Hawaje to jedno z tych miejsc na mapie świata, które wydają się bardziej snem niż realnym kierunkiem podróży - także dlatego, że są od nas tak daleko. Wyspy kojarzą się z rajskimi plażami, wulkanami i surferami sunącymi po falach. Ale im dłużej się je zwiedza, tym wyraźniej widać, że to nie tylko tropikalna pocztówka, lecz gęsta mieszanka historii, kultur i krajobrazów: od królewskich pałaców i pól bitewnych II wojny światowej po japońskie kapliczki rybackie i szlaki wytyczone po dawnych liniach kolejowych.

Hawaje to archipelag położony na środku Oceanu Spokojnego, który od lat przyciąga podróżników z całego świata swoją egzotyką, różnorodnością krajobrazów i wyjątkową kulturą. Podczas mojej podróży na Hawaje postanowiłam odkryć tę niezwykłą krainę w pełni:
- od największej wyspy Big Island, zwanej również Hawaiʻi,
- przez malownicze i spokojne Kauaʻi,
- aż po tętniącą energią Oʻahu ze stolicą Honolulu.

Wyobraźcie sobie miejsce, gdzie turkusowe wody oceanu spotykają się z czarnymi plażami wulkanicznymi, gdzie bujne lasy tropikalne przeplatają się z pustynnymi dolinami, a majestatyczne szczyty wulkanów zdają się sięgać chmur. Hawaje to nie tylko raj dla miłośników przyrody, ale również miejsce, które tętni życiem. I właśnie dlatego zaczynamy od Honolulu, gdzie mieszka 400 tys. ludzi.
Oʻahu zamieszkuje 70 proc. ludności stanu

Honolulu przyciąga podróżników z całego świata pięknymi plażami, takimi jak słynna Waikīkī, co w języku hawajskim oznacza „tryskającą wodę”. Dawniej obszar ten był rozległym mokradłem, zasilanym przez liczne strumienie, które wpływały do oceanu w pobliżu obecnej plaży. Dzięki obfitości wody i żyznej ziemi, Waikīkī stało się ważnym ośrodkiem życia społecznego i politycznego, a także ulubionym miejscem hawajskich wodzów, którzy zakładali tu swoje siedziby.

Waikīkī odegrało kluczową rolę w historii surfingu, który jest nierozerwalnie związany z hawajską tożsamością (choć chrześcijańscy misjonarze sprzeciwiali się jego praktykowaniu). Symbolem plaży jest Duke Kahanamoku, zwany „ojcem nowoczesnego surfingu”. Duke był nie tylko wybitnym surferem, ale także wielokrotnym medalistą olimpijskim w pływaniu, który zdobywał złote i srebrne medale w latach 1912 i 1920. Jego pasja do oceanu i umiejętności na desce surfingowej przyczyniły się do popularyzacji tego sportu na całym świecie.

Innym symbolem miasta jest:
Wygasły wulkan Diamond Head
Hawajczycy nazywają go Lēʻahi, a jego angielska nazwa pochodzi od brytyjskich żeglarzy, którzy w XIX wieku błędnie uznali kryształy kalcytu znalezione na zboczach wulkanu za diamenty. Dziś Diamond Head oferuje malowniczy szlak, który prowadzi na szczyt krateru.

Wędrówkę, choć wymagającą, wynagradza spektakularny widok na Honolulu, Waikīkī i bezkresny Ocean Spokojny. Diamond Head jest również miejscem o znaczeniu historycznym - w XX wieku był wykorzystywany jako punkt obronny, a pozostałości bunkrów i stanowisk artyleryjskich można zobaczyć na poniższym zdjęciu.

To jednak dopiero początek miejsc z zapierającymi dech w piersi widokami.
Szlak na krater Koko znany jako "schody zagłady"
Podczas II wojny światowej amerykańska armia zbudowała kolejkę linową, aby transportować zaopatrzenie i żołnierzy do bunkrów obserwacyjnych na szczycie krateru. Po wojnie miejsce to przekształcono w stację Sił Powietrznych, która została zamknięta w 1966 roku.





Trasa liczy 1 048 stopni. Początkowo nachylenie jest umiarkowane, ale z każdym krokiem staje się coraz bardziej strome, aż w końcu przypomina tor kolejki górskiej pnącej się ku niebu. Widoki na Zatokę Hanauma otoczoną bujną zielenią i błękitnymi wodami oceanu są jednak tego warte.

Schodząc ze szlaku można zaś trafić na japońską kapliczkę rybacką, wykonaną z lawy wulkanicznej. Jest ona poświęcona Bodhisattwie Jizo - ważnej postaci w buddyzmie Mahajany, która jest patronem dzieci, kobiet i podróżników.

Historia takich miejsc sięga już XIX wieku, kiedy pierwsi japońscy rybacy na Hawajach wznosili kapliczki wzdłuż plaż wschodniego wybrzeża Oʻahu, prosząc o ochronę podczas połowów na otwartym oceanie. Często można zobaczyć ją ozdobioną owocami, kadzidłami i innymi ofiarami, które składane są w hołdzie i wdzięczności. To również symbol więzi między tradycją japońską a hawajską historią.
Jednym z najważniejszych momentów tej ostatniej jest wcielenie Hawajów do USA w 1900 roku (najpierw jako terytorium). Wcześniej, do 1893 roku, Hawaje były monarchią. Ostatnia królowa, Lydia Liliʻuokalani, urzędowała w Pałacu Iolani, który widzicie na zdjęciu poniżej.

Po zamachu stanu z 1893 roku (dokonanego przez grupę białych przedsiębiorców i polityków powiązanych z plantacjami cukru), cała świta została eksmitowana z budynku. Gospodarka wysp przyspieszyła, dzięki rozwojowi plantacji cukru i ananasa, ale napływ pracowników kontraktowych z Japonii, Filipin, Portugalii i innych krajów zmienił strukturę ludności. Dodatkowo, ze względu na strategiczne położenie Hawaje stały się ważnym punktem wojskowym.
Właśnie tu Japonia zaatakowała USA 7 grudnia 1941 roku
Po ataku na Pearl Harbor Kongres wypowiedział wojnę Japonii, a wkrótce potem także Niemcom i Włochom. To zmieniło przebieg konfliktu na całym świecie. Dziś na niewielkim obszarze można tu zobaczyć realne ślady wojny. Najbardziej przejmująca jest wizyta nad wrakiem Arizony.

Pancernik USS Arizona podczas japońskiego ataku został trafiony bombą, która przebiła pokład i eksplodowała w magazynie amunicji. Okręt dosłownie rozerwało od środka; zginęło 1 177 członków załogi, czyli prawie połowa wszystkich ofiar ataku.

Arizona nigdy nie została podniesiona: pozostawiono ją na dnie jako wojenny grobowiec. Na wraku, w latach 60., wybudowano USS Arizona Memorial - biały pomnik „wiszący” nad kadłubem, do którego dziś dopływa się łodzią. Wewnątrz znajduje się ściana z nazwiskami poległych; przez otwory w podłodze widać wrak, a z kadłuba wciąż powoli wydobywa się olej, symbolicznie przypominający o tragedii.



Nieopodal można wejść na okręt podwodny USS Bowfin, który do służby wszedł kilka miesięcy po ataku na Pearl Harbor, co sprawiło, że marynarze nazwali go „Pearl Harbor Avenger”, czyli mścicielem.

Załoga Bowfina działała w wyjątkowo trudnych warunkach: wysokie temperatury wewnątrz kadłuba, ograniczona przestrzeń, ciągłe zagrożenie bombami głębinowymi i polowaniami niszczycieli. Do tego system wacht, ograniczone racje wody i cisza podczas wynurzeń nocą.





W muzeum obok zgromadzono dokumenty, zdjęcia, pamiątki po okrętach podwodnych oraz flagi bitewne, które obrazują dokonania poszczególnych jednostek.

Pearl Harbor łączy początek wojny z jej końcem
Przy wyspie Forda zacumowany stoi bowiem muzealny pancernik USS Missouri, na którego pokładzie 2 września 1945 r. w Zatoce Tokijskiej, podpisano akt kapitulacji Japonii:

W czasie wojny okręt brał udział w bombardowaniu Okinawy, eskortował lotniskowce i zapewniał wsparcie ogniowe dla wojsk desantowych. Jego główne uzbrojenie stanowiły trzy wieże po trzy działa kalibru 16 cali, zdolne miotać pociski na odległość ponad 30 km.

Po II wojnie światowej Missouri brał udział w wojnie koreańskiej, a po modernizacji w latach 80. w wojnie w Zatoce Perskiej, aż do wycofania ze służby w 1992 roku.

Na wyspie działa również muzeum lotnictwa. To dawne lotnisko wojskowe, które 7 grudnia 1941 roku było jednym z głównych celów japońskiego ataku. Jego świadectwem do dziś są ślady po kulach w szybach:

W dwóch hangarach i na zewnątrz stoją samoloty z różnych okresów: od rekonstrukcji maszyn z ataku na Pearl Harbor (m.in. P-40 Warhawk) przez myśliwce i bombowce z II wojny światowej, po odrzutowce zimnej wojny i współczesne śmigłowce.

Muzeum lotnictwa dobrze domyka obraz Pearl Harbor: pokazuje, że był to nie tylko atak na okręty w porcie, lecz skoordynowane uderzenie na całą bazę - także jej skrzydło powietrzne.
Przyroda na Oʻahu zapiera dech w piersiach

Kiedy podróżuję, zawsze staram się wrzucić kilka szlaków do swojego planu. Tym razem ukoronowaniem podróży był szlak Trzech Szczytów, który wita śmiałków poniższym ogłoszeniem.

Chcąc wrócić do domu w jednym kawałku postanowiłem zawrócić po pierwszym szczycie, który także jest nie lada wyzwaniem.

Na szczęście widoki w pełni wynagradzają trudy wspinaczki.

Podobnie jak...
... tradycyjna słodycz Hawajów - kruszony lód z syropami

A po jeszcze więcej widoków zapraszam do kolejnej części - tym razem z wyspy zwanej ogrodem.
Dyżurny spec Bizbloga od startuperii, botów, kryptokasy i wszelakich fanaberii szejków. Specjalista nowych technologii z doświadczeniem ze starych mediów. Zajmuje się opisywaniem sukcesów i porażek startupów, rozwojem rynku kryptowalut i cyfrowych finansów. Autor dwóch książek „Bitcoin. Złoto XXI wieku” i „Polski e-sport”. Publikował w „Pulsie Biznesu” i „Gazecie Wyborczej”, w „CD-Action”, „Newsweeku”, „Gościu Niedzielnym” i „Wprost”. Współtworzył Sondę 2. Uczestnik Intel Extreme Master 2021, komentował wydarzenia technologiczne dla TVN, Polsatu i Tok FM. Teraz krąży gdzieś między Rijadem a Abu Zabi.