Odkładanie wizyty u lekarza generuje długi. Zwłaszcza u dentysty

Ponad jedna trzecia Polaków nie ma w swoim budżecie miejsca na wizyty medyczne, jeśli nie są one pilnie potrzebne. Nawet 10 mln osób może odkładać leczenie stomatologiczne na później, które pozostawione bez odpowiedniej opieki szybko prowadzi do narastania niewidzialnego długu zdrowotnego. Nieleczone problemy we wczesnym stadium szybko się rozwijają, generując w przyszłości znacznie wyższe koszty leczenia.

Ukraińcy żerują na polskich lekarzach? Szok, bo to my leczymy się za ich pieniądze

Z niedawno opublikowanego raportu autorstwa UCE RESEARCH i Implant Medical wynika, że ponad jedna trzecia dorosłych Polaków (36,9 proc.) rezygnuje z wizyty u dentysty, ponieważ nie dysponuje odpowiednimi środkami. Rezygnacja z prywatnego leczenia stomatologicznego rzadko ma jednak charakter definitywny. Pacjenci częściej odkładają wizytę niż całkowicie porzucają wizytę, a nieleczone problemy zdrowotne prędzej czy później dadzą o sobie znać.

Ten mechanizm w ekonomice zdrowia określany jest jako tzw. dług zdrowotny, czyli sytuacja, w której pozorne oszczędności pacjenta prowadzą do wielokrotnie wyższych kosztów w przyszłości. Każdy etap odroczenia leczenia oznacza nie tylko pogorszenie stanu zdrowia, ale również wzrost kosztów terapii – komentują analitycy z UCE RESEARCH.

Najbardziej narażone grupy

Według raportu największy odsetek rezygnacji z leczenia dotyczy osób w wieku 18–34 lat oraz seniorów powyżej 65. roku życia. W przypadku młodszych pacjentów główną barierą są koszty życia, w tym wydatki mieszkaniowe oraz brak stabilności finansowej. W grupie seniorów problem wynika z rosnących potrzeb zdrowotnych, które kolidują z ograniczonymi dochodami. W efekcie świadczenia stomatologiczne schodzą na dalszy plan.

Do tego dochodzą koszty pośrednie, takie jak absencje chorobowe, spadek produktywności oraz obniżenie jakości życia. W skali makroekonomicznej oznacza to, że problem stomatologiczny staje się jednocześnie problemem gospodarczym. Każda nieleczona zmiana może generować koszty rozproszone w wielu obszarach systemu.

Odkładane leczenie ma swoją cenę

Skala rezygnacji z leczenia stomatologicznego wymagającego prywatnego finansowania pokazuje, że problem przestał mieć charakter jednostkowy i zaczyna przyjmować wymiar systemowy. W przeliczeniu na populację może on dotyczyć nawet 10 mln dorosłych Polaków, co oznacza, że znaczna część społeczeństwa funkcjonuje poza systemem regularnej opieki stomatologicznej. Eksperci szacują, że około 10 proc. nieleczonych pacjentów będzie w kolejnych latach wymagało dodatkowych zabiegów, których koszt wynosi od 2 do 4 tys. zł na osobę.

Z punktu widzenia ekonomiki zdrowia kluczowe są różnice kosztowe pomiędzy wczesnym sięganiem po pomoc medyczną a leczeniem powikłań. Niewielkie leczenie zachowawcze jest relatywnie tanie, natomiast endodoncja, ekstrakcje oraz odbudowa protetyczna lub implantologiczna oznaczają wielokrotnie wyższe koszty, często liczone w tysiącach złotych za jeden ząb – wyjaśnia dr n. med. Piotr Przybylski, współautor raportu z kliniki Implant Medical.

Natasza Żukowska
Redaktor