REKLAMA

Mapa bukmacherki się przesunęła. Londyn traci, Sao Paulo zyskuje, a w Silicon Valley wynaleziono coś zupełnie nowego

Jeszcze kilka lat temu Wielka Brytania dyktowała standardy regulacyjne, eksportowała technologie i największe marki w świecie bukmacherki. Dziś to Stany Zjednoczone są liderem, Brazylia wskoczyła na piątą pozycję w globalnym rankingu, a z Doliny Krzemowej wychodzą narzędzia, które kwestionują samą ideę tradycyjnego bukmachera. Przyglądamy się również polskiemu rynkowi.

mapa bukmacherki
REKLAMA

Choć rynek brytyjski wygenerował w 2025 roku około 16,8 miliarda funtów GGY (Gross Gambling Yield, czyli dochód brutto), to w jego kontekście najczęściej mówi się o wzroście podatku od przychodów kasyn online - z 21 proc. do 40 proc. Dodatkowo od 1 kwietnia 2027 roku podatek od zakładów sportowych wzrośnie z 15 proc. do 25 proc. Operatorzy szacują, że reforma przyniesie budżetowi państwa ponad 1,1 miliarda funtów rocznie do 2030 roku, ale obetnie inwestycje. Mniejsze platformy albo opuszczą rynek, albo zostaną wchłonięte przez większe grupy. Playtech - jeden z liderów sektora - przyznał, że sam podatek obniży jego przychody w tym roku o kilkanaście milionów euro. Brytyjskie Betting and Gaming Council ostrzegało, że takie podwyżki będą "wielkim zwycięstwem dla nielegalnego rynku", i rzeczywiście, nieregulowany sektor wzrósł do 9 proc. udziału w rynku online, generując w pierwszej połowie 2025 roku 379 milionów funtów poza systemem nadzoru.

Wielka Brytania jest rynkiem dojrzałym. Niemal połowa dorosłych Brytyjczyków regularnie uczestniczy w jakiejś formie hazardu. Operator nie przyciągnie tu nowych graczy intensywną reklamą - musi walczyć o retencję. Zupełnie inaczej sprawy się mają w Brazylii.

REKLAMA

Eksplozja Brazylii na zamówienie

Brazylijski rynek zakładów sportowych przez lata funkcjonował w prawnej szarej strefie. Sytuacja zmieniła się wraz z wejściem w życie nowych regulacji na początku zeszłego roku. W pierwszym pełnym roku ich obowiązywania ponad 25 milionów Brazylijczyków postawiło co najmniej jeden zakład na licencjonowanych platformach. Strony z zakładami zanotowały 26,4 miliarda wizyt (wzrost o 237 proc. w stosunku do roku poprzedniego), a przychody przekroczyły 37 miliardów reali - to o 20 proc. powyżej początkowych prognoz.

Brazylia wskoczyła na piąte miejsce globalnego rankingu pod względem przychodów - za Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią, Włochami i Rosją, a przed Australią, Kanadą i Francją. Żaden rynek nie piął się tak szybko po drabinie.

Brazylia miała już jednak gotową infrastrukturę cyfrową: system płatności błyskawicznych Pix, niemal powszechny dostęp do smartfonów i tanią transmisję danych. Silna kultura kibicowania piłce nożnej przełożyła się na gotowość do obstawiania - 18 z 20 klubów tamtejszej ekstraklasy ma dziś bukmachera jako głównego sponsora, a łączna wartość kontraktów przekroczyła miliard reali. Betano, sponsor Flamengo, płaci 220 milionów reali rocznie. Superbet, znany z polskiego rynku, też jest tu obecny.

REKLAMA

Prognozy mówią, że do 2030 roku przychody w Brazylii wzrosną do ponad 64 miliardów reali. To dwukrotność obecnych wyników. Dla globalnych operatorów to wciąż rynek na dorobku, co oznacza zarówno szansę, jak i ryzyko. Regulacyjna niedojrzałość (ponad 25 tysięcy zablokowanych nielegalnych stron w 2025 roku) i debata nad ograniczeniami reklamy i ochroną graczy będą kształtować brazylijski rynek w najbliższych latach.

Wielki indyjski rynek z... wielką niepewnością

Indie to przypadek jeszcze inny. Rynek zakładów sportowych szacowany był tu na 6,9 miliarda dolarów w 2024 roku, z prognozami sięgającymi 16,8 miliarda do 2033 roku (przy średnim rocznym wzroście na poziomie 7,1 proc.). Branżę napędza drugi co do wielkości rynek smartfonów na świecie, ponad 500 milionów użytkowników internetu oraz sam krykiet. Dyscyplina ta cieszy się na subkontynencie wręcz religijnym kultem, a oddanych kibiców nie brakuje.

Wszystkie te optymistyczne szacunki stanęły jednak pod znakiem zapytania. 1 maja 2026 roku w życie weszła bowiem ustawa wprowadzająca centralne licencjonowanie gier online (obejmuje też e-sport i gry społecznościowe), która nakłada zakaz na gry z oczekiwaniem wygranej, czyli m.in. na zakłady sportowe. Sankcje są surowe: do 3 lat więzienia i kara pieniężna; 2 lata za reklamowanie zakazanych gier.

REKLAMA

Paradoks polega na tym, że Indie na własne życzenie pozbawiają się regulowanego rynku, który generowałby miliardy rupii z podatków. Komisja Prawa Indii w raporcie z 2018 roku wprost stwierdziła, że całkowite zwalczenie hazardu jest niemożliwe, a jedyną sensowną opcją pozostaje jego regulacja. Zdaniem analityków nowa ustawa przede wszystkim wepchnie graczy w szarą strefę i drastycznie wzmocni rynek nielegalny.

USA: predykcja jako nowy hazard

W Stanach Zjednoczonych obok tradycyjnych zakładów sportowych - generujących w 2025 roku przychody rzędu 17,3 miliarda dolarów - wyrasta zupełnie nowa klasa aktywów: rynki predykcyjne. Platformy Kalshi i Polymarket wygenerowały wspólnie ponad 44 miliardy dolarów w transakcjach w samym tylko 2025 roku. Jeszcze kilkanaście miesięcy wcześniej średni miesięczny wolumen wynosił ok. 1,2 miliarda dolarów, podczas gdy w styczniu 2026 roku wystrzelił do poziomu 26 miliardów dolarów. To niemal 13-krotny wzrost w skali roku!

Czym rynki predykcyjne różnią się od tradycyjnych bukmacherów? Gracz nie obstawia u bukmachera, który autorytarnie ustala kursy - zawiera transakcje na wolnym rynku, gdzie kurs jest wypadkową wycen kupujących i sprzedających, dokładnie tak jak na tradycyjnej giełdzie.

REKLAMA

Potencjał tego segmentu dostrzegli najwięksi gracze ze świata finansów. Intercontinental Exchange, właściciel giełdy NYSE, zainwestował 2 miliardy dolarów w Polymarket, wyceniając platformę na 9 miliardów. Z kolei Kalshi, który w 2024 roku zarobił 24 miliony dolarów, rok później wygenerował blisko 260 milionów dolarów przychodu. Obie platformy wchodzą też w partnerstwa z potężnymi ligami sportowymi - Kalshi nawiązało współpracę z NHL, a Polymarket z MLB. Stacja CNBC zaczęła nawet wyświetlać dane z Kalshi w swoich programach informacyjnych jako rzetelną alternatywę dla klasycznych sondaży. Z kolei analitycy Citizens Financial Group prognozują, że przychody rynków predykcyjnych wzrosną do ponad 10 miliardów dolarów przed końcem 2030 roku.

Polska rośnie w tempie 20 proc.

Od czasu nowelizacji ustawy o grach hazardowych w 2017 roku polski rynek zakładów sportowych rośnie w tempie około 20 proc. rok do roku. W 2025 roku łączne przychody legalnych operatorów osiągnęły rekordowy poziom około 17 miliardów złotych. Według danych H2 Gambling Capital legalna branża odpowiada obecnie za 76 proc. tego obrotu. Resztę wciąż pochłania szara strefa.

Rodzimy rynek jest silnie skonsolidowany. Dane za rok 2024 (stan na maj 2026) pokazują, że zaledwie czterech największych operatorów kontroluje łącznie aż 83,49 proc. tortu. Liderem pozostaje STS z udziałem 31,86 proc. (obrót na poziomie 5,19 miliarda złotych). Na podium utrzymują się Betclic z 20,31 proc. (3,31 miliarda złotych) oraz Superbet z 17,93 proc. (2,92 miliarda złotych). Wielką czwórkę zamyka Fortuna z udziałem 13,39 proc. i obrotem rzędu 2,18 miliarda złotych. Zajmujący piąte miejsce Betfan generuje około 515 milionów złotych obrotu - czyli niemal dziesięciokrotnie mniej niż lider rankingu.

REKLAMA

STS jest również jedynym podmiotem wśród czołowych polskich bukmacherów, który zakończył tamten okres z wyraźnym zyskiem na poziomie 152 milionów złotych netto. Jego właściciel, brytyjski holding Entain, odnotował za 2025 rok globalne przychody rzędu 5,3 miliarda funtów. Równolegle musiał jednak odpisać 488 milionów funtów w związku z drastycznymi podwyżkami podatków w Wielkiej Brytanii, przez co zamknął rok ze stratą netto wynoszącą 681 milionów funtów. Z kolei Betclic i Superbet, mimo dynamicznie rosnących udziałów rynkowych, zamknęły 2024 rok na minusie, agresywnie finansując swoją ekspansję z kapitału zagranicznego.

Sektor się konsoliduje i to szybko

W marcu 2026 roku właściciel Betclic, francuski holding Banijay Gaming, sfinalizował przejęcie większościowego pakietu Tipico, absolutnego lidera rynku bukmacherskiego w Niemczech. Połączony podmiot jest wyceniany na 9,4 miliarda euro, dysponuje 1250 stacjonarnymi punktami bukmacherskimi i operuje jednocześnie na rynkach: francuskim, niemieckim, polskim oraz włoskim. To jeden z największych graczy w Europie.

Po drugiej stronie mamy Betway, który dwukrotnie próbował zaistnieć w Polsce, by ostatecznie wycofać się z rynku w 2024 roku. Betcris, operator z kapitałem zagranicznym, przeszedł w całości pod skrzydła krajowego ETOTO, które pokryło koszty przedłużenia licencji i przejęło markę. Na rynek weszły natomiast dwa nowe podmioty: portugalski LeBull i AdmiralBet. Polski rynek generuje więc zbyt niskie obroty dla małych graczy, ale dzięki regularnym wzrostom wciąż przyciąga nowych chętnych.

REKLAMA

Podatek od obrotu

Polska stawka podatkowa w wysokości 12 proc. pobierana jest od obrotu, a nie od przychodu brutto (GGR - Gross Gaming Revenue). Operator płaci podatek od każdej postawionej złotówki, niezależnie od wyniku meczu. To jedna z najbardziej dotkliwych stawek w Europie, która siłą rzeczy wymusza mniej atrakcyjne kursy niż te oferowane przez szarą strefę. Bartłomiej Płoskonka z Betclic (dawniej Marek Płota) mówił wprost w wywiadzie dla Business Insider: nie wie, jak długo licencjonowane podmioty będą w stanie to wytrzymać. Branża od lat apeluje o przejście na model GGR, obowiązujący w większości krajów Europy Zachodniej. Na razie bez skutku, co wpływa na rozrost szarej strefy, której realna skala rzuca cień na cały legalny rynek.

Szara strefa generuje roczny obrót na poziomie 74 miliardów złotych

To aż 46 proc. całego rynku hazardowego w Polsce. W 2025 roku Polacy wpłacili do nielegalnych kasyn 15 miliardów złotych depozytów. Regularnych użytkowników nielegalnych serwisów jest ponad 3 miliony, w tym kilkaset tysięcy nastolatków. Na jedno legalne kasyno online w Polsce przypada około 6000 nielegalnych stron. Ministerstwo Finansów wpisało do rejestru domen niedozwolonych ponad 55 tys. adresów (wobec 10 tys. w 2019 roku), ale gracze bez trudu je omijają. Z kolei łączna suma kar nałożonych przez państwo na nielegalnych operatorów w ciągu ostatnich trzech lat wyniosła zaledwie 50 tysięcy złotych - co brzmi groteskowo przy obrocie szarej strefy liczonym w dziesiątkach miliardów.

REKLAMA

Debata na Europejskim Kongresie Gospodarczym (EKG) odsłoniła jednak głęboki spór o diagnozę i lekarstwo. Prywatni operatorzy domagają się liberalizacji rynku kasyn online i wprowadzenia modelu licencyjnego na wzór bukmacherki. Totalizator Sportowy, jedyny legalny operator kasyn online w Polsce, broni monopolu: spółka odprowadza do budżetu 1,3 miliarda złotych rocznie z gier kasynowych, a badania zlecone przez monopolistę pokazują, że 50 proc. Polaków popiera obecny model. Prof. Artur Nowak-Far z SGH zaznaczył na sali to, co w tej dyskusji najważniejsze: decyzja o rezygnacji z monopolu jest nieodwracalna. Raz wydane licencje, zbudowane kanały marketingowe i nawyki graczy pozostaną na zawsze.

Sztuczna inteligencja coraz mocniej przenika do branży, i to z obu stron barykady

Giganci iGamingu odchodzą od generycznych modeli językowych na rzecz własnych, zamkniętych systemów. Logika jest prosta: publicznie dostępny model nie wie, że dany użytkownik obstawia Ekstraklasę co piątek wieczorem, lepiej reaguje na cashback niż na freebety, a jego apetyt na ryzyko rośnie po meczu reprezentacji. Własny model, trenowany na danych operatora, wie to wszystko i potrafi wykorzystać tę wiedzę w czasie rzeczywistym.

Po drugiej stronie barykady skalę problemu pokazują dane branżowe: od 34 do 53 proc. płatnego ruchu reklamowego u operatorów hazardowych jest generowane przez złośliwe boty, a co dziesiąta próba założenia konta to próba oszustwa. Liczba deepfake'ów używanych do omijania weryfikacji tożsamości (KYC) wzrosła o 245 proc. rok do roku. To wyścig zbrojeń, który toczy się tu i teraz, choć dla przeciętnego gracza pozostaje całkowicie niewidoczny.

REKLAMA

- To, co obserwujemy globalnie, bezpośrednio wpływa na polski rynek, choć nie zawsze widać to gołym okiem - komentuje Sebastian Domdalski, ekspert sportowy serwisu Legalnibukmacherzy.pl. - Wejście Superbetu do Brazylii czy zaangażowanie Betclic we Francji to potężny kapitał i know-how. Te doświadczenia wracają do Polski w postaci lepszych produktów i nowoczesnych funkcjonalności. Jednocześnie polskie regulacje, choć niezwykle surowe pod kątem podatkowym, dają użytkownikom coś bezcennego: absolutną pewność wypłaty i maksymalną ochronę danych.

Jak dodaje ekspert, to właśnie edukacja i świadomość stają się dziś najlepszą tarczą obronną dla graczy.

- W serwisie Legalnibukmacherzy.pl obserwujemy wyraźny wzrost zainteresowania narzędziami analitycznymi. Użytkownicy nie szukają już wyłącznie szybkich bonusów na start, ale rzetelnej wiedzy, bo świadomy gracz to dziś najlepiej zabezpieczony gracz. Trendy AI, które obecnie wdrażają zachodni giganci, dotrą nad Wisłę znacznie szybciej, niż się spodziewamy - podsumowuje Domdalski.

REKLAMA

Cztery trendy, które zdefiniują najbliższe lata

  • Ekspansja geograficzna nie wyhamuje - Ameryka Łacińska, Afryka Subsaharyjska i rynki azjatyckie to miejsca, gdzie operatorzy szukają wzrostu niedostępnego już w Europie Zachodniej. Kto szybciej zaadaptuje się do lokalnych wymagań, ten zgarnie całą pulę.
  • AI przestaje być modnym hasłem - technologia ta realnie pomaga w wykrywaniu nadużyć (fraudów) oraz personalizacji oferty w czasie rzeczywistym.
  • Rynki predykcyjne zmienią pojęcie “bukmachera” - granica między klasycznym zakładem a instrumentem finansowym stanie się umowna.
  • Fiskalny dylemat będzie towarzyszył regulatorom - Wielka Brytania wybrała wyższe podatki i drży o rozrost czarnego rynku. Polska utrzymuje archaiczny podatek od obrotu. Brazylia balansuje między przychodami podatkowymi a ochroną społeczną. Kompromis jest konieczny, ponieważ w tej grze nie ma jednego złotego środka.
REKLAMA

Dla przeciętnego gracza w Polsce te globalne przesunięcia oznaczają, że rynek będzie coraz bardziej zaawansowany technologicznie, a umiejętność korzystania z rzetelnych, niezależnych źródeł informacji jak legalnibukmacherzy.pl stanie się kluczowa.

REKLAMA
Karol Kopańko
Redaktor

Dyżurny spec Bizbloga od startuperii, botów, kryptokasy i wszelakich fanaberii szejków. Specjalista nowych technologii z doświadczeniem ze starych mediów. Zajmuje się opisywaniem sukcesów i porażek startupów, rozwojem rynku kryptowalut i cyfrowych finansów. Autor dwóch książek „Bitcoin. Złoto XXI wieku” i „Polski e-sport”. Publikował w „Pulsie Biznesu” i „Gazecie Wyborczej”, w „CD-Action”, „Newsweeku”, „Gościu Niedzielnym” i „Wprost”. Współtworzył Sondę 2. Uczestnik Intel Extreme Master 2021, komentował wydarzenia technologiczne dla TVN, Polsatu i Tok FM. Teraz krąży gdzieś między Rijadem a Abu Zabi.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA