Już teraz jej 50 teleskopów jest zdolnych wykryć i śledzić obiekt wielkości puszki napoju z odległości 36 tysięcy kilometrów. To największa prywatna sieć tego typu należąca do europejskiej firmy.

Jak działa ta technologia?
Teleskopy optyczne korzystają z najpotężniejszego źródła energii w Układzie Słonecznym, Słońca. Światło odbite od obiektów na orbicie okołoziemskiej trafia do teleskopów, które posiadają lustra skupiające je na wysoko wydajnych i szybkich kamerach. Obraz z tych kamer jest przetwarzany na przydatne informacje- wyjaśnia Piotr Sybilski, prezes i współzałożyciel Sybilla Technologies.
To podejście diametralnie różni się od amerykańskiego Space Fence, radaru, który kosztował 1,5 miliarda dolarów.
Space Fence to potężna elektrownia o mocy megawatów, która generuje falę radiową wysyłaną z Ziemi. Fala odbija się od obiektów w kosmosie i wraca do anten radiowych. Nasza optyka jest pasywna, cicha, energooszczędna (źródłem oświetlenia jest Słońce) i rozproszona na dziesiątki lokalizacji, dzięki czemu lepiej wyznaczamy orbity. Ma też słabsze strony - działa tylko nocą i przy dobrej pogodzie, ale niwelujemy to rozproszeniem geograficznym i liczbą sensorów - dodaje szef firmy.
Jak Sybilla Technologies dobiera lokalizacje sensorów?
Firma stawia na równomierną dystrybucję na świecie, z większym skupieniem w strategicznych miejscach.
Siłą naszego rozwiązania jest to, że nie potrzebuje ono specjalnej infrastruktury, fundamentów, budynków czy potężnych źródeł energii. W razie potrzeby sprzęt można szybko spakować i przenieść na inny kontynent. Ogranicza nas jedynie zdolność logistyczna do transportu europalety albo kontenera morskiego - tłumaczy prezes.
Systemy Sybilli stoją więc równie dobrze w ogródku, jak na szczycie góry w obserwatorium astronomicznym, w rejonach polarnych czy pustynnych.
Z danych firmy korzystają już narodowe agencje kosmiczne Polski, Włoch i Francji, Europejska Agencja Kosmiczna, a także unijne instytucje takie jak Europejski Fundusz Obronny czy EU Space Surveillance and Tracking. Sybilla współpracuje też z brytyjskim dowództwem operacji kosmicznych oraz koncernami Airbus i Leonardo.
Polska firma będzie monitorować 90 proc. obiektów na orbicie
Do końca tego roku spółka podwoi liczbę sensorów, z 50 do 100, co pozwoli jej monitorować ruch 90 proc. z ponad 40 tysięcy obiektów znajdujących się w kosmosie w czasie krótszym niż 24 godziny. W kolejnych latach Sybilla planuje rozbudować sieć do 300 urządzeń w około 100 lokalizacjach na całym świecie. Infrastrukturą tej wielkości dysponują dziś jedynie najwięksi amerykańscy gracze.
Rozpoczynamy nowy, niezwykle ambitny i dynamiczny okres w rozwoju spółki. Środki pozyskane od inwestorów przeznaczymy na rozbudowę sieci sensorów i serwisów analitycznych, a w efekcie znaczące zwiększenie zdolności operacyjnych i zasięgu geograficznego. W planach mamy wejście na rynki USA, Bliskiego Wschodu i Azji, a także umocnienie naszej pozycji i rozszerzenie współpracy z partnerami z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch oraz Francji - informuje Sybilski.
35 milionów złotych na globalną sieć teleskopów
Pieniądze wyłożył Vinci, fundusz z grupy BGK oraz europejski 3TS Capital Partners. To pierwsza zewnętrzna runda w historii spółki, która do tej pory rozwijała się wyłącznie z kapitału założycieli.
Dynamika rynku i zapotrzebowanie rosną w tempie, które wymaga dużych i szybkich inwestycji. W 2025 roku spółka podjęła decyzję o pozyskaniu inwestorów dla dalszego optymalnego wzrostu. Dalszy wzrost organiczny byłby zbyt wolny - wyjaśnia Sybilski.
To jedna z największych rund finansowania z udziałem polskiej firmy z sektora spacetech. Dla Vinci to druga, po Iceye, inwestycja w branżę kosmiczną.
Sybilla już dziś jest wiodącym w UE dostawcą danych analityczno-obserwacyjnych o ruchu obiektów w przestrzeni satelitarnej, a w perspektywie kilku lat ma duże szanse wejść do światowej czołówki - mówi Bartosz Drabikowski, prezes Vinci.
Ma w tym pomóc wyniesienie sensorów na orbitę do 2028 roku, co pozwoli spółce na umocnienie pozycji w sektorze obronnym.
Dyżurny spec Bizbloga od startuperii, botów, kryptokasy i wszelakich fanaberii szejków. Specjalista nowych technologii z doświadczeniem ze starych mediów. Zajmuje się opisywaniem sukcesów i porażek startupów, rozwojem rynku kryptowalut i cyfrowych finansów. Autor dwóch książek „Bitcoin. Złoto XXI wieku” i „Polski e-sport”. Publikował w „Pulsie Biznesu” i „Gazecie Wyborczej”, w „CD-Action”, „Newsweeku”, „Gościu Niedzielnym” i „Wprost”. Współtworzył Sondę 2. Uczestnik Intel Extreme Master 2021, komentował wydarzenia technologiczne dla TVN, Polsatu i Tok FM. Teraz krąży gdzieś między Rijadem a Abu Zabi.