REKLAMA

Krypto pod paragrafem. Polacy żądają jasnych zasad i kropka

57,4 proc. Polaków uważa, że wprowadzenie jasnych przepisów regulujących rynek kryptowalut zwiększyłoby ich zaufanie do aktywów cyfrowych. Jednocześnie wysoki odsetek sceptyków i osób niezdecydowanych pokazuje, że same regulacje nie wystarczą.

dochód z krypto podatki

Jak pokazuje badanie UCE Research, przeprowadzone dla Kanga Exchange, 57,4 proc. dorosłych Polaków uważa, że wprowadzenie jasnych przepisów regulujących kryptowaluty, w tym określenie odpowiedzialności giełd, zwiększyłoby ich zaufanie do aktywów cyfrowych. Natomiast 24,9 proc. zajmuje przeciwne stanowisko, a 17,7 proc. nie ma zdania w tej kwestii.

Blisko 60 proc. Polaków wierzy, że odgórne przepisy i nadzór państwowy zwiększą ich
bezpieczeństwo. Z kolei jedna czwarta sceptyków najpewniej rozumie technologię blockchain i wie, że żadna ustawa nie uchroni inwestora przed złą decyzją. W świecie kryptowalut prawdziwe zabezpieczenie mniej wynika z ustaw. Natomiast największą rolę gra edukacja oraz świadomość w kwestii zarządzania swoimi aktywami –
mówi Monika Czarniecka z Kanga Exchange.

Podzielone opinie

Jedna czwarta badanych nie podziela przekonania o pozytywnym wpływie regulacji, a niemal jedna piąta nie ma wyrobionej opinii. Pokazuje to, że społeczne nastawienie do kryptowalut nadal jest zróżnicowane. W takim wypadku wprowadzenie większej przejrzystości rynku, nadal nie przyniesie powszechnej akceptacji czy pełnego zaufania do tej klasy aktywów. W dłuższej perspektywie same regulacje mogą okazać się niewystarczające bez równoległego rozwoju edukacji finansowej oraz lepszego zrozumienia przez inwestorów zarówno potencjalnych korzyści, jak i zagrożeń związanych z inwestowaniem w kryptowaluty.

Sławek Zawadzki, jeden ze współautorów badania z Kanga Exchange, podkreśla, że powoływanie się na regulacje jako istotny czynnik bezpieczeństwa użytkowników może być pewnym wprowadzaniem społeczeństwa w błąd. Dla potwierdzenia podaje przykład, jednego z regulowanych stablecoinów, USDR i EURR, który został zhackowany. I zaznacza, że inne podmioty, nawet na naszym rodzimym rynku, powoływały się na różne licencje, a później upadły.

Ekspert Kanga Exchange Marcin Walkowski zauważa, że wśród respondentów wyraźnie wyodrębniają się dwie grupy. Pierwsza nie jest jeszcze zaznajomiona z rynkiem kryptowalut i postrzega regulacje jako gwarancję uczciwości oraz bezpieczeństwa, co – jak podkreśla ekspert – jest naturalną reakcją. Druga, znacznie mniejsza, skupia bardziej doświadczonych uczestników rynku, którzy uważają, że przepisy, wymogi AML i ograniczenia dla anonimowych portfeli osłabiają wartości, na których opierały się kryptowaluty – swobodę, prywatność i brak przymusowych pośredników. Według eksperta wyzwaniem jest stworzenie rynku, który nie będzie wymuszał wyboru między tymi dwoma podejściami.

Zrozumieć system - jedyna rada

Dla Marcina Walkowskiego najciekawszym wynikiem jest 17,7 proc. Zdaniem eksperta ta grupa jest niejednorodna. Jej część nie ma wystarczającej wiedzy, by ocenić związek między regulacjami a zaufaniem. Nigdy nie inwestowała w kryptowaluty i uważa ten temat za abstrakcyjny. Przyznanie się do niepewności jest uczciwą odpowiedzią.

Brak opinii raczej wynika z tego, że spora część społeczeństwa żyje poza tą technologiczną bańką. Fakt, że blisko 18 proc. Polaków nie ma zdania na temat regulacji rynku krypto, to dla branży wyraźny sygnał ostrzegawczy – zaznacza Monika Czarniecka.

Eksperci zaznaczają, że fundamentalną ideą stojącą za bitcoinem i wieloma innymi kryptowalutami jest eliminacja pośrednika i gwaranta. Wiąże się to z wieloma korzyściami, takimi jak obniżone koszty transferu wartości, ale także ze zwiększonym ryzykiem. W świecie cyfrowych aktyw obowiązuje zasada pełnej odpowiedzialności za własne środki.

Dlatego przepisy jedynie obniżają barierę wejścia dla konkretnej grupy użytkowników, którzy nie wiedzą, czy kryptowaluty są legalne i bezpieczne oraz czy w razie problemów mają się do kogo zwrócić. Główne obawy pozostają jednak niezmienne i żadna ustawa ich nie rozwieje. Należą do nich brak wiedzy o tym, jak działa rynek, strach przed stratą, a także przekonanie, że jest to coś dla wtajemniczonych.

To są bariery edukacyjne i psychologiczne, a nie prawne. I dopóki branża nie zaadresuje ich poważnie, sam fakt istnienia przepisów niewiele na rynku zmieni – podsumowuje Marcin Walkowski.

Natasza Żukowska
Redaktor