Sauna może rozpisać na zadania ustalenia ze spotkania, skomentować szkic oferty, przypomnieć o terminach, podsumować zamówienia ze sklepu czy przygotować opis produktu po mailu od dostawcy. Pamięta wcześniejszą pracę i z czasem sama proponuje kolejne zadania. Pierwszym rynkiem, na którym firma chce to pokazać, jest Polska.

Za projektem stoi Filip Kozera, który w San Francisco założył Wordware. Jego zdaniem polscy przedsiębiorcy, właściciele sklepów i księgowi wykonują pracę za trzy osoby. “Jego Sauna” chce zdjąć z ich barków część odpowiedzialności.
Trzy miesiące za darmo
Firma przeznaczy do 1 mln dol., żeby pierwsze 10 tys. osób w Polsce mogło korzystać z Sauny przez trzy miesiące bez opłat. Dostaną ten sam produkt, za który płacą klienci w USA.
Co ciekawe, zespół zadbał o integrację z popularnymi nad Wisłą platformami, jak: Base.com (BaseLinker), IdoSell, InPost, Przelewy24, Fakturownią, inFaktem, wFirmą, Gmailem, Microsoft 365, Shopify i HubSpotem. Łącznie to ponad 4,5 tys. narzędzi. Rozmawiać z nią można przez iMessage, WhatsApp, Slacka, e-mail i aplikację webową.
Więcej o narzędziu dowiecie się z poniższego wywiadu z samym twórcą:
Karol Kopańko, Bizblog.pl Spider’s Web: Czym Sauna różni się od ChatGPT, Claude'a czy Copilota?
Filip Kozera: Konkurujemy przede wszystkim doborem i gustem: tym, jaką pracę warto oddać AI i jak ją dobrze zrobić. ChatGPT, Claude czy Copilot dają ci potężny model i puste okno czatu, a resztę zostawiają tobie. My zawczasu wybraliśmy setki narzędzi, podpięliśmy je, dobraliśmy model do każdego zadania i sami napisaliśmy, jak te zadania wykonywać. Nie musisz wiedzieć, którego modelu użyć ani któremu serwerowi MCP zaufać.
To puste okno to problem?
Jest jednym z największych wrogów AI. Ludzie dostają narzędzie, które potrafi prawie wszystko, i nie wiedzą, o co je poprosić. Dlatego Sauna uczy, pokazując: sama bierze się do pracy, zanim cokolwiek jej zlecisz. Rano pisze do ciebie na WhatsAppie albo iMessage:
tu są trzy maile, na które warto odpowiedzieć, szkice już czekają; za godzinę masz spotkanie, oto z kim i o czym ostatnio rozmawialiście.
Odpowiadasz „tak" albo nagrywasz głosówkę z poprawkami, a ona robi resztę. Z czasem widzisz, co jeszcze da się jej oddać.
Na koniec liczy się jedno: ile pracy faktycznie faktycznie wykonano.
Skąd Sauna wie, że coś wymaga uwagi?
Działa u nas mały, szybki model oparty na Jev, który cały czas zbiera sygnały z twojego życia zawodowego: nowe maile, zmiany w kalendarzu, notatki ze spotkań, wiadomości. Prowadzi dziennik tego, co się u ciebie dzieje i czym się akurat zajmujesz, i każdej rzeczy przypisuje wagę. Newslettery i automatyczne powiadomienia odpadają od razu, a mail od klienta, który czeka na odpowiedź od dwóch dni, idzie na górę. Ważność też się zmienia w czasie: coś, co rano było pilne, po południu może już nie mieć znaczenia.
Na tej podstawie Sauna decyduje, czy i kiedy dać ci znać. Dopiero gdy coś przejdzie ten próg, do pracy siada pełny agent i przygotowuje gotową rzecz, a Ty dostajesz krótkie powiadomienie na telefon zamiast kolejnego alertu, który trzeba samemu rozgryźć.
O tym, co jest ważne, decyduje przede wszystkim twoje zachowanie. Na co odpowiadasz szybko, z kim rozmawiasz często, które propozycje akceptujesz, a które odrzucasz. Każda poprawka szkicu i każde „nie" uczą Saunę, jak pracujesz. Na początku będzie się czasem mylić, po kilku tygodniach powinna trafiać dużo lepiej.
Rozumiem, że Sauna ma dostęp do poczty i dokumentów. Jeśli zaś mówimy o użytku firmowym, to pewnie potrzebny byłby np. system księgowy. Dlaczego przedsiębiorca miałby się na to wszystko godzić?
Bo to on decyduje o wszystkim, co wychodzi na zewnątrz. Sauna przygotowuje szkic maila albo zmianę w kalendarzu, a człowiek to zatwierdza. Można też zacząć od samego odczytu poczty, bez prawa do wysyłania, i każde połączenie odpiąć jednym kliknięciem.
Pod spodem: model nigdy nie widzi haseł ani tokenów, bo dokładamy je dopiero przy wywołaniu konkretnej usługi. Dane są szyfrowane w przesyłaniu i w spoczynku, każdy użytkownik ma osobne, odizolowane środowisko, a dostawcy modeli dostają dane na zasadzie zerowej retencji i nie trenują na nich. Mamy SOC 2 Type II, przeszliśmy weryfikację Google dla dostępu do Gmaila i niezależny audyt bezpieczeństwa. Działamy zgodnie z RODO: w każdej chwili możesz wyeksportować albo usunąć swoje dane, nie sprzedajemy ich nikomu i nie budujemy na nich profili reklamowych, a firmy mogą podpisać z nami umowę powierzenia przetwarzania danych. Szczegóły są w naszym Centrum zaufania.
W jakim środowisku działa asystent?
Każdy użytkownik dostaje osobną, odizolowaną maszynę w chmurze, z systemem plików i dostępem do internetu. Sauna może na niej zainstalować narzędzia, których potrzebuje do zadania, uruchomić kod, przerobić plik wideo, przejrzeć stronę w przeglądarce albo przygotować dokument. Duże zadania dzieli na wielu agentów, którzy pracują równolegle.
Kiedy coś się powtarza, Sauna potrafi zrobić z tego małą aplikację z własną bazą danych i adresem, która działa dalej po zamknięciu rozmowy. Ja sam mam takich aplikacji kilkadziesiąt: od monitoringu wydatków firmy po notatnik ze spotkań.
Dzięki temu Sauna pracuje także wtedy, kiedy masz zamknięty laptop albo śpisz.
Na jakich modelach się operacie?
Korzystamy z najlepszych modeli od różnych dostawców i wybieramy model do konkretnego zadania. Do trudnego rozumowania i pisania idzie najmocniejszy model, do powtarzalnej pracy tani i szybki, do obrazów Nano Banana, do głosu ElevenLabs. Użytkownik może też wybrać sam: Fable, Opus albo GPT-6 Astra, i przy każdej z tych opcji mówimy wprost, co działa pod spodem. Mamy też własną opcję, Ember.
Nie jesteśmy przywiązani do jednego labu. OpenAI zawsze sprzeda ci swój model, Anthropic swój. Jeśli za miesiąc ktoś wypuści lepszy, nasi użytkownicy dostaną go od razu.
U kogo Sauna sprawdzi się najlepiej? W sklepie internetowym, u księgowej albo freelancera?
U kogoś, kto ma za dużo maili, za dużo spotkań i kilka systemów, między którymi codziennie przekleja dane. Właściciel sklepu internetowego, który żongluje BaseLinkerem, InPostem i Przelewy24. Księgowa, która dostaje faktury mailem od kilkudziesięciu klientów. Rekruter, który prowadzi kilka procesów naraz. Freelancer, który sam jest sobie działem sprzedaży, księgowości i obsługi klienta.
Zaczynamy od osób, a nie od całych firm. Sauna musi najpierw stać się niezbędna dla jednej osoby. Zespoły przyjdą potem.
A co z błędami? Kto odpowiada, jeśli asystent przygotuje zły mail albo źle zinterpretuje fakturę?
Sauna będzie się czasem mylić, tak jak myli się każdy asystent, również człowiek. Dlatego domyślnie niczego nie wysyła sama: zły mail to zły szkic, który poprawiasz albo kasujesz. Decyzja i odpowiedzialność za to, co wychodzi, zostaje po stronie użytkownika, i tak to projektujemy celowo.
Przy fakturach i liczbach Sauna pokazuje, skąd wzięła dane, żeby dało się to szybko sprawdzić. Każda poprawka uczy ją, jak pracujesz, więc z czasem błędów jest mniej.
Sauna domyślnie pyta o zgodę, ale czy użytkownik może dać jej większą autonomię?
Może. Użytkownik może ustawić zadania cykliczne i powiedzieć Saunie wprost, co wolno jej robić bez pytania, na przykład archiwizować newslettery albo odpisywać na proste prośby o termin spotkania. Zalecamy zaczynać od szkiców i poszerzać autonomię tam, gdzie widać, że Sauna trafia.
A zlecanie płatności?
To osobna sprawa. Przelew trudno cofnąć, a koszt błędu jest dużo większy niż przy źle napisanym mailu. Dziś Sauna może przygotować płatność, przypomnieć o fakturze albo sprawdzić, czy coś zostało zapłacone, ale kliknięcie „zapłać" zostawiamy człowiekowi. Wolimy, żeby ludzie najpierw zaufali Saunie w mniej ryzykownych sprawach.
Porozmawiajmy o samej firmie. Dlaczego zmieniliście nazwę z Wordware na Sauna?
Wordware to był nasz pierwszy produkt: język programowania dla inżynierów AI, w którym programuje się słowami. Używały go setki tysięcy osób, ale to było narzędzie dla programistów. Sauna to zupełnie inny produkt, dla każdego, kto pracuje przy komputerze, więc zasłużyła na własną nazwę. Wordware zostaje nazwą spółki, trochę jak Anysphere i Cursor.
A sama nazwa? Sauna to miejsce, gdzie nikt ci nie przeszkadza. Nie ma telefonu, nie ma maili, jest spokój. Dokładnie to chcemy dać ludziom w pracy. Dziś każdy żyje w ciągłym szumie powiadomień i co chwilę ktoś odrywa go od tego, co naprawdę ważne. Sauna ma ten szum przejąć na siebie: przejrzeć, odsiać, przygotować, a tobie zostawić tylko to, co wymaga twojej decyzji. Chodzi o to, żebyś mógł pracować w spokoju.
Teraz celujecie w podbój Polski - dlaczego?
Bo jestem Polakiem i chcę, żeby polski ekosystem technologiczny nabrał rozpędu. Ale jest też powód biznesowy. Polska to rynek, na którym szybko sprawdzimy, czy ludzie po tygodniu dalej chcą korzystać z Sauny w codziennej pracy. Polacy bardzo szybko przyjmują nowe technologie, wszyscy żyją na WhatsAppie, a firm jest dużo i są głodne narzędzi, które oszczędzają czas.
W Warszawie planujemy też małe biuro.
Polskim użytkownikom dajecie milion dolarów na korzystanie z Sauny.
Szczerze? To okrągłe liczby, a nie wynik skomplikowanego modelu. 10 tys. osób razy 100 dolarów kredytów daje milion. Chcieliśmy dać tyle, żeby Sauna przez trzy miesiące naprawdę dla kogoś pracowała, a nie tylko pozwoliła się pobawić przez wieczór.
Co można osiągnąć z setką dolarów?
To ok. 2200 kredytów. W pierwszym miesiącu dostajesz 1000 kredytów od razu, bez dziennego limitu, czyli prawie tyle, ile daje plan Lite. W drugim i trzecim miesiącu pula codziennie wraca do 20 kredytów, żeby Sauna pracowała równo przez cały miesiąc, a nie skończyła się w połowie.
Na codzienne porządkowanie poczty, szkice odpowiedzi i przygotowanie do spotkań to wystarczy. Duże zadania, typu research rynku na kilkadziesiąt stron albo zbudowanie aplikacji, zjadają więcej, i wtedy pierwszy miesiąc jest od tego, żeby je wypróbować.
A co się stanie, gdy chętnych będzie więcej?
Czy rozszerzymy program, zależy od tego, ile średnio kosztuje nas jeden użytkownik i ile jest wart w dłuższym okresie na polskim rynku. Jeśli liczby się zepną, chętnie pójdziemy dalej.
Kiedy miejsca się skończą, licznik pokaże „komplet". Kolejne osoby nadal mogą założyć konto, tylko już na standardowych zasadach. Każdy, kto zaprosi znajomego, dostaje dodatkowe kredyty.
Co potem? Ile będzie kosztować Sauna i czy użytkownicy zachowają dane i ustawienia?
Po trzech miesiącach można zostać na jednym z płatnych planów: Lite za 99 zł, Basic za 349 zł, Pro za 1099 zł albo plan dla zespołów. Różnią się liczbą kredytów i dostępem do najmocniejszych modeli.
Dyżurny spec Bizbloga od startuperii, botów, kryptokasy i wszelakich fanaberii szejków. Specjalista nowych technologii z doświadczeniem ze starych mediów. Zajmuje się opisywaniem sukcesów i porażek startupów, rozwojem rynku kryptowalut i cyfrowych finansów. Autor dwóch książek „Bitcoin. Złoto XXI wieku” i „Polski e-sport”. Publikował w „Pulsie Biznesu” i „Gazecie Wyborczej”, w „CD-Action”, „Newsweeku”, „Gościu Niedzielnym” i „Wprost”. Współtworzył Sondę 2. Uczestnik Intel Extreme Master 2021, komentował wydarzenia technologiczne dla TVN, Polsatu i Tok FM. Teraz krąży gdzieś między Rijadem a Abu Zabi.