przedsiębiorca.

REKLAMA

W planach na dalszy rozwój są funkcje społecznościowe, integracja z urządzeniami noszonymi i personalizacja.

Chcemy też, żeby BodyVibes był dostępny tam, gdzie ludzie coraz częściej szukają informacji. Wystarczy zapytać ChatGPT albo Claude'a „gdzie mogę iść jutro rano na pilates na Mokotowie?" i od razu zarezerwować miejsce - podsumowuje Witowski.

Karol Kopańko
Redaktor

Dyżurny spec Bizbloga od startuperii, botów, kryptokasy i wszelakich fanaberii szejków. Specjalista nowych technologii z doświadczeniem ze starych mediów. Zajmuje się opisywaniem sukcesów i porażek startupów, rozwojem rynku kryptowalut i cyfrowych finansów. Autor dwóch książek „Bitcoin. Złoto XXI wieku” i „Polski e-sport”. Publikował w „Pulsie Biznesu” i „Gazecie Wyborczej”, w „CD-Action”, „Newsweeku”, „Gościu Niedzielnym” i „Wprost”. Współtworzył Sondę 2. Uczestnik Intel Extreme Master 2021, komentował wydarzenia technologiczne dla TVN, Polsatu i Tok FM. Teraz krąży gdzieś między Rijadem a Abu Zabi.

REKLAMA
REKLAMA