Nowa skala podatkowa uchwalona. 22 mln Polaków obejdzie się smakiem, co 14. zyska 3600 zł
Nawet 3600 zł rocznie mają zaoszczędzić podatnicy na zmianie skali PIT przyjętej przez Sejm. Jednak osoby, których dochody nie przekraczają obecnego progu podatkowego, na samej tej zmianie nie zyskają. Według wyliczeń inFaktu pracownik zarabiający 12 tys. zł brutto miesięcznie zaoszczędzi średnio około 21 zł miesięcznie. Pełna korzyść pojawi się przy pensji około 14,8 tys. zł brutto.

Sejm uchwalił 22 października nowelizację przepisów o PIT i CIT. Za ustawą zagłosowało 240 posłów, przeciw było 58, a 135 wstrzymało się od głosu. Zmiany mają obowiązywać od 1 stycznia 2027 r., ale proces legislacyjny jeszcze się nie zakończył. Ustawą musi zająć się Senat, a następnie potrzebny będzie podpis prezydenta.
Nowa skala PIT. Trzy stawki zamiast dwóch
Przyjęta przez Sejm reforma podnosi granicę pierwszego przedziału skali ze 120 tys. do 130 tys. zł rocznie. Do tej wysokości nadal ma obowiązywać stawka 12 proc. Pojawi się też nowy przedział: część podstawy opodatkowania powyżej 130 tys. do 150 tys. zł zostanie objęta stawką 24 proc. Najwyższa, 32-proc. stawka ma dotyczyć dopiero nadwyżki ponad 150 tys. zł.
Progi odnoszą się do rocznej podstawy opodatkowania, a nie wynagrodzenia brutto. W przypadku etatowca znaczenie mają więc m.in. odliczane składki społeczne i koszty uzyskania przychodu. Wyższa stawka obejmuje przy tym wyłącznie nadwyżkę ponad próg.
Według rządowych szacunków przebudowa skali ma przynieść korzyści około 3,5 mln podatników. Maksymalna oszczędność wyniesie 3600 zł rocznie.
Kto dostanie 3600 zł, a kto nie zyska nic
Jak wyjaśnia Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy inFaktu, korzyść pojawia się dopiero po przekroczeniu obecnej granicy 120 tys. zł rocznej podstawy opodatkowania. W przedstawionych przez niego wyliczeniach dla pracownika etatowego odpowiada to pensji około 11,9 tys. zł brutto miesięcznie.
Na zmianach skorzysta około 3,5 mln podatników. Ta liczba robi wrażenie, ale gdy zestawimy ją ze 25,6 mln rozliczającymi się według skali, to się okaże, że to zaledwie 14 proc.
Piotr Juszczyk z inFaktu wyliczył, że przy wynagrodzeniu 12 tys. zł brutto oszczędność wyniesie średnio około 21 zł miesięcznie. Przy 13 tys. zł brutto będzie to około 177 zł, czyli mniej więcej 2,1 tys. zł rocznie. Pracownik zarabiający 10 tys. zł brutto na samej zmianie skali nie zyska. 3600 zł oszczędności osiągnie podatnik z roczną podstawą opodatkowania wynoszącą co najmniej 150 tys. zł. To średnio 300 zł miesięcznie w skali roku, a nie gwarantowana podwyżka każdej wypłaty o taką kwotę.
– Korzyść rośnie tylko do dochodu 150 tys. zł, a dalej się zatrzymuje. Te same 3,6 tys. zł rocznie dostanie więc zarówno osoba zarabiająca ok. 15 tys. zł brutto miesięcznie, jak i ta, która zarabia kilka razy więcej – wskazuje Juszczyk.
Na maksymalną oszczędność składają się dwa elementy: 2000 zł dzięki objęciu dodatkowych 10 tys. zł stawką 12 zamiast 32 proc. oraz 1600 zł dzięki opodatkowaniu kolejnych 20 tys. zł stawką 24 zamiast 32 proc.
– Dlatego nie nazywałbym jej wsparciem całej klasy średniej. To przede wszystkim ulga dla osób, które w ostatnich latach przez zamrożony próg wpadły w 32 proc. podatku – ocenia ekspert inFaktu.
Progi mają rosnąć wraz z inflacją
Według informacji przedstawionych przez Juszczyka Sejm przyjął również poprawkę wprowadzającą od 2028 r. automatyczną waloryzację progów podatkowych o wskaźnik inflacji. Ekspert uważa ją za istotniejszą od samego wprowadzenia pośredniej stawki.
– Moim zdaniem to ważniejsza zmiana niż sama stawka 24 proc. Od lat powtarzam, że bez automatycznej indeksacji każda taka reforma jest leczeniem objawów – komentuje.
Jak argumentuje, przy zamrożonych progach nominalny wzrost wynagrodzenia może powodować wejście w wyższą stawkę również wtedy, gdy podwyżka jedynie rekompensuje wzrost cen. Indeksacja miałaby ograniczyć ten mechanizm.
Ulga w PIT, ograniczenia w ryczałcie
Pakiet zawiera także zmiany dotyczące przedsiębiorców. Utrzymano obniżenie limitu przychodów uprawniającego do ryczałtu z 2 mln do 250 tys. euro. Według przytoczonych przez eksperta szacunków Ministerstwa Finansów prawo do tej formy rozliczeń straci około 43 tys. przedsiębiorców.
Juszczyk zwraca też uwagę, że Sejm wykreślił planowaną podwyżkę CIT z 19 do 22 proc. dla największych firm. Według jego analizy oznacza to usunięcie źródła wpływów szacowanych na około 6,2 mld zł w 2027 r. Bilans całego pakietu miałby przez to zmienić się z około 2,6 mld zł nadwyżki na około 3,6 mld zł ubytku dla finansów publicznych.
– Rząd będzie musiał powiedzieć, czym tę lukę zastąpi – ocenia doradca podatkowy inFaktu.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.