Meta chce produkować własne procesory do sztucznej inteligencji, Micron wykłada kolejne miliardy na amerykański łańcuch dostaw, a akcje SK Hynix wystrzeliły podczas debiutu na Nasdaq. Te wydarzenia tylko pozornie nie mają ze sobą związku. Razem pokazują, że wyścig AI wchodzi w nową fazę. Najwięksi gracze nie zamierzają wydawać mniej. Chcą jednak lepiej kontrolować, na co wydają pieniądze i kto zarabia na boomie.

Przez ostatnie lata największym beneficjentem rozwoju sztucznej inteligencji była Nvidia. Technologiczne koncerny kupowały tysiące jej procesorów, budowały gigantyczne centra danych i przeznaczały dziesiątki miliardów dolarów na zwiększanie mocy obliczeniowej.
Teraz największe firmy coraz częściej dochodzą do wniosku, że nie chcą być wyłącznie klientami producentów chipów. Chcą projektować własne układy, dostosowane do konkretnych modeli i usług.
Meta zamierza we wrześniu rozpocząć produkcję własnego procesora AI o nazwie kodowej Iris. Układ powstał przy współpracy z Broadcomem, a za jego produkcję ma odpowiadać TSMC. Meta chce dzięki niemu obniżyć koszty, zwiększyć kontrolę nad infrastrukturą oraz częściowo ograniczyć zależność od zewnętrznych dostawców procesorów.
Nie oznacza to jednak, że spółka Marka Zuckerberga zamierza zakręcić kurek z pieniędzmi płynącymi do sektora AI. Meta nadal zwiększa moce swoich centrów danych i według informacji Reutersa może w tym roku przeznaczyć na infrastrukturę sztucznej inteligencji nawet 145 mld dol.
Ruch Mety nie pokazuje, że świat dysponuje zbyt dużą mocą obliczeniową. Pokazuje raczej, że największe firmy chcą zarządzać nią bardziej efektywnie i jednocześnie budować nowe źródła przewagi konkurencyjnej – zauważa Mikołaj Sobierajski, analityk rynku akcji XTB.
Wielka technologia chce odzyskać kontrolę
Meta nie zaczyna tej rewolucji. Alphabet od lat rozwija układy TPU, Amazon projektuje własne procesory Trainium i Inferentia, a Microsoft również pracuje nad autorskimi rozwiązaniami dla sztucznej inteligencji.
Decyzja właściciela Facebooka i Instagrama może jednak przyspieszyć ten proces. Jeżeli własne układy pozwolą znacząco ograniczyć koszty obsługi modeli AI, inni gracze znajdą się pod jeszcze większą presją, aby rozwijać podobne rozwiązania.
Nie musi to oznaczać szybkiego końca dominacji Nvidii. Najbardziej zaawansowane procesory graficzne nadal są podstawą ogromnej części infrastruktury wykorzystywanej do trenowania modeli AI. Budowa własnego chipu również nie oznacza pełnej niezależności. Meta nadal potrzebuje partnerów odpowiadających za projektowanie, produkcję oraz dostawy komponentów.
Zmienia się jednak układ sił. Największe firmy technologiczne chcą coraz mocniej kontrolować nie tylko oprogramowanie i modele AI, lecz także sprzęt, na którym działają ich usługi.
Jeżeli Meta pokaże, że taki model przynosi wymierne korzyści, presja na rozwój autorskich układów tylko wzrośnie – uważa Mikołaj Sobierajski.
Zamiast jednego zwycięzcy powstaje cały ekosystem
Rosnąca popularność własnych procesorów może również zmienić sposób, w jaki inwestorzy patrzą na sektor półprzewodników.
Dotychczas zainteresowanie skupiało się przede wszystkim na firmach dostarczających najbardziej zaawansowane układy do trenowania modeli sztucznej inteligencji. W przyszłości coraz większą część pieniędzy mogą przyciągać producenci pamięci, dostawcy materiałów, firmy zajmujące się zaawansowanym pakowaniem półprzewodników oraz właściciele fabryk zdolnych produkować najbardziej skomplikowane układy.
Dobrym przykładem jest Micron. Amerykański producent zapowiedział inwestycje o wartości do 3 mld dol., które mają wzmocnić krajowy łańcuch dostaw półprzewodników. Część pieniędzy trafi do GlobalWafers na rozwój produkcji 300-milimetrowych wafli krzemowych w Teksasie. Firmy zawarły również dziesięcioletnią umowę zapewniającą Micronowi dostęp do kluczowych materiałów potrzebnych do produkcji pamięci.
To nie jest inwestycja nastawiona wyłącznie na zaspokojenie bieżącego popytu. Micron zabezpiecza dostawy na wiele lat, zakładając, że zapotrzebowanie na pamięci wykorzystywane w serwerach i systemach AI pozostanie wysokie.
Trudno byłoby uzasadnić kolejne wielomiliardowe inwestycje, gdyby producenci spodziewali się trwałego spowolnienia popytu na infrastrukturę AI – wskazuje analityk XTB.
Inwestorzy nadal chcą kupować AI
Jeszcze mocniejszy sygnał wysłał rynek kapitałowy.
SK Hynix pozyskał podczas amerykańskiej oferty około 26,5 mld dol. Akcje koreańskiego producenta pamięci wzrosły podczas pierwszego dnia notowań na Nasdaq o około 13–14 proc.
Spółka jest jednym z kluczowych dostawców pamięci HBM. Są to układy o bardzo wysokiej przepustowości, wykorzystywane razem z najbardziej zaawansowanymi procesorami AI. Bez nich nawet najwydajniejsze procesory nie byłyby w stanie odpowiednio szybko przetwarzać ogromnych ilości danych.
Udany debiut nie jest więc jedynie historią o dużej koreańskiej firmie, która weszła na amerykańską giełdę. Pokazuje, że inwestorzy nadal są gotowi wykładać ogromne pieniądze na przedsiębiorstwa znajdujące się w kluczowych punktach łańcucha dostaw sztucznej inteligencji.
Boom się nie kończy. Zaczyna dojrzewać
Własne procesory Mety mogą na pierwszy rzut oka wydawać się zagrożeniem dla producentów chipów. Ale to nie do końca prawda. Największe koncerny nie wycofują się z inwestycji w sztuczną inteligencję. Próbują przejąć większą kontrolę nad kosztami, ograniczyć zależność od pojedynczych dostawców i budować własne przewagi technologiczne.
Jednocześnie nadal potrzebują fabryk półprzewodników, wafli krzemowych, zaawansowanych pamięci, technologii pakowania oraz coraz większej liczby centrów danych.
Rynek AI nie wchodzi w fazę ograniczania inwestycji, lecz w etap dojrzewania – podkreśla Mikołaj Sobierajski.
Być może za kilka lat zmieni się lista firm dostarczających najważniejsze układy do obsługi sztucznej inteligencji. Jeszcze większa część rynku może zostać podzielona między producentów wyspecjalizowanych procesorów, pamięci i komponentów.
Wyścig AI nie zwalnia. Zaczyna się tylko robić znacznie bardziej skomplikowany.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.