To jedyna taka wyspa na świecie, która na małej przestrzeni (nieco większej niż Cypr) pozwala doświadczyć ośmiu stref klimatycznych. W dwie godziny można przejechać od czarnej plaży na południu przez pustynne, czerwone stoki wulkanów do zielonych pastwisk i mokrych lasów deszczowych na wschodzie. Big Island, czyli Wielka Wyspa nie jest tylko „ładną pocztówką” - to żywe laboratorium geologii, klimatu i ludzkiej cierpliwości wobec natury.

Po Oʻahu i Kauaʻi, które opisałem wcześniej, czas na wyspę, która najbardziej zasługuje na swoją nazwę. To Wielka Wyspa czyli Hawaiʻi. To tutaj Hawaje pokazują swoją surową, wulkaniczną twarz. Już pierwsza trasa z lotniska daje to o sobie poznać - widzimy pola zastygłej lawy, ulice przecięte czarną magmą sprzed kilku dekad i gorące źródła, a obok - wilgotne lasy, plantacje kawy i ośnieżony szczyt Mauna Kea w oddali.

Zacznijmy od tego, z czego Wielka Wyspa jest najbardziej znana:
Park Narodowy Wulkany Hawaiʻi

Właśnie tu można zobaczyć z bliska, jak powstają Hawaje. W praktyce to mozaika kraterów, starych i świeżych pól lawy, zapadłych kalder, parujących szczelin i fragmentów lasu deszczowego, który próbuje odzyskać teren po każdej erupcji.
Główna część koncentruje się wokół wulkanu Kīlauea. Krater główny, Halemaʻumaʻu (na zdjęciu powyżej), można oglądać z kilku punktów widokowych. Po drodze widać wyraźne warstwy - od lat 60., po świeższe połacie po ostatnich erupcjach.

W parku można zejść na powierzchnię zastygłego „jeziora” lawy, które powstało po erupcji z 1959 roku.





Na dole chodzi się po czarnej, spękanej skorupie, miejscami widać głębokie szczeliny, gdzie lawa stygnąc kurczyła się i pękała. Z boków wyrastają pionowe ściany kaldery, a z niektórych szczelin nadal unosi się ciepła para - przypomnienie, że to wciąż aktywny system, tylko chwilowo „uśpiony”.

Ba, można tu wejść dosłownie „do środka” dawnej rzeki lawy
Tunele lawowe powstają, gdy strumień gorącej magmy płynie długo w jednym korycie. Powierzchnia stygnie i twardnieje, tworząc skalny „sufit” i „ściany”. W miarę gdy płynącej lawy zaczyna ubywać formuje się pusty w środku tunel..

Park daje możliwość wejścia do ciemnego, chłodnego korytarza wykutego tysiące lat temu. W środku widać łukowate sklepienie, nierówne ściany z zastygłymi „falami” i miejsca, gdzie z sufitu zwisały niegdyś krople magmy.

W czasie swojego pobytu trafiłem na okres aktywności wulkanu. Co prawda, nie widziałem jego erupcji, ale przy świetle księżyca dało się dostrzec parę podgrzewaną przez kotłująca się magmę.

Zerknąć na krater można zresztą w dowolnym momencie. Jest on bowiem streamowany na YT:
Najsłynniejszy wulkan Hawajów dziś nie wyrzuca już lawy...
Mauna Kea drzemie
Wulkan jest geologicznie uśpiony; jego szczyt zimą bywa pokryty śniegiem, co na tropikalnych Hawajach wygląda niemal surrealistycznie. Ja trafiłem jednak na końcówkę wiosny.

Mauna Kea jest najwyższą górą świata mierzoną od podstawy: od dna oceanu po szczyt ma ok. 10 km, czyli więcej niż Mount Everest (liczona od poziomu morza ma „tylko” 4 205 m).

Suchy, chłodny i bardzo stabilny klimat na górze, połączony z czystym niebem i niewielkim zanieczyszczeniem światłem, czyni Mauna Kea jednym z najlepszych miejsc do obserwacji nieba na Ziemi. Dlatego na szczycie powstał kompleks międzynarodowych obserwatoriów astronomicznych, z jednymi z najpotężniejszych teleskopów na świecie.

Dla Hawajczyków wulkan jest świętym miejscem - powiązanym z bogami i przodkami, a także zarezerwowanym dla rytuałów. Z tego powodu budowa nowych teleskopów (np. projektu Thirty Meter Telescope) wywołuje spory i protesty. Dla części społeczności naukowe wykorzystanie szczytu koliduje z duchowym znaczeniem góry.
Na Mauna Kea można wjechać albo wejść. Ja wybrałem to drugie
Choć sama trasa bywa nieco monotonna, to świadomość, że dzień zaczynało się na poziomie morza, a kończy ponad chmurami, napędza do stawiania kolejnych kroków.









Także dlatego, że pogoda na pozostałej części wyspy (oprócz zachodniego wybrzeża) jest bardzo loteryjna. Para wodna kondensuje w chmurach w miarę jak unoszą się po stokach gór, więc pada niemal codziennie.

W praktyce oznacza to, że po stronie wschodniej niemal zawsze trzeba mieć pod ręką kurtkę przeciwdeszczową, a zaledwie kilkadziesiąt kilometrów dalej, po zachodniej stronie (Kona), można chodzić w pełnym słońcu po suchych, lawowych zboczach.

To ostatnie wiąże się z jedną z najciekawszych pamiątek po autochtonach zamieszkujących wyspę. W jej różnych miejscach można znaleźć petroglify – skalne ryty przedstawiające symbole: sylwetki ludzi, łodzie, ryby, gwiazdy, znaki związane z nawigacją lub miejscem rytuałów. Wykuto je w miękkim bazalcie lub w zastygłej lawie, często w pobliżu dawnych szlaków, pól uprawnych i ważnych punktów nawigacyjnych.







Przeszłość odgrywa na Hawajach duże znaczenie, czego można doświadczyć odwiedzając park Puʻuhonua O Hōnaunau, będący dawnym „miejscem schronienia”. Tak określało go kapu, czyli zbiór świętych zakazów i nakazów, które miały chronić mana. Kapu określał, czego nie wolno robić w obecności osób lub miejsc o wysokim mana (np. jak się zachowywać przy królu, co jeść, gdzie wolno wchodzić, czego dotykać).







Drewniane rzeźby na zdjęciach powyżej to kiʻi, czyli wizerunki bóstw i strażników; rzeźbione z jednego pnia, z wyraźnie zaznaczonymi cechami ciała. Dobór gatunku drzewa i miejsce ścięcia podlegały dawniej ścisłym regułom religijnym. Czasami wykorzystywano również kamienie, kolce czy pióra.
Wystarczy jednak oddalić się nieco od wybrzeża, aby krajobraz zdominowały plantacje kawy. Zwykle leżą na wysokości ok. 600–900 m n.p.m. Nie jest im za gorąco, nie jest za zimno; a rytm wyznaczany przez poranne słońce, południowy deszcz i późniejsze zachmurzenie bardzo dobrze odpowiada dojrzewającym ziarnom.





Kawa Kona jest znana na całym świecie
To dziś jeden z głównych produktów eksportowych wyspy. Uprawia się ją tu od 1828 roku, ale po kryzysie 1899 roku, wielkie plantacje rozpadły się, a ziemię wydzierżawiono robotnikom, głównie japońskiego pochodzenia. Tak narodził się model małych, rodzinnych farm: działki po kilka akrów, ręczny zbiór i sadzonki w doniczkach:

Dziś w regionie działa ok. 800 farm, większość o powierzchni poniżej 5 akrów. To tłumaczy, dlaczego prawdziwa kawa z Kona jest tak droga i ograniczona ilościowo. Część z nich, jak np. Heavenly Hawaiian organizuje również unikalne doświadczenia, jak np. lekcje parzenia kawy z naukowym wytłumaczeniem elementów wpływając na smak napoju czy doświadczenie prażenia nasion.





Wielka Wyspa utrzymuje się z turystyki i rolnictwa
Obok kawy uprawia się tu też m.in. orzechami makadamia, liczi czy banany. Plantację tych ostatnich miałem zresztą niekłamaną przyjemność odwiedzić:

W tropikalnym klimacie nie ma określonej pory na zbiory bananów. Po prostu idzie się na pole i ścina rośliny, których kiście są wystarczająco wyrośnięte. Przy sprzyjających warunkach ziemia wydaje plony co kilka miesięcy.





Po zbiorze (ścięciu) kiście trzeba następnie porozdzielać i umyć w oczyszczającym roztworze. Później wystarczy zostawić banany samym sobie, aby dojrzały.

Przypatrzcie się bliżej moim dłoniom. To gest shaka, którym na Hawajach pozdrawiają się wszyscy. Historycznie oznacza aloha spirit, czyli luz i życzliwość, a wykorzystywany bywa również jako podziękowanie. Hawajska kultura w dużej mierze opiera się na wdzięczności, np. za piękną przyrodę, którą są otoczeni mieszkańcy...
Od wodospadów...

... przez gaje dające schronienie...

... jaskinie do eksploracji...

... wybrzeże do spacerowania...

i plaże do pływania...

Wielka Wyspa daje niesłychanie dużo możliwości spędzania wolnego czasu. Bez problemu można tu spędzić kilka tygodni, odkrywając nowy kawałek lądu każdego dnia.
Dyżurny spec Bizbloga od startuperii, botów, kryptokasy i wszelakich fanaberii szejków. Specjalista nowych technologii z doświadczeniem ze starych mediów. Zajmuje się opisywaniem sukcesów i porażek startupów, rozwojem rynku kryptowalut i cyfrowych finansów. Autor dwóch książek „Bitcoin. Złoto XXI wieku” i „Polski e-sport”. Publikował w „Pulsie Biznesu” i „Gazecie Wyborczej”, w „CD-Action”, „Newsweeku”, „Gościu Niedzielnym” i „Wprost”. Współtworzył Sondę 2. Uczestnik Intel Extreme Master 2021, komentował wydarzenia technologiczne dla TVN, Polsatu i Tok FM. Teraz krąży gdzieś między Rijadem a Abu Zabi.