REKLAMA

Nie bój się kontroli z ZUS-u. Chyba że ZUS właśnie przysłał kontrolę

Nie ma powodu panikować, że ZUS nagle zapuka do drzwi każdej firmy. Kontroli jest dziś dużo mniej niż kilka lat temu. Problem zaczyna się wtedy, gdy urzędnicy wybiorą właśnie ciebie. W ponad 90 proc. kontroli przeprowadzonych w tym roku ZUS znalazł bowiem nieprawidłowości. Przypadek? Niekoniecznie. Zakład coraz dokładniej typuje firmy, w których wcześniej dostrzegł ryzyko błędów.

jak przygotować firmę na kontrolę ZUS
REKLAMA

Od stycznia do sierpnia 2026 r. ZUS przeprowadził 20 529 kontroli płatników składek. Nieprawidłowości wykryto w 18 495 przypadkach. Skuteczność? 90,1 proc. To nie koniec. W 15 697 kontrolach wykryte błędy dotyczyły rozliczeń i to na aż 373,3 mln zł. Z tego aż 369,6 mln zł (99,1 proc.!) dotyczyło nieprawidłowego naliczania składek na ubezpieczenia społeczne.

REKLAMA

ZUS kontroluje rzadziej, ale trafia celniej

Jeszcze kilka lat temu ZUS przeprowadzał o wiele więcej kontroli. W 2017 r. było ich ponad 60,8 tys., a rok później blisko 59 tys. W 2017 r. błędy stwierdzano w 65 proc. kontroli. Dziś ten odsetek przekracza 90 proc. To oznacza, że ZUS nie chodzi już po firmach szerokim frontem. Coraz większe znaczenie ma wcześniejsze typowanie tych płatników, u których ryzyko problemów jest największe.

Dane za 8 miesięcy 2026 r. pokazują, że skuteczna analiza ryzyka pozwala ograniczać liczbę kontroli przy jednoczesnym zwiększaniu ich skuteczności – mówi Szymon Kasprowski, główny inspektor kontroli ZUS. – Dzięki temu działania kontrolne koncentrują się przede wszystkim tam, gdzie ryzyko wystąpienia nieprawidłowości jest największe.

REKLAMA

Jeśli ZUS przychodzi, to zwykle ma jakiś trop

Zakład korzysta z informacji zgromadzonych we własnych systemach, analizy danych i modeli ryzyka. Sięga często po dane z rejestrów publicznych. Dzięki temu może zawężać kontrole do tych firm, w których coś wcześniej wzbudziło podejrzenia.

Nie oznacza to oczywiście, że samo wszczęcie kontroli przesądza o winie przedsiębiorcy. Statystyka pokazuje jednak bardzo wyraźnie, że typowanie jest dziś znacznie skuteczniejsze niż kilka lat temu.

REKLAMA

Potwierdzają to także pieniądze. W 2017 r. średni wynik finansowy jednej kontroli wynosił około 6 tys. zł. Obecnie przekracza 18 tys. zł. ZUS wylicza więc, że pojedyncza kontrola przynosi dziś przeciętnie około trzykrotnie większy efekt finansowy niż dziewięć lat temu.

Na co ZUS patrzy szczególnie uważnie

Z komunikatu Zakładu wynika, że inspektorzy często znajdują problemy przy zbiegu tytułów do ubezpieczeń społecznych, zaniżaniu podstawy wymiaru składek czy rozliczaniu osób, które formalnie pracują w innej formule, ale faktycznie wykonują pracę dla własnego pracodawcy. Na radarze są też różne formy zatrudnienia wykorzystywane po to, aby uniknąć płacenia składek.

REKLAMA

ZUS zwraca baczną uwagę na:

  • rynek pracy platformowej oraz firmy z dużą rotacją pracowników i szerokim wykorzystaniem umów cywilnoprawnych,
  • transport międzynarodowy, pośrednictwo pracy i usługi ochroniarskie, gdzie ostatnio nieprawidłowości pojawiały się szczególnie często.
REKLAMA

Nie każda nieprawidłowość oznacza kombinowanie

Wysoka skuteczność kontroli nie oznacza, że ZUS łapie wyłącznie firmy świadomie unikające składek. Sam Zakład przyznaje, że większość wykrywanych nieprawidłowości wynika z błędów przy zgłaszaniu do ubezpieczeń albo ustalaniu podstawy wymiaru składek. Chodzi m.in. o spóźnione zgłoszenia, pomyłki rachunkowe czy błędy w dokumentacji.

Takie problemy zwykle można szybko naprawić. Przedsiębiorca musi złożyć dokumenty korygujące i uregulować ewentualne należności.

REKLAMA

To z jednej strony uspokajająca wiadomość, ale z drugiej nowe dane pokazują, że kontrola ZUS coraz rzadziej jest przypadkową wizytą. Jeżeli inspektorzy wybierają konkretną firmę, to bardzo często mają już powód, żeby przyjrzeć się jej bliżej.

Fot. Lukas Plewnia/Flickr.com/CC BY-SA 2.0

Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.

REKLAMA
REKLAMA