REKLAMA

O czym myślą Polacy o drugiej w nocy?

Noc to czas regeneracji. Jednak gdy dni mijają nam w pośpiechu, a głowę zaprzątają codzienne obowiązki, dopiero po zmroku znajdujemy przestrzeń na własne myśli, czy tego chcemy, czy nie. Wszystko, co wcześniej ignorowaliśmy, sprawia, że dopada nas bezsenność.

O czym myślą Polacy o drugiej w nocy?
REKLAMA

10 października obchodziliśmy Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego, który przypomina, że dobrostan psychiczny to coś więcej niż brak zaburzeń. Choć dotyczy każdego z nas, często zaczynamy o niego dbać dopiero w chwili kryzysu. Gdy codzienność staje się przytłaczająca, odbija się to na naszej psychice, jednak pierwsze sygnały często bagatelizujemy, uznając je za coś powszechnego. Takim przykładem może być gonitwa myśli o drugiej w nocy, kiedy codzienne troski nie pozwalają nam zasnąć.

REKLAMA

Aby przybliżyć ten problem powstała kampania zorganizowana przez platformę pleso, oferującą terapię online, z okazji Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego. Z jej usług skorzystało już 45 tys. osób, które mogły uzyskać pomoc setek zweryfikowanych terapeutów.

Co rozkminiasz o 2 w nocy?

Kampania „Bezpieczne miejsce na Twoje myśli o 2.00 w nocy” przez trzy tygodnie zbierała nocne rozkminy uczestników. Dane gromadzono zarówno offline, za pośrednictwem pop-upu w centrum Warszawy, jak i online, poprzez formularz, w którym można było podzielić się własnymi przemyśleniami. Odpowiedzi układały się w dość spójny obraz. Kiedy wszystko cichnie i wreszcie możemy na chwilę zwolnić, myśli zaczynają krążyć wokół spraw, na które w ciągu dnia nie było czasu. Niekiedy prowadzą nas w najciemniejsze zakamarki własnej psychiki. Właśnie wtedy dają o sobie znać osobiste zmartwienia.

REKLAMA

Aż 77 proc. badanych wskazało, że ich nocne myśli dotyczą własnego życia, relacji, pracy i studiów. Dla porównania, zaledwie 4 proc. rozmyśla o wiadomościach, polityce i wydarzeniach na świecie. Prawie połowa wszystkich nocnych tematów koncentruje się wokół zaledwie czterech, ściśle powiązanych obszarów życia osobistego. Najczęściej pojawia się wśród nich poczucie własnej wartości. Aż 13 proc. wszystkich zebranych myśli dotyczy obawy, że zostajemy w tyle za innymi.

Drugim najczęstszym motywem jest samotność. Ukryty, ale uporczywy lęk, który potrafi towarzyszyć nam nawet wtedy, gdy nie jesteśmy sami. Osoby dzielące się takimi przemyśleniami często czują się samotne wśród znajomych, partnerów czy członków rodziny.

REKLAMA

Na trzecim miejscu znalazły się lęki związane z pytaniami „a co jeśli?” i czarnymi scenariuszami. Wśród badanych, którzy wskazali ten problem, 38 proc. podkreśliło, że zmaga się przede wszystkim z nadmiernym analizowaniem sytuacji. Wciąż odtwarzali możliwe scenariusze, nawet te zupełnie nierealne, a z czasem zaczynali traktować je tak, jakby miały się wydarzyć. To mechanizm silnie związany z także z katastrofizmem, napędzanym między innymi strachem przed chorobą, śmiercią czy utratą bliskich.

Strach ma wielkie oczy

Praca to jeden z najczęściej wymienianych powodów do zmartwień. Dane Eurostatu pokazują, że w 2025 roku Polacy pracowali średnio 38,7 godziny tygodniowo, podczas gdy średnia unijna wynosiła 36 godzin. Trudno się więc dziwić, że sprawy zawodowe zajmują tak dużą część naszych myśli. Nadmiar obowiązków nie znika wraz z końcem dnia. Wręcz przeciwnie, nocą wracamy do listy zadań na jutro, przypominamy sobie o pilnych sprawach i zastanawiamy się, czy ze wszystkim zdążymy. Takie myśli wskazała jedna trzecia respondentów. Pojawiały się również wątpliwości, czy jesteśmy we właściwym miejscu zawodowym, obawy o przyszłość i strach przed porażką.

REKLAMA

Po zmroku nawet drobiazgi potrafią urastać do rangi poważnych problemów. Wracamy pamięcią do niewypowiedzianego „cześć”, komentarza sprzed lat czy niezręcznej sytuacji, którą jak nam się wydaje, mogliśmy rozegrać inaczej. Takie wspomnienia potrafią uporczywie powracać i nie dają o sobie zapomnieć.

Jak wynika z badania, nocne rozmyślania nie zawsze przybierają rozbudowaną formę. Obawy związane z pracą bywają wyrażane zaledwie jednym słowem, a większość wpisów liczy od trzech do pięciu słów. Są jednak tematy, które skłaniają do dłuższych refleksji. Samotność, życie uczuciowe i poczucie własnej wartości potrafią uruchomić znacznie dłuższy wewnętrzny monolog. Myśli o samotności dwukrotnie częściej niż przeciętnie przeradzają się w długie wyznania, w których wciąż wracamy do tych samych obaw.

REKLAMA

Problem pojawia się wtedy, gdy zamiast znaleźć rozwiązanie, wpadamy w błędne koło analizowania. Jeśli przez kolejne tygodnie wracamy do tego samego problemu, coraz trudniej ocenić, czy rzeczywiście posuwamy się naprzód. Możemy też dojść do momentu, w którym nasze obawy zaczynają żyć własnym życiem, a związek z rzeczywistością staje się coraz słabszy.

Noc może sprawić, że obawy z codziennego życia wydają się bardziej intensywne, ponieważ nasza zdolność regulowania emocji maleje, a negatywne myśli stają się trudniejsze do odepchnięcia – Łukasz Polikowski, polski YouTuber zajmujący się zdrowiem psychicznym i terapią oraz ambasador pleso.

REKLAMA

Przerwa w udręce

Nie wszyscy wyrażamy swoje myśli w ten sam sposób. W głowie potrafimy bez końca rozwijać kolejne wątki i rozważać dziesiątki możliwych scenariuszy. Kiedy jednak przychodzi moment, by przelać je na papier lub ekran, często zostaje z nich samo sedno. Co ciekawe, wpisy internetowe bywają dłuższe i bardziej refleksyjne niż notatki odręczne, które częściej przybierają krótką, bezpośrednią formę. Może to sugerować, że sposób wyrażania obaw zależy nie tylko od tego, co przeżywamy, lecz także od przestrzeni i poczucia prywatności, jakie mamy, by o tym opowiedzieć.

Nie wszystkie zebrane myśli wyrażają jednak udrękę. Choć nocne rozmyślania często kojarzą się z niepokojem i zwątpieniem w siebie, co dwunasta notatka – około jedna na dwanaście – zawierała elementy humoru i absurdu.

REKLAMA
Natasza Żukowska
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA