Zwykły prezent dla dziecka może przerodzić się w największy koszmar rodziców. Przed zakupem zabawki z AI warto zastanowić się, jak wykorzystywana jest ta funkcja. Co miś opowiada dziecku i w jaki sposób wykorzystywane są informacje, które od niego zdobywa? W najlepszym wypadku będą to fałszywe informacje, a w najgorszym – nakłanianie do samookaleczania.

Zbliża się okres, w którym zaczynamy rozglądać się za prezentami dla najbliższych. Z okazji Mikołajek i Bożego Narodzenia sklepy oraz producenci będą kusić rodziców najnowszymi zabawkami wyposażonymi w sztuczną inteligencję, przedstawiając je jako idealne prezenty dla dzieci.
Na pierwszy rzut oka może się tak faktycznie wydawać. Zabawki mogą prowadzić rozmowy z dziećmi, opowiadać im historie, reagować na ich zainteresowania i towarzyszyć im w sposób, który wcześniej był niemożliwy. Jednak kiedy sztuczna inteligencja wkracza do pokoi dziecięcych, rodzice muszą być wyczuleni na związane z nią zagrożenia.
Obawy, które wzbudza AI
W mediach, gdziekolwiek spojrzeć, poruszany jest temat sztucznej inteligencji. Przeszliśmy już fazę, w której była ona nowinką, i możemy obserwować zarówno realne korzyści, jak i zagrożenia, które jej towarzyszą. Trzeba zaznaczyć, że nadal nie jest to idealne rozwiązanie i pozostaje stosunkowo nieprzewidywalne, jeśli chodzi o udzielane odpowiedzi. Wcześniej moduł głosowy w zabawkach mógł odtworzyć kilka wcześniej nagranych piosenek lub wypowiedzieć parę zdań zaakceptowanych przez producentów i specjalistów. W przypadku generatywnej sztucznej inteligencji jest inaczej. Odpowiedzi powstają na bieżąco, w zależności od pytania dziecka i przebiegu rozmowy.
W testach przeprowadzonych w 2026 roku przez Common Sense Media sprawdzono trzy zabawki wykorzystujące AI: Grem, Bondu i Miko 3. Aż 27 proc. ocenianych odpowiedzi uznano za nieodpowiednie dla dzieci. Wśród problematycznych treści znalazły się wypowiedzi dotyczące tematów przeznaczonych dla dorosłych, niebezpieczne porady oraz odniesienia do narkotyków i samookaleczeń. Zabawki potrafiły również udzielać błędnych informacji w sposób sugerujący całkowitą pewność.
Nie oznacza to od razu, że każda odpowiedź takiej zabawki jest szkodliwa. Testy przeprowadzono bowiem na trzech dostępnych na rynku urządzeniach, a nie na wszystkich produktach tego typu. Pokazuje to jednak, jak ważna jest ostrożność rodziców przy korzystaniu z takich rozwiązań. Muszą oni zadać sobie kilka dodatkowych pytań i przejść przez parę punktów kontrolnych, zanim przekażą zabawkę dziecku.
Co może ukrywać miś?
Rodzice powinni więc traktować zabawki wykorzystujące AI podobnie jak inne urządzenia podłączone do internetu. Przed zakupem warto sprawdzić nie tylko ich możliwości, ale przede wszystkim to, jakie informacje gromadzą, kto ma do nich dostęp i czy można je trwale usunąć — mówi Kamil Sadkowski, analityk cyberzagrożeń ESET.
Ważne jest również ustalenie, czy zabawkę wyposażono w mikrofon lub kamerę, kiedy te elementy są aktywne i czy można je wyłączyć. Kolejnym krokiem powinno być zapoznanie się z zasadami przetwarzania danych.
Niebezpieczeństwo nie musi jednak kryć się wyłącznie w tym, co zabawka mówi. Równie ważne jest to, czego dowiaduje się podczas rozmowy. Aż 80 proc. badanych obawiało się gromadzenia przez te urządzenia danych osobowych dzieci. Te obawy nie są bezpodstawne, ponieważ za każdym razem, gdy zabawka gromadzi informacje, muszą one zostać gdzieś przetworzone. Mogą zajmować się tym nawet dodatkowe podmioty. Jest to szczególnie ryzykowne, gdy zabawka usłyszy informacje wrażliwe. Dla tego trzeba uważać, aby nie podawać zabawce pełnych imion i nazwisk ani nie wspominać o żadnych adresach.
Eksperci wskazują również na dodatkowe zagrożenia związane z pluszowymi misiami podłączonymi do internetu lub korzystającymi z funkcji Bluetooth. Historia pokazała, że zabezpieczenia takich zabawek bywają stosunkowo łatwe do obejścia. W przeszłości wykrywano podatności m.in. w lalce Hello Barbie, które mogły umożliwić dostęp do rozmów dzieci. Z kolei My Friend Cayla mogła zostać zmanipulowana tak, aby odtwarzać nieodpowiednie treści. Incydenty dotyczące VTech i CloudPets doprowadziły do ujawnienia informacji związanych z setkami tysięcy dzieci i rodzin.
Zaufanie nie powinno być bezwarunkowe
Dzieci od zawsze przywiązywały się do pluszowych misiów, lalek czy wymyślonych przyjaciół. AI ma według producentów rozwijać te funkcje i sprawiać, że taka relacja jest jeszcze bardziej rzeczywista dla najmłodszych. Rodzice niekoniecznie oczekują od technologii takiej relacji. W badaniu Common Sense Media tylko 22 proc. respondentów chciało, aby zabawka AI pełniła funkcję towarzysza dziecka, podczas gdy 56 proc. nie życzyło sobie takiej roli. M.in dlatego, że długofalowy wpływ emocjonalnych relacji dzieci z AI nadal jest badany.
Mimo wszystko zabawki te nie są wyłącznie źródłem zagrożeń. Inteligentne zabawki mogą rozwijać kreatywność, pomagać w nauce języków, tworzyć interaktywne historie i dostosowywać zabawę do zainteresowań dziecka. Warto jednak zachować ostrożność i przed zakupem wszystko dokładnie sprawdzić.
Miś potrafiący prowadzić rozmowę może wydawać się zwykłą zabawką, w rzeczywistości jest również urządzeniem cyfrowym. A to, co dziecko powie mu w zaufaniu, nie zawsze musi pozostać wyłącznie w jego pokoju.