Czołowy polski deweloper idzie na giełdę. Pochwalił się, ile mieszkań sprzeda funduszom
Jeśli nie w trakcie boomu na nieruchomości, to kiedy? Murapol opublikował właśnie prospekt emisyjny i wybiera się na warszawską Giełdę Papierów Wartościowych. Dla branży może to być test, jak rynek ocenia perspektywy jej rozwoju w przyszłym roku. Z perspektywy klientów ciekawsze jest jednak co innego – duża uwaga, jaką deweloper skupia na najmie instytucjonalnym.
Dlaczego sławny deweloper może być bogaty, a jego pracownicy mają gryźć gruz?
Czy pracownicy fizyczni na budowie powinni pracować za miskę ryżu? Czy 500+ popsuło rynek, bo dzięki świadczeniu nie muszą już pracować ponad siły? Czy w głowach im się poprzewracało, jeśli zmieniają prace na lepiej płatną? A może powinni czuć się niewolnikami, żeby ich pan mógł dzięki nim przyzwoicie zarobić na wakacje na Zanzibarze? A czy pan jeździłby na Zanzibar, gdyby nie dobrze ustawiony tata? Ha! Oto jest pytanie. Fot. Kuba Midel/YouTube.com
Deweloperzy budują na potęgę i narzekają, że a to ceny materiałów budowlanych wystrzeliły, a to ceny robocizny coraz wyższe, a w tym samym czasie rozwścieczeni drożyzną na rynku mieszkań Polacy snują teorie, że deweloperzy zarabiają 60-70 proc. na każdym metrze kwadratowym. Marże deweloperów sięgają 30 proc. I tak dużo, ale to jeszcze nie jest ich zysk. Przeciętnie na każdym 50-metrowym mieszkaniu w Warszawie sprzedanym za 550 tys. zł deweloper zarabia ok. 70 tys. zł na czysto. Dużo?
W Polsce wybuchła mieszkaniowa histeria. Dochodzi do niebywałych sytuacji
„Dzień dobry, poproszę dziesięć mieszkań” – to nie żart, ba, na agentów nieruchomości takie teksty przestały robić wrażenie. Na zakup lokali zrzucają się całe rodziny, bo w pojedynkę coraz trudniej uzbierać odpowiednio dużo pieniędzy.