F-35 witają się z Polską. Pokażą się nad trzema miastami
Takie okazje nie zdarzają się często. I nie każdemu. W piątek, 12 czerwca, na polskim niebie pojawią się nasze pierwsze trzy F-35 „Husarz”. Oto ich powietrzny rozkład jazdy.

Równo trzy tygodnie po przylocie do Polski zaprezentują się nam oficjalnie. Trzy myśliwce piątej generacji F-35A, za których sterami usiądą piloci Sił Powietrznych RP, wykonają w piątek uroczyste przeloty nad polskimi miastami. Odbędą się one, jak informuje Ministerstwo Obrony Narodowej, w ramach wydarzenia „Powitanie z Polską”.
F-35 nad Wisłą
Najpierw będzie je można zobaczyć w Gdańsku. Kwadrans przed dziesiątą myśliwce przelecą nad Westerplatte. 25 minut później będą już nad stolicą, gdzie przelecą wzdłuż Wisły na wysokości Cytadeli Warszawskiej. Po kolejnych 25 minutach, ok. 10.35, „Husarze” będą już nad Krakowem – formację będzie można zobaczyć w rejonie Wawelu.
Podane godziny są orientacyjne i mogą się zmienić – jak zastrzega MON – ze względu na warunki atmosferyczne oraz „względy operacyjne”. Na szczęście synoptycy nie przewidują, żeby aura miała utrudnić zadanie polskim pilotom. Żeby jednak mieć pewność, czy wszystko przebiega zgodnie z planem, resort zachęca do śledzenia komunikatów na swojej stronie internetowej.
Halo, tu też jest Polska!
Widok przeszywających niebo F-35, a także charakterystyczne ryczenie ich silników, które potrafią rozpędzić myśliwce do prawie 2 tys. km/h, może spowodować opad szczęki nawet tym, którzy na co dzień nie interesują się lotnictwem.
Poza tym nieczęsto zdarza się taka możliwość. Dotąd wyprodukowano zaledwie 1,3 tys. takich samolotów (Polska kupiła ich łącznie 32, choć na dostawę wszystkich trzeba będzie poczekać do 2029 r.). I niewiele krajów ma je w swoich hangarach – poza Polską myśliwce te są na wyposażeniu sił powietrznych 19 państw.

Trudno się więc dziwić niezadowoleniu z wyboru trasy piątkowego przelotu tych, którzy nie mieszkają w pobliżu. A to, sądząc po wpisach pod postem MON, jest, delikatnie mówiąc, spore. Internauci wytykają MON, że nie pomyślało o mieszkańcach innych miast.
A co z Wrocławiem, Poznaniem, Gnieznem? To przelot nad Wisłą, a nie przywitanie z Polską – komentuje Mikołaj Dobski na X.
Halo, @MON_GOV_PL, czy Polska kończy się i zaczyna na linii Wisły? Dalej na zachód nie ma niczego? Powiem Wam, tam TEŻ jest Polska – wtóruje mu Adam Kozłowski.
Pojawiły się też głosy o dyskryminacji Hanysów, sugestie, by „Husarze” latały wzdłuż granic Polski, albo zahaczyły o Lwów.
Zarzuty dotyczą też niefortunnego terminu „Powitania z Polską”.
Naprawdę nie dało się zorganizować tego przelotu w weekend, a nawet jeśli już w piątek, to w godzinach wieczornych? Przecież tak to poza przypadkowymi ludźmi i garstką spotterów, którzy wezmą wolne, większość Polaków tego nie zobaczy, bo będzie albo w pracy, albo w szkole – zauważa Michał R.



















