REKLAMA

„Masz AI, zasuwaj więcej”. To już koniec bajek o 2-dniowym tygodniu pracy

Bill Gates twierdził, że dzięki sztucznej inteligencji będziemy pracować tylko dwa lub trzy dni w tygodniu. Elon Musk roztaczał wizje, w których do pracy chodzimy dla przyjemności. Tymczasem rzeczywistość okazała się brutalna. Wymagania wobec zespołów pracujących z AI właśnie wystrzeliły w kosmos.

wypalony-pracownik
REKLAMA

– Możesz mieć pracę, jeśli chcesz, dla osobistej satysfakcji, ale AI będzie w stanie zrobić wszystko – przekonywał Elon Musk w listopadzie 2023 r. podczas rozmowy z ówczesnym premierem Wielkiej Brytanii Rishim Sunakiem.

REKLAMA

Bill Gates z kolei zastanawiał się nad przyszłością, w której na obowiązki zawodowe przeznaczamy znacznie mniej czasu.

– Czy nie powinniśmy pracować tylko dwa lub trzy dni w tygodniu? – zastanawiał się w lutym 2025 r. w programie Jimmy’ego Fallona, mówiąc o zmianach, jakie niesie sztuczna inteligencja.

REKLAMA

Przyszłość zapowiadała się przyjemnie. Maszyny przejmują zadania, wydajność rośnie, a człowiek wreszcie ma czas na życie. Musk martwił się nawet, że możemy stracić sens życia, gdy AI będzie za nas wszystko robić. Właśnie może przestać.

Masz AI, więc powinieneś robić więcej

Według badania przeprowadzonego na zlecenie firmy Factorial 70,5 proc. ankietowanych menedżerów w europejskich firmach uważa, że korzystanie ze sztucznej inteligencji przełożyło się na wzrost oczekiwań wobec wyników zespołów. Jednocześnie tylko 31 proc. dostrzega zmniejszenie obciążenia pracą. W przypadku 63 proc. obowiązków pozostało tyle samo lub przybyło – zarówno samym menedżerom, jak i podlegającym im pracownikom.

REKLAMA

Wizja technologicznej sielanki spotyka się z firmową codziennością. Jeżeli raport można przygotować szybciej, pojawia się pokusa, żeby zażądać kolejnego raportu. Zaoszczędzona godzina może zostać natychmiast wypełniona następnym zadaniem. Do wolnego piątku wcale nas to nie przybliża.

– Jeśli zespół dzięki nowym narzędziom wykonuje zadania szybciej, nie oznacza to automatycznie, że powinien dostawać coraz więcej obowiązków – mówi Tomasz Wykowski, Country Manager Factorial w Polsce.

REKLAMA

A może chociaż podwyżka?

Skoro perspektywa pięciodniowego weekendu pozostaje odległa, zostają pieniądze. Tutaj większość badanych menedżerów przynajmniej w deklaracjach dostrzega interes pracownika. Łącznie 62,9 proc. uważa, że większa wydajność dzięki AI powinna przekładać się na wzrost wynagrodzeń. Za podwyżkami proporcjonalnymi do wzrostu produktywności opowiada się 27 proc. respondentów.

Jest jednak również grupa, która sprawę widzi inaczej. Według 19,5 proc. pensje powinny pozostać bez zmian, a korzyści ze zwiększonej wydajności powinny przypadać wyłącznie pracodawcy. Tak uważa niemal co piąty badany menedżer. W takim podejściu pracownik może wykonywać więcej zadań, ale jego udział w korzyściach kończy się na dostępie do nowego narzędzia.

REKLAMA

Wolny czas nie pojawi się sam

Między sprawniejszym i szybszym wykonywaniem zadań a skróceniem tygodniem pracy wypadałoby jeszcze zdecydować, co począć z zaoszczędzonym czasem. Firma może ograniczyć obciążenie zespołu, ale pokusa, by wycisnąć z ludzi więcej jest chyba silniejsza.

Gartner podał w marcu 2026 r., że w badaniu 114 liderów HR tylko 7 proc. deklarowało, iż ich organizacje mają wytyczne dotyczące wykorzystania czasu zaoszczędzonego dzięki AI. To inne badanie, ale pokazuje lukę w organizacji pracy. Pojawiają się narzędzia oszczędzające czas, ale jakoś niewiele firm wie, co z tym zaoszczędzonym czasem zrobić.

REKLAMA

Gates i Musk roztaczali w mediach piękne wizje, w których postęp technologiczny pozwala nam pracować mniej. Ciekawe, czy brali pod uwagę scenariusz, w którym wdrożenie AI staje się pretekstem do śrubowania wydajności i KPI-ów. Byliby tak krótkowzroczni, żeby tego nie przewidzieć?

Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.

REKLAMA
REKLAMA