REKLAMA

Spodziewałam się, że przez te ceny przestaniemy jeść mięso. Nie doceniłam Polaków

Patrzę na najnowsze dane i widzę, że Polacy potrafią ciąć wydatki na mięso na wiele sposobów, byle tylko z niego nie rezygnować. Kupujemy mniejsze porcje, tańsze gatunki, polujemy na promocje i częściej wybieramy marki własne. Ale samo mięso pozostaje niemal nietykalne – co najmniej raz w tygodniu sięga po nie blisko 85 proc. dorosłych Polaków, a całkowicie zrezygnowało z niego zaledwie 2,5 proc.

Lobby mięsne zaraz zaatakuje w internecie

Spożycie mięsa i jego przetworów utrzymuje się wciąż na wysokim poziomie – wynika z badania „Konsumpcja mięsa i wędlin wśród Polaków. Edycja 2026”, autorstwa UCE Research, Grupy Blix i Proxi.cloud. Aż 84,9 proc. Polaków spożywa mięso i wędliny co najmniej raz w tygodniu. Z tej grupy 24 proc. robi to codziennie, połowa kilka razy w tygodniu, a 10 proc. raz w tygodniu. Najczęściej po mięso sięgają osoby w wieku 35-44 lat – 31,8 proc. Przy czym mężczyźni deklarują codzienną konsumpcję znacznie częściej niż kobiety. To akurat mnie nie dziwi.

Eksperci zaznaczają, że to, jak Polacy konsumują te produkty, wpływa na to, jak robimy zakupy – na to co wkładamy do koszyka zakupowego, częstotliwość wizyt w sklepie oraz sposób komponowania śniadań, obiadów i kolacji.

Dane z raportu potwierdzają również trwałość tych nawyków, ponieważ Polacy raczej niechętnie rezygnują z mięsa lub zastępują je produktami roślinnymi. Częstszym przypadkiem jest zmienianie rodzaju kupowanego mięsa, jego jakości, gramatury lub miejsca zakupu, ale sama kategoria pozostaje silnie zakorzeniona w codziennym jadłospisie, co wynika przede wszystkim z podłoża kulturowego i pokoleniowego w Polsce.

Zmiany nawyków nie oznaczają rezygnacji

Konsumenci częściej szukają tańszych rodzajów mięsa, wybierają marki własne, zmniejszają wielkość porcji, ograniczają droższe wyroby lub kupują w czasie akcji rabatowych. Mogą też przenosić część wydatków z produktów premium na podstawowe. Oznacza to, że presja cenowa zmienia przede wszystkim strukturę zakupów, a dopiero w dalszej kolejności samą obecność mięsa w diecie – podkreśla Mateusz Chołuj, współautor raportu z Proxi.cloud.

Ponadto eksperci z Grupy Blix informują, że w ostatnich latach zmienia się sposób kupowania analizowanych produktów. Potwierdzają to zarówno dane behawioralne, jak i deklaratywne, ujęte w niniejszym raporcie. Choć zdecydowana większość respondentów utrzymuje wysoką częstotliwość spożycia, widać wyraźne rozproszenie. Część konsumentów przesunęła się do kategorii kupujących rzadziej: 7,2 proc. z nich kupuje kilka razy w miesiącu, 1,2 proc. raz na kwartał, a 1,5 proc. kupuje tylko okazjonalnie.

Współautor raportu Krzysztof Łuczak sugeruje, że reakcją na rosnące ceny nie jest rezygnacja z zakupów, lecz jej racjonalizacja. Wyjaśnia, że dla wielu z nas rozwiązaniem stają się rzadsze, ale bardziej przemyślane zakupy, mniejsze porcje dopasowane do bieżącego zużycia oraz świadome zastępowanie droższych gatunków. Co w praktyce często oznacza rosnące znaczenie porównywania cen między sklepami i markami.

Wegetarianizm to dalej nisza

Z raportu wynika również, że tylko 2,5 proc. respondentów deklaruje całkowitą rezygnację z mięsa i wędlin. Analitycy podkreślają, że wynika to przede wszystkim z głęboko zakorzenionego w codziennym sposobie odżywiania. Usunięcie mięsa z jadłospisu wymagałoby istotnej zmiany nawyków, przepisów, sposobu planowania posiłków, a nawet dotychczasowego miejsca zakupów, gdyż w lokalnych sklepach dobrych alternatyw nadal brakuje.

Tak niski odsetek wskazuje, że dominującym modelem zmiany jest raczej ograniczanie niż pełne wykluczenie mięsa. Jest to rozwiązanie łatwiejsze do pogodzenia z dotychczasowymi nawykami, tradycją rodzinną, preferencjami innych domowników i sposobem organizacji posiłków. Całkowita rezygnacja zwykle wymaga silniejszej motywacji, większej zmiany stylu życia i przebudowy codziennych praktyk – stwierdza Mateusz Chołuj.

Zrezygnowanie z mięsa może nadal nie być najbardziej oszczędną opcją. W sytuacji pogorszenia kondycji finansowej Polacy raczej będą ograniczać wydatki niż całkowicie z rezygnować z produktów zwierzęcych. Część utrzyma dotychczasową częstotliwość zakupów, ale obniży ich wartość, podczas gdy inni będą kupować mięso rzadziej, pozostając przy preferowanej jakości.

Natasza Żukowska
Redaktor