REKLAMA

Nic tam nie załatwisz. Wszyscy wyjechali na plażę

W połowie sierpnia włoskie miasta nagle pustoszeją. Sklepy spuszczają rolety, a autostrady prowadzące na wybrzeże zamieniają się w wielogodzinne korki. To villeggiatura, czyli miesięczny odpoczynek - czas totalnego odłączenia się od zawodowych obowiązków. Dziś, w epoce pracy zdalnej i wiecznej dostępności, ten zwyczaj wydaje się egzotyczny.

W sierpniu nic nie załatwisz. Europejczycy uciekają z pracy na urlop

Villeggiatura ma we Włoszech długą tradycję. Cesarz Oktawian August w 18 roku przed naszą erą ustanowił Feriae Augusti, czyli okres świątecznego wytchnienia po zakończeniu żniw, obejmujący nawet zwierzęta pociągowe, które na ten czas zwalniano z pracy i zdobiono kwiatami. Święto przypadało pierwotnie na 1 sierpnia, dopiero później Kościół katolicki przesunął je na 15 sierpnia, łącząc z Wniebowzięciem Najświętszej Maryi Panny.

Prawdziwa rewolucja nastąpiła jednak w XX wieku, gdy powojenny boom gospodarczy pozwolił klasie robotniczej i średniej upomnieć się o przywilej, który wcześniej był udziałem arystokracji. Wówczas letni wypoczynek stał się dla milionów Włochów niemal fundamentalnym prawem. To silne związki zawodowe wywalczyły pracownikom jedne z najdłuższych urlopów w Europie, zmuszając wielkie firmy jak Fiat czy Olivetti nie tylko do zamykania fabryk na większą część sierpnia, ale wręcz do finansowania górskich i nadmorskich ośrodków wypoczynkowych dla pracowników i ich dzieci.

Czy miesięczne wakacje to dowód południowoeuropejskiego lenistwa?

W latach 60. włoska produktywność rosła średnio o 4 do 6 procent rocznie, szybciej niż w Stanach Zjednoczonych, a bezrobocie w miastach osiągało historyczne minima. Współczesne dane OECD potwierdzają tę zależność w skali globalnej: po przekroczeniu pewnego progu wydłużanie czasu pracy przynosi malejące korzyści, a czasem wręcz spadek wydajności.

Skąd bierze się ten mechanizm? Badania nad zależnością między czasem pracy a zdrowiem pokazują, że wraz z narastaniem zmęczenia rośnie ryzyko błędów i wypadków, a chroniczne przemęczenie wiąże się z chorobami układu krążenia, stanami lękowymi i gorszym snem. Długie godziny sprzyjają też mniej zdrowemu trybowi życia, od palenia po przyrost masy ciała, co w dłuższej perspektywie odbija się na absencji i kosztach opieki zdrowotnej. Innymi słowy, ludzkie zasoby poznawcze są ograniczone, podobnie jak siły sportowca, który bez regeneracji z czasem trenuje coraz gorzej. Widać to w twardych danych: to nie kraje pracujące najwięcej godzin są dziś najbardziej produktywne. Niemcy należą do państw OECD o relatywnie krótkim czasie pracy, a mimo to plasują się w europejskiej czołówce pod względem produktywności.

W których krajach UE pracuje się najwięcej

Na tle Europy Włosi wcale nie wyróżniają się dziś długością tygodnia pracy, ich zaleta zawsze polegała na tym, kiedy odpoczywali, a nie ile. Według danych Eurostatu z 2025 roku przeciętny tygodniowy czas pracy w Unii Europejskiej wynosi 35,9 godziny. Najdłużej pracuje się w Grecji, 39,6 godziny tygodniowo, tuż za nią plasują się Bułgaria i Polska z wynikiem 38,7 godziny, a czwarte miejsce zajmuje Litwa z 38,4 godziny. Na przeciwnym biegunie znajduje się Holandia, gdzie tydzień pracy trwa zaledwie 31,9 godziny, a niewiele dłużej pracuje się w Danii i Niemczech, po 33,9 godziny, oraz w Austrii, 34 godziny. Co znamienne, to właśnie kraje z krótszym tygodniem pracy, jak Niemcy czy Holandia, należą do najbogatszych i najbardziej produktywnych gospodarek kontynentu. Więcej godzin nie równa się większej wyprodukowanej wartości.

Jak wygląda urlop w innych krajach Unii

Unijna dyrektywa o czasie pracy gwarantuje minimum cztery tygodnie płatnego urlopu rocznie, ale poszczególne kraje dokładają do tego bardzo różne liczby dni świątecznych. Rekordzistką w Europie jest Austria, gdzie suma trzydziestu dni urlopu i trzynastu dni świątecznych daje 43 płatne dni wolne w roku. Ponad czterdzieści dni łącznie oferują też Francja, Luksemburg i Malta. Włochy plasują się w tym zestawieniu w środku stawki, z ustawowym urlopem na poziomie 20 do 24 dni w zależności od branży i stażu pracy, czyli więcej niż unijne minimum, ale mniej niż w epoce świetności villeggiatury, kiedy firmy same zamykały się na cały sierpień. 

Dziś odpoczynek jest towarem luksusowym

Problem w tym, że coraz mniej Włochów stać na ten model. Średni czas urlopu spadł z całego miesiąca do trzynastu dni w latach 90., a dziś to zaledwie około tygodnia. Sam sierpień pozostaje jednak nietykalny w kalendarzu, choć z zupełnie innych powodów niż kiedyś: ceny noclegów i wycieczek biją rekordy właśnie w tym okresie, a popularne kierunki jak Sycylia czy wybrzeże Adriatyku pękają w szwach turystów gotowych zapłacić więcej za tydzień w sezonie szczytowym niż za dwa tygodnie poza nim.

Czy odbierasz SMS-y z pracy po 18?

Parlament Europejski od 2021 roku domaga się unijnej dyrektywy o prawie do bycia offline, czyli możliwości niereagowania na maile i telefony służbowe po godzinach pracy. Kilka krajów, w tym same Włochy, Francja, Hiszpania czy Belgia, już wprowadziło własne regulacje w tym zakresie, choć wspólnych unijnych przepisów wciąż brakuje. To współczesna reinkarnacja tego samego pytania, które zadawali sobie włoscy związkowcy sześćdziesiąt lat temu: czy odpoczynek jest przywilejem, na który trzeba sobie zasłużyć, czy raczej warunkiem, bez którego praca w ogóle nie ma sensu.

Karol Kopańko
Redaktor

Dyżurny spec Bizbloga od startuperii, botów, kryptokasy i wszelakich fanaberii szejków. Specjalista nowych technologii z doświadczeniem ze starych mediów. Zajmuje się opisywaniem sukcesów i porażek startupów, rozwojem rynku kryptowalut i cyfrowych finansów. Autor dwóch książek „Bitcoin. Złoto XXI wieku” i „Polski e-sport”. Publikował w „Pulsie Biznesu” i „Gazecie Wyborczej”, w „CD-Action”, „Newsweeku”, „Gościu Niedzielnym” i „Wprost”. Współtworzył Sondę 2. Uczestnik Intel Extreme Master 2021, komentował wydarzenia technologiczne dla TVN, Polsatu i Tok FM. Teraz krąży gdzieś między Rijadem a Abu Zabi.